Żyję

Lata 90.


Fot. Flickr/<a href="https://www.flickr.com/photos/39435232@N00/6209121968/">renaissancechambara</a>/ Lic.<a href="https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/">CC BY SA</a>

Fot. Flickr/renaissancechambara/ Lic.CC BY SA

Lata 90.  Handel odbywał się wszędzie, najczęściej z tzw. szczęk, wolny rynek kwitł, zostaliśmy zalani plastikiem, wzorami i kolorami, ortalionowe dresy szeleściły, a z magnetofonów grało eurodance.

Wydaje się, że lata 90. były tak niedawno, a jednak mija właśnie druga dekada od chwili, gdy weszliśmy w nowe tysiąclecie. To czas intensywnego rozwoju różnych gatunków muzycznych, powstały: trance, breakbeat, drum & bass, hardcore, house, techno. W Polsce początki swoje odnotował hip-hop i rap, to również okres największej popularności disco polo. Wiele ważnych wydarzeń na światowej i lokalnej arenie politycznej oraz przełomowych przemian społecznych wydarzyło się właśnie wtedy. W Polsce to przede wszystkim kontynuacja transformacji ustrojowej zapoczątkowanej w 1989 roku, a poza tym wybór na prezydenta Lecha Wałęsy, denominacja złotego i… koncert Michaela Jacksona w Warszawie. Na świecie zjednoczenie Niemiec, rozpad ZSRR, powstanie Unii Europejskiej, upadek polityki apartheidu w RPA, narodziny pierwszego sklonowanego ssaka, czyli owcy Dolly, eksploracja Marsa przez sondę Mars Pathfinder.

Dla tych, którzy w latach 90. się wychowali, a więc niespecjalnie wówczas zainteresowanych przemianami ustrojowymi, te czasy miały dwa oblicza. Kolorowego, lekkiego popu i mrocznego, deszczowego grunge’u. Poniżej proponuję subiektywny przegląd zjawisk, które w latach 90. budziły największe emocje.

Seriale

Wcześniej oglądaliśmy „Dom”, „W labiryncie” oraz inne produkcje, zarówno rodzime jak i naszych braci z bloku komunistycznego, np. „Szpital na peryferiach” czy „Arabella”. Lata 90. przyniosły ich całą gamę, od sensacyjnych i kryminalnych, po komediowe i obyczajowe. Wśród młodzieży królowały „Alf” i „Beverly Hills 90210”. Co jeszcze podbiło nasze serca? „Z archiwum X”, „Miasteczko Twon Peaks”, „Przystanek Alaska”, „Cudowne lata”, „Drużyna A”, „Świat według Bundych”, „Bill Cosby Show”, długo by wymieniać. Cały, długi tydzień czekało się na kolejny odcinek, na ten moment, kiedy z wypiekami na twarzy zasiądzie się przed telewizorem, oczekując na porcję solidnej rozrywki. A dzisiaj można znaleźć się w sieci cały sezon ulubionego serialu…

Anteny satelitarne

Powiew zachodu, kolorowy świat, niemieckie stacje telewizyjne z licznymi teleturniejami oraz kanały muzyczne, na których można było oglądać zagraniczne teledyski. Posiadanie satelity było powodem do dumy i przechwałek w szkole. „Talerzami” upstrzone były całe ściany polskich blokowisk. Ich popularność przeminęła z nastaniem ogólnodostępnej „kablówki”.

Czasopisma

Pamiętacie te emocje, które towarzyszyły przeglądaniu nowego numeru „Bravo”? Ciekawostki o naszych idolach, plakaty do przyklejenia na ścianę, love story i oczywiście sam środek gazety, czyli intymne sprawy. Wtedy nikt nie potrzebował lekcji edukacji seksualnej, bo wszystkiego można się było dowiedzieć z tych dwóch stron. Czy przez całowanie można zajść w ciążę, czy małe piersi są normalne, jak sprawić, by wymarzony chłopak/dziewczyna zwrócił na nas uwagę? I oczywiście „Mój pierwszy raz”, w którym czytelnicy opisywali swoje intymne debiuty. W razie wątpliwości na straży stała Alicja, do której zawsze można było napisać z jakąś nurtującą kwestią. Wśród gazet dla młodzieży było jeszcze „Bravo Girl” oraz „Popcorn”, w którym zawsze było dużo plakatów, ale tak naprawdę liczyło się tylko „Bravo”.

Boysbandy i girlsbandy

„Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel, za kilka lat mieć u stóp cały świat…” ‒ śpiewał Grzegorz Markowski w wielkim przeboju zespołu Perfect „Autobiografia”. Taki cel z pewnością przyświecał też członkom girlsbandów i boysbandów, które w latach 90. powstawały masowo. Założenie było proste ‒ do zespołów popowych wybierano w castingu kilka dziewczyn lub kilku chłopaków, różniących się od siebie wyglądem i cechami charakteru. Po prekursorach lat 90., czyli Spice Girls i Take That, takie zespoły wyrastały jak grzyby po deszczu. Innym typem był family band, The Kelly Family, składający się z niezliczonej liczby, wyglądających tak samo braci i sióstr. Podbili oni serca niewyrobionych muzycznie dziewcząt piosenką „Angel”, a potem słuch o nich zaginął.

Magnetofon i kasety

Chyba dla wszystkich dzieciaków magnetofon był szczytem marzeń (potem szybko został wyprzedzony przez walkmena), a już taki z dwoma kieszeniami był przedmiotem uwielbienia. Dlaczego? Bo można było przegrywać kasety od kolegów. Nagrywało się też piosenki z radia, najlepiej z listy przebojów Trójki, bo tam były najlepsze kawałki, a do tego w całości. W latach 90. kasety masowo kupowało się też na bazarkach oraz na Stadionie Dziesięciolecia (później ich los podzieliły płyty CD), bo były to jeszcze czasy, kiedy nie za bardzo zaprzątano sobie głowę prawami autorskimi.

Kasety VHS

Na każdym osiedlu były wypożyczalnie kaset wideo, z których wypożyczało się ich dziesiątki miesięcznie. Pudełka w kolorowe paski i wytarte napisy na grzbietach, a w środku zgrane do bólu taśmy, którym daleko było do jakości cyfrowej. Horrory klasy B, komedie w stylu „Akademii Policyjnej” czy filmy sensacyjne z Arnoldem Schwarzeneggerem i Sylvestrem Stallone’em cieszyły się ogromną popularnością. Była to także zasługa polskich lektorów i tłumaczy. Jednym z najpopularniejszych głosów był Tomasz Knapik, który pojawiał się także w wydawnictwach pirackich. Nie ma chyba nikogo, kto nie pamiętałby formułki na napisach końcowych: „Czytał Tomasz Knapik”. To właśnie on w 1997 roku przeczytał tekst z filmu „Pulp Fiction”‒ „Zrobię ci z dupy jesień średniowiecza” ‒ w kultowym już tłumaczeniu Elżbiety Gałązki-Salomon. Kasety wideo kopiowano na potęgę, w tym celu pożyczano od rodziny lub znajomych drugi odtwarzacz wideo. Dzięki temu bajkami Disneya cieszyły się wszystkie dzieci wychowujące się w latach 90.

Grunge

Z tą subkulturą wiązał się odwieczny spór Nirvana czy Pearl Jam? Temu, kto nie mógł się zdecydować, zawsze pozostawał Soundgarden. Miłośników grunge’u można było poznać po kilku charakterystycznych atrybutach: flanelowej koszuli w kratkę, podartych dżinsach, glanach lub martensach, długich włosach, koralikach oraz rzemykach na szyi i nadgarstkach. W przeciwieństwie do tzw. metali (cechy charakterystyczne: długie włosy, czarne ubrania, wojskowe buty niezależnie od pory roku, plecak-kostka) grunge’owcom zamiłowanie do niedbałego ubioru i burych kolorów mijał gdzieś w połowie liceum. Niektórym metalom z lat 90. nie przeszło do dziś, choć dobijają czterdziestki.

Walkmen

Mieć swojego walkmena to było coś. Niektórzy dziedziczyli go po starszym rodzeństwie, inni dostawali na komunię. Walkmen był wiernym towarzyszem szkolnych wycieczek, na których często dzieliło się słuchawki z koleżanką lub kolegą. Ktoś chyba musiał to podejrzeć, bo później pojawiły się odtwarzacze z wejściem na dwie pary słuchawek.

To były pierwsze, najczęściej powtarzające się skojarzenia, jakie przyszły do głowy mnie i moim rozmówcom. Na koniec wspomnieniowej listy dorzucę gumy Donald i Turbo, wafelki Kukuruku, rowery BMX i gry Pegasus. Oczywiście można by jeszcze do niej sporo dodać, do czego zachęcam. Jakie są Wasze typy? Jak zapisały się w Waszej pamięci lata 90.?

 

[FM_form id="2"]
Żyję
Studenci z prowincji przyjeżdżają do Krakowa i tu pozostają
Żyję
O co nie pytać Japończyka i jak nie zostać zjedzonym przez niedźwiedzia na Alasce, czyli mały poradnik podróży
Żyję
Jakie jedzenie, takie życie