Doświadczam

Moda dla dzieci


grafika: Lech Bator

grafika: Lech Bator

Dorośli w markowych ciuchach? Normalka.  Moda dla dzieci? Tak, przyszedł czas na designerskie… dzieciaki.

Gwiazdy dla dzieci

Znane nazwisko to dobry pretekst, by zacząć działalność na innym polu niż scena. Oczywiście tworzenie kolekcji ubrań dla dzieci (nawet jeśli się jej tylko patronuje bądź ją firmuje) to zajęcie całkiem wdzięczne, a jak jeszcze dodamy do tego jakąś ideę – przedsięwzięcie staje się rozpoznawalne i zwykle przychylnie przyjmowane. Na stronie CzesioCiuch (pewnie się domyślacie, twórcą pomysłu jest Czesław Mozil, o czym za chwilę) możemy przeczytać:

„Ideą marki Czesiociuch jest postrzeganie dziecka jako pełnowartościowego człowieka. Obca jest nam infantylizacja i stereotypowe role narzucane dzieciom przez społeczeństwo. Naszym priorytetem jest dziecko, które nie tylko dobrze i ciekawie wygląda, ale przede wszystkim jest świadome swojego miejsca w rodzinie, środowisku, świecie. Jest szczęśliwe”.

Słowa dość mocne, prawda? Zarys ideologiczny i przekaz całkiem jasne; no, może nieco genderem zalatujące, ale jednak stawiające dobro dziecka i jego szczęśliwe dzieciństwo na pierwszym miejscu. Co się kryje za tą deklaracją? Mamy kolekcję: „góry”, „doły” i „czapki”. Spodnie mają obniżony modnie krok i są generalnie „uniseks”. Góry to bluzy, T-shirty, swetry. Ubrania charakteryzują się specyficznymi krojami (głównie autorstwa projektantki Doroty Zielińskiej), użyciem tkanin dresowych i dzianin, zaskakującymi aplikacjami i miejskim designem. Stylizacja wielkomiejska i jednocześnie nawiązująca do twórczości Mozila.

A skąd ten pomysł? Zdaniem Czesława Mozila, który dawniej pracował z dziećmi w przedszkolu, w Polsce są kłopoty z kupieniem modnych ciuchów dla dzieci. Dlatego wraz ze stylistką Dorotą Zielińską stworzył kolekcję ubrań bez stereotypowego podziału na płcie (różowy – niebieski). Co więcej, ubranka nawiązują stylistyką do mody dla dorosłych. Zobaczcie zresztą sami:

Projektanci – dzieciom

Polscy projektanci ostatnimi laty mają sporo do powiedzenia. Czerpią ze światowych trendów, ale także z własnego doświadczenia i dziedzictwa kulturowego Polski. Ostatnimi czasy zaczęli swoje pomysły i kolekcje kierować do rodziców dzieciaków, które chcą wyglądać nietuzinkowo. Furorę na „wybiegach” robi tkanina dresowa. To oczywiście praktyczna (wygodna, ciepła, w neutralnym kolorze, znana dzieciom) alternatywa dla bawełny czy też tzw. polaru. Do tego daje spore pole do popisu dla projektantów i krawców.

Wiele kolekcji dla dzieci to tzw. street fashion z wyczuwalną nutą „małych dorosłych”. Wydaje się, że słodkie ubranka dla milusińskich już się przejadły, zresztą pełno ich w sieciówkach czy małych sklepikach. Polskie marki, np. BibiDreams, Bubalove czy JJFashion stawiają na proste, uniwersalne kroje ubranek. Nawiązują do miejskiego szyku, pewnego pośpiechu, uniwersalności. W kolekcjach tych marek pojawiają się zarówno spodnie, kombinezony, jak i najmodniejsze dodatki – szale kominy, czapki krasnoludki itp. Uroku dodają aplikacje bądź ciekawe kroje. Niektóre pomysły są zaskakujące (np. kojarząca mi się z gotykiem sukienka z falbaną dla… małej dzidzi), ale przecież o to chodzi.

Mniejsze czy większe polskie marki odważnie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów. A tymi są przede wszystkim modni rodzice. Tacy, którzy na stylowe ubrania dla pociech przeznaczą nieco więcej gotówki niż standardowo. Dla nich liczy się wyszukany (choć niby prosty i nierzucający się w oczy…) styl dziecka, kształtowanie w nim wyczucia stylu i obeznania z modą. Oczywiście dzieciom musi być wygodnie i ciepło, zatem tkaniny polskich firm są z wyższej półki, o czym zawsze klient jest skwapliwie informowany.

Duże kampanie, duże pieniądze

Na Zachodzie kampanie ubrań dla dzieci stają się coraz popularniejsze. Wymieńmy choćby Dolce&Gabbana Bambino, Young Versace czy inne. Profesjonalne sesje, reklamy, znane twarze… Wielki świat, wielkie pieniądze. Nawet jeśli nieliczne polskie dzieciaki noszą te ubranka, my jednak częściej wybieramy rodzime pomysły. I dobrze! Zakupy w naszych butikach (najczęściej wirtualnych, a niektórych zakładanych wyłącznie jako panpage na facebooku, np. nowa marka Giggi), wspierają polskich przedsiębiorców, producentów, i pokazują światu, że polska moda ma głos!

Mnie osobiście wiele z prezentowanych (choćby w linkach w tym tekście) ubranek się podoba. Są nietuzinkowe, urocze i dobrej jakości. Czasami ich cena bywa dla mnie zaporowa (dobrze wiem, jak po jednym dniu wyglądają dresowe spodnie moich dzieci, cóż – takie za 100 zł będą wyglądały tak samo…), ale od czasu do czasu – można by coś kupić. Z drugiej strony upodabnianie dzieci do dorosłych w niektórych kolekcjach wydaje mi się już nudne. Przecież dzieciństwo to czas kolorów i szaleństwa! Jeśli zatem szarości i beże nie są jedynymi propozycjami danej marki, mogą być dla mnie do przyjęcia. Ciekawa jestem rozwoju polskich autorskich marek ubrań dla dzieci. Nie chcemy naszych pociech upodabniać do pajacyków, ale z drugiej strony sama nie mogę patrzeć na aplikacje w księżniczki (córa) bądź motory (syn) na kiepskich bluzkach np. z sieciówek. Czy macie podobne odczucia?

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Koty i kotomaniacy
Doświadczam
Ekomatki, chustonoszenie – nowy trend czy powrót do natury?
Doświadczam
Kasza jaglana nie tylko dla alergików