Korzystam

Kryminały – klasyka i drugi biegun


hercules_poirot_by_ralphdamiani

ralphdamiani/Deviantart

Kryminał to gatunek zawsze na czasie. Zmieniają się autorzy, zmieniają się bohaterowie. Ale zbrodnia i mord zawsze kręcą czytelników.

Klasyka wiecznie żywa

Do kryminałów nie zamierzam nikogo przekonywać. Wolę podzielić się swoimi przemyśleniami i rozterkami, bo sama po ten gatunek literatury sięgnęłam całkiem niedawno. Nie liczę pojedynczych przygód z kryminałem z czasów wczesnej młodości czy przeczytanej na zajęcia z poetyki książki I nie było już nikogo Agathy Christie. Z własnej woli kryminały zaczęłam czytać dopiero rok temu, wszystko zaczęło się od Polskiej Kolekcji Kryminalnej. Ale my zacznijmy od klasyki.

Powieść kryminalna ma swoje odmiany. Bardzo popularna jest opowieść detektywistyczna, która królowała w pierwszej połowie XX wieku. W tym czasie powstały takie postaci jak Sherlock Holmes (bohater książek i opowiadań Arhura Conan Doyle’a) czy ksiądz–detektyw, czyli ojciec Brown (autorstwa Gilberta Chestertona). Bohaterowie tego typu książek to racjonalni analitycy, którzy dzięki dogłębnym obserwacjom i bystrym wnioskom docierają do sedna sprawy. Nie można też zapomnieć o Philipie Marlowe – samotnym detektywie, rozwiązującym kryminalne zagadki według własnych, oryginalnych pomysłów.

Wśród odmian powieści kryminalnej można też wyróżnić m.in. powieści szpiegowskie. Tu przede wszystkim skojarzyć możemy książkowego Jamesa Bonda, który zanim stał się przystojniakiem w kolejnych wcieleniach na wielkim ekranie, był postacią wykreowaną przez Iana Lancastera Fleminga. Wśród czołowych autorów tego podgatunku jest także John le Carré. Zwłaszcza jego powieść Z przejmującego zimna została doceniona w wielu konkursach i rankingach literackich (np. nagroda Sztyleta Sztyletów). Książka dla lubiących nie tylko klimat szpiegowski, ale także polityczne tło.

Oczywiście nie możemy zapomnieć o damie klasycznych kryminałów, czyli o wspomnianej już pani Christie. Warto wiedzieć, że wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek po angielsku i drugie tyle w 45 językach świata. Kto zaczyna przygodę z kryminałem, zdecydowanie musi sięgnąć po książki tej autorki. Wybór jest ogromny! Mnogość powieści, opowiadań, wyraziste postaci… Wspomnijmy choćby o jej bohaterce – pannie Marple (tak, tak: kobieta–detektyw!) czy świetnej kreacji belgijskiego detektywa Herculesa Poirota.

Rozwinięcia, kontynuacje…

Wspomniana przeze mnie powyżej klasyka (a raczej najbardziej reprezentatywny jej wycinek) doczekała się oczywiście licznych rozwinięć (przemian, przeobrażeń, zaprzeczeń, uzupełnień…) oraz kontynuacji. I to zarówno w sferze treści, jak i formy. Kolejni autorzy, wzorując się lub przeciwstawiając (czyli zwykle w jakiś sposób odnosząc się do) wspomnianym klasykom gatunku, tworzyli zupełnie nowe literackie pomysły albo wręcz przeciwnie – czerpali z dorobku wielkich poprzedników i na tym gruncie budowali własną „markę” kryminalną.

Opierając się na starych, dobrych pomysłach, wielu autorów głównym pytaniem–przesłaniem swojej książki czyni zdanie „Kto to zrobił?”. Odpowiedzi szuka się do końca. Tak pisała przede wszystkim Christie, a współcześnie tak pisał np. Stieg Larsson (Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet). Innym chwytem wykorzystywanym przez panią Agathę (choć wymyślonym przez słynnego Edgara Allana Poe) było przestępstwo dokonane w zamkniętej przestrzeni, trudne do wytłumaczenia. Intrygi tego typu są trudne do wymyślenia, jednak wciąż modne – np. opowiadanie Akunina Z życia wiórów czy książka Śmierć mówi w moim imieniu Joe Alexa. Oczywiście klasycznym pomysłem jest także typ bezludnej wyspy, na której ktoś morduje – czyli motyw odcięcia od świata (jak we wspomnianym I nie było już nikogo). Podobny pomysł znajdziemy m.in. w Czarnej wieży P. D. Jamesa.

Ważne jest oczywiście miejsce akcji. Kryminały mogą być tzw. sielankowe, czyli miejscem jest wieś, miejscowość wypoczynkowa lub małe miasteczko (i tu całe półki książek, np. W proch się obrócisz Yrsy Sigurðardóttir czy powieści Marthy Grimes). Z drugiej strony przestrzenią zła, zbrodni bywa jakże często miasto, zwłaszcza to wielkie, anonimowe… Tu warto wspomnieć o powieści Zły Tyrmanda.

Motywy, miejsca, intrygi… Choćby wszystko „już było”, nowych pomysłów wciąż nie brakuje. Zmieniają się powody zbrodni, bohaterowie, narzędzia i okoliczności. Autorzy kryminałów wciąż nas potrafią zaskoczyć, choć wydaje się, że zawsze chodzi o to samo. Ciekawym przykładem jest skandynawska literatura kryminalna (coraz popularniejsza w Polsce). Jak piszą komentatorzy, Skandynawowie mają mnóstwo źródeł inspiracji: zimno, mróz, surowa przyroda, dzikość, a ponadto bogaty dorobek legendowy, mroczni bohaterowie… I właśnie ten klimat, tak lubiany i doceniany, dominuje w powieściach m.in. Johana Theorina (Zmierzch).

Polskie mroki

Choć o kryminałach, jak zresztą o całej literaturze, można by pisać niekończące się, opasłe tomiska, ten tekst z racji swej natury musi być krótki i treściwy. Na koniec tego subiektywnego przeglądu gatunku (i podgatunków) chcę rozwinąć nieco myśl z początku artykułu, a mianowicie – książki z Polskiej Kolekcji Kryminalnej.

Seria zawiera 13 tytułów, które otwiera zbiór świetnych opowiadań autorów polskich, niekoniecznie związanych z tym gatunkiem (Trupy polskie). To dobra rozgrzewka dla osób dopiero zaczynających przygodę z kryminałem. Również Marcin Świetlicki świetnie sprawdza się jako autor kryminałów – w krakowskim klimacie i wymagającej skupienia metaforyce. Sięgnąć można po coś sympatycznego Macieja Malickiego, kontrowersyjną Śmierć w darkroomie Edwarda Pasewicza i wreszcie książki Gai Grzegorzewskiej. Do lektury książek tej autorki zachęcam szczególnie i zupełnie szczerze. Jest moim osobistym odkryciem literackim ostatnich czasów, a co więcej – autorką m.in. felietonów na Portalu Kryminalnym, w których zachęca do czytania tego gatunku, recenzuje nowości, wskazuje ciekawostki literackie.

Teraz jesień, potem zima – dobry czas na zaszycie się w przytulnym wnętrzu z książką lekko przerażającą, mroczną, może perwersyjną… Co o tym myślicie?

 

[FM_form id="2"]
Korzystam
Literatura kobieca
Korzystam
Porażki i sukcesy misji marsjańskich
Korzystam
Gotowanie na ekranie – o fenomenie popularności programów kulinarnych