Korzystam

A nóż, widelec…


Nóż, łyżka, widelec – te banalne przybory mają jednak całkiem niebanalną historię, a współcześnie wiąże się z nimi zaskakująco bogaty zbiór zasad i wytycznych.

Sztućce w starożytności

Choć prymitywne noże używane były już przez człowieka pierwotnego, początków widelca i łyżki należy doszukiwać się dopiero w czasach przedchrześcijańskich. Pojawiały się one na stołach w starożytnym Rzymie, przy których zasiadywali, a raczej zalegiwali prominentni obywatele. Jak wyglądały słynne starożytne uczty (by nie rzec orgie), zapewne większość z nas kojarzy w oparciu o któryś z licznych filmów historycznych. Na niskich leżankach spoczywali bogaci Rzymianie i przy pomocy noża lub łyżki transportowali z talerza do ust smakołyki wcześniej rozdrobnione na małe kęsy przez niewolników. Widelec, wówczas przypominający raczej mały dwuząb, był przyborem pojawiającym się rzadko. Służył on najczęściej do nadziewania i podawania większych owoców. Prości ludzie radzili sobie w dużo łatwiejszy sposób. Wykonane z żelaza noże służyły do cięcia posiłków na mniejsze części, które następnie do ust wkładane były przy pomocy palców.

Sztućce w średniowieczu

Następujący po okresie świetności imperium rzymskiego czas wędrówek ludów na długo pogrzebał w zapomnieniu osiągnięcia rzymskiej kultury biesiadnej. Przypuszcza się, że widelec powrócił do Europy dopiero w XI w. z obszaru Bizancjum, a do Polski przywieść go miała (razem w włoszczyzną) pochodząca z Italii Bona Sforza.

Maniery stołowe na dobre zaczęły powracać do łask dopiero w XV wieku, a wraz z nimi w bogatych europejskich domach coraz częściej pojawiały się sztućce. Były to proste noże wykonane z żelaza z uchwytem z rogu lub z drewna, a także metalowe łyżki z cyny, srebra lub mosiądzu. W przypadku zaś uboższych domostw niejednokrotnie posługiwano się łyżkami samodzielnie wystruganymi z drewna. Widelce były używane przede wszystkim na dworach i z trudem upowszechniały się pośród prostego ludu.

Zasadnicze powody były dwa. Po pierwsze, użycie widelca wymagało pewnej wprawy i bardzo często pierwsze (a nawet i kolejne) próby wykorzystania go kończyły się utratą połowy zawartości w drodze między miską a ustami. Po drugie, bogobojnemu i mocno przesądnemu ludowi widelec kojarzył się z … diabelskimi widłami. Nie trzeba dodawać, iż znacznie studziło to zapędy do posługiwania się tym niemoralnym przedmiotem, którego używanie było wręcz zabraniane przez Kościół Katolicki.

Sztućce w czasach nowożytnych

Z upływem lat z noża „ogólnoużytkowego” wyrósł dobrze nam znany nóż typowo stołowy. Podobno sam Ludwik XIV zakazał używania przy stole ostro zakończonych noży, ponieważ były one zbyt niebezpieczne dla współbiesiadników. Nowy typ noża otrzymał więc szersze ostrze o tępym, okrągłym zakończeniu. Mimo wprowadzanych udoskonaleń sam Król Słońce podobno preferował spożywanie posiłków palcami.

Również i widelec stopniowo ewoluował: w miejsce wersji dwuzębnej powstawała nowa, trzy- lub czterozębna, a poste „igły” wygięto w łuk, by umożliwić nabieranie sypkich potraw.

Mimo postępujących udoskonaleń formy sztućców, przemiany w sposobie spożywania posiłków następowały powoli. Niższe warstwy społeczne jeszcze długo wzbraniały się przed rzekomo „grzesznym” używaniem widelca, a przekonanie się do niego trwało nieraz wiele pokoleń. W Polsce od średniowiecza co najmniej do połowy XVII w. jadano głównie za pomocą palców, którymi chwytano porcje ze wspólnej misy postawionej na środku stołu.

Prawdziwy przełom nastąpił dopiero po okresie Rewolucji Francuskiej. W XIX w. bogacące się mieszczaństwo zaczęło przejmować dotychczas szlacheckie maniery stołowe, a w ślad za nim i coraz niższe warstwy społeczne. Rosnącemu popytowi na sztućce wyszli naprzeciwko producenci, i wkrótce noże, widelce i łyżki stały się ogólnodostępnym, masowym produktem.

I współcześnie

Współcześnie rozróżniamy kilkanaście rodzajów widelców i noży, nieraz o bardzo wąskim przeznaczeniu. Przykładowo w gronie widelców wyróżnia się: widelce do przystawek, dania głównego, ryb, ostryg, limaków, sałat, ciast czy widelec półmiskowy, a nawet specjalny widelczyk do cytryn. Również w zbiorze noży wyróżnić możemy przynajmniej kilkanaście ich rodzajów, w tym m.in.: zwykły nóź obiadowy, nóż do steków, owoców, ryb, sera, masła, homara czy pizzy. Mało kto posiada cały wymieniony zestaw w domu i tego typu wysoce wyspecjalizowane sztućce spotkać można najprędzej w eleganckich restauracjach. Mamy wówczas szansę poczuć się jak bohaterka filmu „Pretty Woman”, postawiona przed całym arsenałem noży, widelców i łyżek.

Zasada ich zastosowania jest jednak bardzo prosta: zaczynamy od sztućców położonych na zewnątrz i przy kolejnych potrawach sięgamy po kolejne, znajdujące się coraz bliżej talerza. Oczywiście możemy mieć pecha, jeśli któraś z potraw będzie przeznaczona do spożycia jedynie przy pomocy rąk. Według savoir-vivre’u do takich dań należą np. żabie udka, krewetki czy niewielkie kanapki.

Zbiór zasad dotyczących używania sztućców urósł proporcjonalnie do ich różnorodności. Lista wytycznych dotyczących kulturalnego spożywania różnego typu potraw jest bardzo długa i prawdopodobnie poza dyplomatami, specjalistami od bon tonu i osobami z rodzin królewskich mało kto może pochwalić się ich dobrą znajomością. Wystarczy zresztą wybrać się do pierwszej lepszej knajpy, by móc obserwować przynajmniej kilka różnych i często bardzo kreatywnych sposobów trzymania sztućców. Jest to kwestia oczywiście indywidualna i trudno kogokolwiek zmuszać do zmiany wieloletnich przyzwyczajeń tylko dlatego, że „tak wypada”. Warto poznać jednak choćby podstawowe zasady dotyczące „komunikacji sztućcowej”, w celu uniknięcia niepotrzebnych nieporozumień. I tak: nóź i widelec ułożone na talerzu bez krzyżowania końców, mniej więcej pod kątem prostym i trzonkami w stronę jedzącego, oznaczają, że posiłek będzie nadal spożywany i kelner nie powinien jeszcze zabierać nakrycia.

Jeśli ustawimy sztućce w ten sam sposób, ale stykając je końcami na środku talerza, oznacza to prośbę o podanie nowej porcji tej samej potrawy – niestety taki komunikat zadziała jedynie w odpowiednich okolicznościach, a nie przy normalnej wizycie w lokalu gastronomicznym. I wreszcie najważniejsza pozycja sztućców nazywana „dwadzieścia po czwartej” – nóź i widelec położone są równolegle na talerzu, wskazujące mniej więcej tę właśnie godzinę. Oznacza ona skończony posiłek i jest sygnałem, że można uprzątnąć już stół. Generalna zasada mówi także, iż sztućców po rozpoczęciu posiłku nie powinno odkładać inaczej niż na zastawę; ani na obrus, ani nawet opierając o brzeg talerza.

Powyższe wytyczne wielu z Was zapewne uzna za fanaberie i nadmierne komplikowanie prostych czynności – na tym jednak w dużej mierze polegają zasady savoir-vivre’u. Można również zdecydować się na pałeczki, którymi Azjaci spożywają niemal wszystko, włączywszy w to zupy. Przeciętnie uzdolnionemu manualnie Europejczykowi zapewne łatwej jednak przyjdzie opanować skompilowane zasady dotyczące użycia sztućców niż sprawne spożywanie posiłku za pomocą dwóch drewnianych patyczków. Oczywiście do wyboru pozostają nam także własne palce – taki sposób jedzenia jest przecież wciąż praktykowany przez miliony ludzi na całym świecie. Czyż nie?

 

[FM_form id="2"]
Korzystam
Ekozabawki – nowa odsłona
Bez kategorii
Tablet – niezbędna rzecz, czy kolejny bezsensownie wciśnięty nam gadżet?
Korzystam
Piramidy to nie tylko egipska specjalność