Mieszkam

Wieś – uciekać, czy zostać?


Kilka lat temu w blogosferze pojawiły się wpisy o szczęśliwych, uwolnionych z miejskiego potrzasku emigrantach.  Czasem czuję, że i moje serce i ciało duszą się. Rwą się do tego, co proste, czyste i naturalne. Do wsi i ciszy.

Irytują nas sąsiedzi, kupy psie na trawnikach, śmietniki kipiące, spaliny latające, a przede wszystkim rankingi, procedury, procesy i exelki-srelki. Wyjazdy integracyjne jako chora namiastka przyjemności stają się pseudo rozrywką. Siłownia i inne aqua aerobiki pełne są podobnych nam, sfrustrowanych korpo-zwierząt. Nasze dzieci bezwiednie stają się trybikami w rozpasaniu nieludzkich korporacji i konsumentami śmieciowego jedzenia. Zaczynają brać udział w wyścigu markowych korków, lalek, plecaków i korektorów. Czują się niekochane, bo odmówiliśmy im kolejnego kółka (tym razem chiński w biznesie).

Komputer i jego zasoby stają się oddechem i przekleństwem. Żyjemy tak, jak nigdy nie chcieliśmy żyć. Stajemy się tymi, którymi pogardzaliśmy i wyśmiewaliśmy. I… wyjeżdżamy na wakacje. A tam? Inny świat, cisza, las, rzeka, góry, łąki, zwierzątka, buraki cukrowe, cerkiewki, sowy, kucyki, rozmaryn, lawenda i żuki gnojarki. Kozie mleko, przestrzeń pozwalająca oczom odetchnąć i czas aby jeść, spać i pływać. Chcemy tak już zawsze. Nagle idiotyczne wydaja nam się wszystkie feedbacki i statusy. Śmieszą nas miejskie wyeskalowane i wydumane problemy. Stanowczo oświadczamy, że zmieniamy swoje życie. Rzucamy pracę, chore relacje i śmiertelne zmęczenie dla tarasu, widoku, wspólnego śniadania przy drewnianym stole, własnego chleba i artystycznego hobby. Bo teraz to już będzie spokojnie i pięknie, prawda?

Opisy sielskiego życia na wsi, dojenia, strojenia, stukania, malowania, szycia, goszczenia i asymilowania się z tubylcami. Zazdrość zżera, nóż w kieszeni się otwiera i kierujemy jego ostrze w swoją własna stronę. Dlaczego tu tkwię? Oni mogą, a ja?

Jednak gdy poszperać głębiej, możemy napotkać zgoła odmienne wizje rajskiej przeprowadzki. Słychać głosy sfrustrowanych i pokonanych wiejską rzeczywistością mieszczuchów. Bo o prawdziwej rewolcie mówimy, nie o wygodnej wyprowadzce pod miasto. Nie w taką odległość, aby jeszcze z bólem, ale jednak móc korzystać ze wszystkich jego dobrodziejstw. Dobrej pracy, szkoły, komunikacji, kultury, sklepów, służby zdrowia, fryzjerów, cukierni i księgarni. Mowa o wyjechaniu na kraj świata. Gdzie jak jest zima to iście syberyjska, gdy burza to apokaliptyczna, gdy nudno to tylko sami możemy stworzyć sobie nowe bodźce.

O iluzjach i spełnieniach życia na wsi

Aby uniknąć rozczarowań, niechcianych depresji i morderstw na współmałżonku, który podpuścił nas do tej szaleńczej decyzji, warto odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań:

– Czy jesteś zdrowy? Każda dolegliwość i choroba wymaga leczenia, a co za tym idzie częstych wizyt w ośrodkach zdrowia, które w rzeczywistości wiejskiej są daleko. Poza tym, czy godzisz się na obniżenie standardów, do których przywykłeś w miejskiej i prywatnej służbie zdrowia?

– Czy masz pieniądze na przynajmniej pół roku egzystowania, tj. spłacania kredytu na to rajskie siedlisko, opłacania rachunków, jedzenie, ewentualne leki i dodatkowe wydatki, bo jaką nową specjalizację byś nie planował uskuteczniać zanim zacznie przynosić ona pieniądze ‒ możesz zczeznąć z głodu.

– Czy oboje z partnerem/mężem jednakowo jesteście przekonani do takiej zmiany? Jeśli któraś strona, drugą przymusza, zapewne w chwili kryzysu stanie się to przyczynkiem do oskarżania się i żalenia.

– Czy Wasze dzieci tego chcą? Wszystko zależy od wieku. Warto szanować wrażliwość dzieci, dla których zmiana otoczenia, szkoły i tego co dla nich oswojone i bezpieczne może być traumą zakłócającą poczucie bezpieczeństwa, a w rezultacie powodem do powstania poczucia krzywdy. Oczywiście, to wszystko ma być dla ich dobra i zdrowia, ale szacunek przede wszystkim.

– Czy jesteście świadomi konieczności wożenia dzieci niemal wszędzie, do przedszkola, podstawówki, gimnazjum. Nawet jeśli starsze dziecko może korzystać z komunikacji wiejskiej, o ile takowa na wasz kraj świata dojeżdża, o tyle zanim dotrze do przystanku, pokonuje kilometry. Czy planowaliście posyłać dzieci na korepetycje, kółka zainteresowań, basen, malarstwo? Gdzie i jak tam dojechać?

– Czy macie dwa sprawne auta i budżet na ich utrzymanie?

– Czy oba auta mają napęd na cztery koła i terenowe opony?

– Czy boicie się wilków/lisów/ niedźwiedzi/żab i łosi?

– Czy chcecie mieć psa?

– Czy macie z kim zostawić wasz domek i posiadłość w razie potrzeby lub ochoty, gdy zamarzą wam się inne widoki?

– Czy wasze dalsze relacje rodzinne z rodzicami, rodzeństwem, a także przyjaciółmi są dla Was istotne i czy jesteście gotowi na realną rozłąkę. Gadki szmatki typu: „o jak słodko, to teraz będę do was wpadać na weekendy” rozumiejcie jako: „ale daleko, no pewnie raz w roku jakoś będzie trzeba się tam dokolebać”. A i wy zastanawiać się będziecie przed każdym wyjazdem siedemnaście razy. Czy nie nudzicie się szybko znajomą okolicą?

– Czy macie jakieś pasje, którymi możecie się zająć w razie gdybyście jakimś cudem zrobili wszystko wkoło domu?

– Czy lubicie odśnieżać… codziennie przez kilka miesięcy? Kosić, czyścić kominy, grabić, czyścić rynny, kratki, obcinać gałęzie, pielić i podlewać wasz wymarzony ogródek (w sezonie letnim także codziennie)? Pamiętać o kalendarzu sadzenia, podlewać, nawozić, podsypywać korą? Walczyć z insektami i szkodnikami? Malować drewniane budynki, płot i uzupełniać kamienie w podjeździe.

– Czy lubicie sprzątać duże powierzchnie? Zamiana mieszkania na wygodny i przestronny domek to luksus ze swoją ceną. 65m2 vs. 250M2 ( + 2ha działki w tym 1 tys ogrodu, + droga dojazdowa)… Warto pamiętać, że w domu, który położony jest obok działki, którą chcecie aktywnie uprawiać zawsze będzie brudno.

– Czy jesteście ogarnięci w papierkowej robocie związanej z podpisywaniem umów z szambiarką, śmieciarzami, robotnikami, podatkiem gruntowym itp.? Wszystkim będziecie musieli zajmować się sami.

– Przeprowadzka z ciągle ciepłego mieszkania, gdzie kąpiel możemy wziąć w każdej chwili dnia i nocy, do domu, gdzie to tylko od nas zależy i zawsze trzeba myśleć perspektywicznie o wykonywanych czynnościach , może wydawać się udręką. Owa zapobiegliwość nijak nie pasuje to wizji pełnej wolności i swobody.

– Czy przynajmniej jedno z was umie naprawiać krany, kolanka i złączki, drobne usterki elektryczne? W mieście wystarczy jeden telefon (także w nocy), aby zjawił się czarodziej i naprawił to, co się zepsuło i jest absolutnie niezbędne, a na wsi.. Jeśli nawet mamy gruby portfel, ciężko jest znaleźć dobrych i uczciwych pracowników. A jeśli się takich znajdzie, to zapewne mają mało czasu.

– Tubylcy to osobny temat rzeka. Zazwyczaj zanim was zaakceptują, są ostrożni, podejrzliwi i nie tak chętni do pomocy, jakbyśmy zakładali. Z czasem to się zmienia, ale wymaga cierpliwości, więc trzeba liczyć się z dość trudnym czasem adaptacyjnym.

– Czy macie dobry pomysł z czego żyć na wsi? Bo ma to sens, jeśli będziecie rzeczywiście żyć na wsi, a nie dojeżdżać z miasta późnym wieczorem, aby zerwać się rankiem.

– Czy lubicie ze sobą przebywać?

– Czy nie boicie się ciemności? Totalnej, czarnej i oblepiającej?

– Czy nie żywicie przekonania, że waszym wybrykiem rujnujecie szansę waszych dzieci na rozwój, karierę i wykształcenie?

– Czy wyobrażacie sobie starość, chorobę lub niedołęstwo w takich okolicznościach?

– Czy jesteście szaleni?

Jeśli jeszcze tu jesteście, to znaczy, że jest co rozważać 🙂

 

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Miejska dżungla, która leczy
Mieszkam
Budownictwo globalnie połączone
Mieszkam
Lofty – modne i wygodne?