Myślę

Rośliny mięsożerne, czyli odwrócony łańcuch pokarmowy


Zwierzęta zjadają rośliny, my zjadamy zwierzęta… Oto łańcuch pokarmowy w wielkim uproszczeniu. Rośliny mięsożerne o tej kolejności chyba nie słyszały.

Mięsożercy są wśród nas

Wielu z nas (chyba zwłaszcza mężczyźni…) to 100%stuprocentowi mięsożercy. W menu niemal każdego dnia musi znaleźć się mięso, dla jednych choćby w porze obiadowej, dla innych – w każdym głównym posiłku. Jak wiadomo, mięso to świetny budulec, źródło energii. Już w prehistorii nasi przodkowie spędzali czas głównie na polowaniach, a ich uwieńczeniem było zajadanie się zdobytą dziczyzną. Równolegle do łowów zaczęto eksperymentować z roślinami, które jednak nie były tak skuteczne w zaspokajaniu głodu.

Tymczasem warto wiedzieć, że na świecie istnieje sporo roślin mięsożernych; obecnie szacuje się, że około 600 gatunków roślin poluje na zwierzęta. Metody są nie tylko różnorodne, ale nieraz bardzo finezyjne. Także w Polsce znajdziemy w środowisku naturalnym takie dziwadła, dobrym przykładem są, choćby rosnące na torfowiskach rosiczki. (rosną na torfowiskach). W wodach stojących (stawy, zalewy) znajdziemy natomiast pływacze.

Nasi rodzimi roślinni mięsożercy wykorzystują oczywiście zmyłki, by zachęcić swój mobilny poczęstunek. Rosiczki na liściach mają czerwone (a więc kuszące) włoski, które wydzielają pachnącą ciecz, na którą „lecą” (to dobry wyraz nawet bez cudzysłowu…) zwabione owady. Gdy tylko siądą na listku, przyklejają się do niego. Próbując się wyrwać, tylko „zachęcają” liść do coraz większego zwarcia, które w efekcie unieruchamia smacznego gościa i zaczyna o trawić.

Pływacze z kolei zastawiają wodne pułapki. Tworzą pęcherzyki na powierzchni wody. Gdy owad dotknie pęcherzyka, podrażni delikatne włoski i… pac! Zostaje szybko zassany wraz z wodą, a klapka się zamyka. Taki jest smutny koniec rozwielitek czy oczlików.

Wysmakowani łowcy

Bardzo popularnym gatunkiem mięsożernym jest muchołówka amerykańska. Ma podzielone na dwie części liście, które rozwarte przypominają rozciętą wzdłuż fasolkę. Jeśli zbliży się do nich owad, listek bardzo gwałtownie (ruch trwa zaledwie jedną dziesiątą sekundy!) zamyka się, więżąc ofiarę. Przez tydzień, dwa obiadek jest trawiony. Dopiero po posiłku liść rozwiera się i czeka na nową okazję.

Zupełnie inaczej polują piękne dzbaneczniki, które nieraz osiągają spore rozmiary – w zależności od gatunków. Ich liście tworzą „dzbany”, a roślina wydziela słodki zapach. Owad przysiada na krawędzi śliskiego „pojemnika” i bardzo często wpada do środka. Tam czeka na niego kuszący eliksir, z którego jednak nie sposób uciec.

Badacze zajmujący się tymi fascynującymi roślinami odkryli, że wszelkie wyrafinowane polowania to tak naprawdę walka głównie o… azot. W warunkach naturalnych tych roślin zwykle brakuje tego składnika, są natomiast owady, które podczas trawienia hojnie nasycają roślinę tym cennym składnikiem. Gdy finlandzcy biolodzy zasilili glebę azotem, okazało się, że badane rosiczki zaczęły wytwarzać zdecydowanie mniej lepkiej wydzieliny, a kapturnice z USA zajęły się głównie produkcją zwykłych liści, a nie liści–pułapek.

Krwawe i przerażające domysły na temat roślin mięsożernych to więc zasadniczo niesprawdzone hipotezy. Co więcej, okazuje się, że gatunki takie mogą zaspokoić się nawet odpadami organicznymi owadów lub rozkładającymi się cząstkami organicznymi. Lubiane i popularne storczyki (z gatunku Schomburfia tibicinus) są domem dla mrówek, które w zamian do części pustych lokali (bulw) znoszą martwe siostry, zabitych wrogów, kawałki roślin i inne odpadki. Coś za coś. Podobnie działa gatunek roridula, który łapie na swój „lep” małe zwierzaki, które potem zjadają pluskwiaki. Przed opuszczeniem rośliny robią na nią siusiu, w ten sposób zapewniając tej ostatniej pożywienie. I kwita.

Mięsożerny parapet

Rośliny mięsożerne świetnie czują się w swoich naturalnych warunkach, jednak przy odrobinie wysiłku mogą być oryginalną ozdobą naszych mieszkań. Początkujący hodowcy powinni na początku zdobyć konieczną wiedzę do uprawy takich gatunków. Godne polecenia są publikacje, ale też niezawodna wiedza z forów tematycznych, na których udzielają się nieraz prawdziwi eksperci w temacie.

Ważną sprawą jest zakup roślin zdrowych i ze sprawdzonego źródła. Lepiej zaopatrzyć się w specjalistycznych sklepach bądź kupić rozsady od innych hodowców, niż wybrać przypadkową roślinę w wielkim supermarkecie. Rośliny owadożerne są dość delikatne, dlatego zakup z niepewnego miejsca może spowodować, że nasze starania nie przyniosą rezultatu. A o ten warto się postarać! Czyż nie piękniejsza muchołówka niż zwykły kaktusik w kolorowej doniczce albo oklepana dracena?…

Każdy gatunek ma swoje wymagania, warto się do nich stosować i np. zapewnić zimowy spoczynek w chłodniejszym pomieszczeniu czy lub specjalne nawożenie. Atrakcyjnym elementem jest możliwość dokarmiania roślin owadami. Jeśli w naszym domu nie latają chmary muszek, można upolować coś samemu i podrzucić roślince. Posiłki muszą być jednak czyste (nie suchy pająk spod łóżka) i niezbyt obfite. Hodowla roślin domowych może nabrać kolorów, nasze mieszkanie zyska ciekawą ozdobę, a gości zaskoczymy oryginalnym pomysłem. Co o tym myślicie?

 

[FM_form id="2"]
Myślę
Do kogo należy Księżyc?
Myślę
Znikające pszczoły
Myślę
Przedszkola modułowe