Bez kategorii

Autostop – podróż za jeden uśmiech


„Autostop, autostop, wsiadaj, bracie, dalej, hop!” – śpiewała beztrosko Karin Stanek. W dzisiejszych czasach wciąż istnieje klasyczny autostop, ale tę bezinteresowną formę coraz bardziej wypiera idea wspólnych przejazdów.

Więcej chętnych niż pojazdów

Dawno, dawno temu, a zatem jeszcze przed XIX w., w którym pojawiły się na szerszą skalę podróże odbywane po prostu dla przyjemności, ludzie przemieszczali się głównie z potrzeby. Załatwianie spraw urzędowych, targi, udanie się do lekarza – takie były powody udawania się w drogę. Jako że nie każdy posiadał środek lokomocji albo wykorzystywał go wyłącznie do pracy (np. wóz w polu), ludzie stali przy traktach i „łapali okazję”, na przykład do miasta.

Późniejsze wyprawy w celu odkrywania dalekich krain lub podkurowania zdrowia dotyczyły zasadniczo ludzi zamożnych. A w XX wieku? W Stanach Zjednoczonych powstaje słynna Route 66 i wielki boom samochodowy. Wciąż jednak chętnych na drogę było więcej niż aut, a młodzi ludzie zdecydowanie chcieli się przemieszczać. Pojawiła się słynna książka „W drodze” Jacka Keouraca (w Polsce w 1957 r.) – powieść buntowników, ludzi podróży, włóczęgi, nieprzystosowania…

Jazda na stopa staje się powoli modna, kultowa, a jednocześnie – alternatywna. W latach 60. pojawiają się hipisi, których umiłowanie wolności i niezgoda na zastany sytem świetnie wpisują się w pomysł jazdy na gapę. Tymczasem w Polsce jazda autostopem w latach 50. była najzwyczajniej w świecie zabroniona. Latem 1957 roku dwóch studentów AGH – Bogusław Laitl i Tadeusz Sowa – wpadli na pomysł objechania Polski za jeden uśmiech. Udało im się zdobyć na tę okoliczność pozwolenie milicji. Podróż pierwszych Włóczykijów (tak się nazwali) stała się wydarzeniem dla całej Polski. Warto przeczytać artykuł poświęcony tej pierwszej przygodzie z autostopem na ziemiach polskich.

Po wyczynie dwóch przebojowych studentów w Polsce pojawiły się książeczki autostopowicza, a nasz kraj stał się pierwszym państwem wspierającym osoby jeżdżące na gapę! Uroku i emocji tej formie transportu dodawał pewien konkurs. Otóż autostopowicz po podwiezieniu wręczał kierowcy kupon ze swojej książeczki. Kierowca, gdy nazbierał odpowiednią ilość takich kwitków, brał udział w losowaniu nagród (sprzęt AGD, a nawet… samochód Syrena!).

Ale samochodów przybywa…

Mimo że Polska nie była pionierem rozwoju technologicznego i wzrostu zamożności obywateli, to i tak od 2. połowy XX wieku pojazdów mechanicznych zaczęło przybywać. W PRL-u auto można było zdobyć na kilka sposobów – posiadając talon (niedostępny dla zwykłego śmiertelnika), walcząc o zakup w Pewexie lub na giełdzie. Od 1973 r. na zasadzie dokonywania przedpłat na książeczkę umożliwiono Polakom zakup Fiata 125p. I tak powoli samochodów przybywało, a od czasu upadku komunizmu ten proces, jak wiadomo, nabrał szczególnego tempa.

Na szczęście autostop nie odszedł do lamusa! Oczywiście, wielu ludzi – w tym coraz więcej młodych – posiada już własne auto, ale wciąż liczni go nie mają. Część studentów do dużych miast jeździ razem – autem jednego z nich, inni młodzi pożyczają pojazdy swoich rodziców… Niektórzy jednak nadal wybierają podróż na gapę, zwłaszcza gdy dotyczy ona wakacyjnych wojaży (na które budżet, naturalnie, jest zwykle mocno ograniczony). Oczywiście na stopa jeżdżą nie tylko młodzi!

Rzecz jasna, w dzisiejszych czasach wysypu informacji (zwłaszcza tych złych) podróżowanie autostopem wymaga odwagi. Wsiadanie do samochodu nieznajomych to zawsze jakieś ryzyko, jednak podróżujący w ten sposób świadomie je podejmują, przedkładając nad ewentualne problemy wolę przeżycia przygody i poznania nowych osób. Autostop może być pomysłem na przygodę w wakacje bądź konkretnym stylem poruszania się. Pomocne atrybuty to: sztywna kartka z nazwą miejsca docelowego lub preferowanym kierunkiem, dobrze widoczne ubranie, uśmiech i opcjonalnie kciuk w górze. I tyle!

Podróżnicy z prawdziwego zdarzenia

Wiele osób podróżujących z pasją na stopa prowadzi blogi o swoich wojażach i przygodach. Świetnym przykładem jest kilkakrotnie nagradzany przez czytelników blog Autostopem Przez Życie – opis podróży jego twórcy, Przemka, zapierający dech w piersiach i przekonujący, że naprawdę warto choć raz wybrać się na taką wyprawę!

Inny podróżnik, Kuba, relacje relacjonuje swoje wyprawy na blogu Plecak Wspomnień. Cudnie wygląda jego autostopowa mapa, która unaocznia, jak daleko można dojechać z prawie pustym portfelem, za to z otwartym sercem! Ciekawi fakt, że Kuba napisał też poradnik „Auto-Start! Pierwsze kroki autostopowej przygody” – dostępny w formie e-booka.

Dla równowagi wspomnijmy jeszcze o gapowiczce. Dziennik Autostopowiczki to sympatyczne osobiste wspomnienia z podróży. Połączone są ze słowniczkami z różnych stron świata, anegdotami i ogłoszeniami dotyczącymi poszukiwania kompanów na kolejne wyprawy. Jeśli mamy ochotę przeżyć tego typu przygodę, ale najpierw wolimy zobaczyć, jak robią to inni, lektura blogów autostopowiczów to świetny wybór!

Dla osób wybierających raczej ekonomiczną jazdę, nastawioną na konkretną trasę, godnym polecenia jest pomysł BlaBlaCar – czyli ogłoszenia kierowców dysponujących wolnymi miejscami, którzy w zamian za ustaloną opłatę zabierają pasażerów. Szybko, tanio, ekonomicznie, wprost do celu… i oczywiście z poznawaniem nowych osób! Do tego mniejsza ilość spalin w powietrzu, mniej aut na drogach – gdyby wszyscy korzystali z BlaBlaCar, jakość podróży na polskich trasach byłaby zdecydowanie wyższa! A czy Wy korzystacie ze wspólnych przejazdów albo jeździcie za jeden uśmiech – na stopa?

 

[FM_form id="2"]
Bez kategorii
Beton jest piękny
Bez kategorii
Świąteczny nastrój, świąteczny design
Bez kategorii
Porsche, czyli stragan z pamiątkami