Myślę

Haruki Murakami – prostota i ciche emocje


(Wikipedia Commons)

(Wikipedia Commons)

Haruki Murakami – każda nowość wydawnicza jego pióra to murowany sukces, także komercyjny.  Coroczne oczekiwanie na nową publikację, a potem wejście w ten cichy, ale gwałtowny świat, to jednak prawdziwy rarytas dla czytelników. Po „popełnieniu” poprzez ich idola trylogii 1Q84 oczekiwania czytelników względem uhonorowania Japończyka Noblem sięgnęły zenitu. Wierzyli, że swoim opus magnum zapewnił przychylność jury. Nic z tego, kolejny rok bez nagrody. Przyjrzyjmy się jednak fenomenowi tego twórcy. Co też zapewniło mu rzesze fanów, liczne tłumaczenia i milionowe nakłady?

Jak na Japończyka przystało, Murakami jest skromny i powściągliwy. Nie epatuje popularnością i nie stał się gwiazdą mainstreamu. Przynajmniej tak wnioskować możemy z nielicznych doniesień z wiśniowej wyspy. Urodził się w Kioto w 1949 roku, studiował teatrologię na Wydziale Literatury. Posiada jedną i tą samą żonę Yoko. Biega w maratonach, o czym napisał książkę, kwazi autobiografię, mówiącą o tym, jak bieganie stało się jednym z sensów i celów jego życia. Z żoną prowadził klub jazzowy w Tokio. Motyw ten pojawia się zresztą często w jego twórczości.

Bar, whisky, jazz lub muzyka poważna z winyli i słuchający jej samotny mężczyzna, wnikliwie i metodycznie analizujący swoje losy. Cała filozofia powieści pisarza. Dodajmy do tego dokładne opisy przygotowywanych prostych posiłków, najczęściej zawierających ryby, wodorosty, tofu i sos sojowy. Do tego relacja z brania przez bohatera prysznica, spacerów po mieście, stosunków z kobietami i dywagacji nad przeszłością, która zazwyczaj daje o sobie znać. Wspomnienia rodziców, dzieciństwa, pierwszych niespełnionych miłości, zerwanych przyjaźni, znikających żon i nieszczęśliwych kolegów. Bez zbędnych kwiecistych opisów, emocjonalnej delirki i wzniosłych wyzwań, ale za to z domieszką ni to magii, ni to szaleństwa. A może to tylko sny lub osobiste reminiscencje bohaterów? Bo to nie o wróżkach czy hobbitach bajka. Wprawdzie pojawia się gadający kot, dający znaki derkacz, nie dający spokoju obraz, owce z tajemniczymi znakami, mroczna sekta z równie nieodgadnionym guru, czy pojawiające się znikąd postaci. Są wpływowi biznesmeni i poczciwi profesorzy oraz odrażający urzędnicy. Nieczuli rodzice i szukające miłości przyjaciółki.

Zazwyczaj bohaterem powieści Murakamiego jest mężczyzna w średnim wieku, średniej budowy ciała, średnio zamożny (co w przełożeniu na polską rzeczywistość wskazywałoby na osobę dość zamożną), oraz średnio nieszczęśliwy. Wyjątkiem jest bohaterka 1Q84, z całą pewnością będąca kobietą niebezpieczną i bezbronną zarazem. Z drugiej jednak strony pojawia się inny bohater, równie zagubiony i szukający spełnienia mężczyzna. Determinizm ich gwiazd i losów sprawia, że trajektorie ich dróg zmierzają niebłaganie do przecięcia się i połączenia. A po drodze…

Przeciętność życia bohaterów, ich charaktery i codzienne zajęcia mogą wydawać się po prostu nudne. Bo co może fascynować w opisie krojenia szalotki czy picia single malta? Wcale nie to, że gdzieś w tle dzieją się wydarzenia nadprzyrodzone. Wszystkie te „fajerwerki” dzieją się niejako mimochodem, przy okazji i nie są główną siłą napędową powieści. Jej siłą jest bowiem zwykłość i przeciętność. Oczywiście każda z postaci przeżywa jakąś stratę, jakieś wątpliwości targają jej duszą. Lecz książki te dalekie są od gorących, kipiących od namiętności latynoamerykańskich pozycji. Dzieje się, ale w innym wymiarze. Również w innym wymiarze słów, które są proste, konkretne i dość oszczędne. Śledząc tor rozumowania bohaterów, dedukujemy spokojnie i pragmatycznie. Choćbyśmy czytali o miłości, seksie czy rozpaczy, nałożona jest na to siateczka powściągliwości. Angażujemy się i wciągamy w historię, ale z dystansu.

Polaków pociąga zapewne w takiej twórczości egzotyka dalekiego kraju. Odmienność kulturowo-społeczna objawia się choćby tym, co bohater je, ile zarabia, a także zauważalnym dla niektórych całkowitym brakiem odniesień do Boga i wiary. Samotność zieje z losów prawie wszystkich bohaterów, choć zanurzeni w przeszłości i związani z rodziną lub współmałżonkiem, wydają się wszystkim jej nie dostrzegać. Są zazwyczaj sami wobec rozterek czy niewiadomych, które stawia przed nimi los. Spokojnie pytają samych siebie, co miały oznaczać nadzwyczajne spotkania czy wydarzenia, miejsca których dane im było uczestniczyć. Z determinacją podchodzą do rozwiązania zadań, jakie rysuje się przed nimi. Poddają się przy tym swojemu przeznaczeniu dość posłusznie i pokornie. Żaden z nich nie czuje się ważny ani kochany. Funkcjonują w zadanej rzeczywistości dość machinalnie i bezrefleksyjnie. Nagle coś lub ktoś mąci ten marazm i zakłóca obojętność. Nie daje to spokoju postaci, która rozpoczyna swoją nową życiową przygodę, dzięki której, przepracuje coś z przeszłości lub zawalczy o teraźniejszość, często ratując damę z opresji i niebezpieczeństwa. Czyli, jak świat światem, chodzi o to samo, czyli o miłość.

Murakami to autor, którego wszystkie powieści i większość opowiadań zostały przetłumaczone na język polski, co samo w sobie już jest fenomenem.  Pisarz popularny jest na całym świecie, ale – poza Azją – szczególnie w Ameryce, Francji i właśnie Polsce. Jego książki, czytane hurtowo, mogą nużyć, bo uczciwie mówiąc, zazwyczaj bazują na podobnej koncepcji i klimacie. A jednak za każdym razem jest to wydawniczy rarytas.

 

[FM_form id="2"]
Myślę
Najlepsze budynki świata
Doświadczam
"Gotowe na wszystko", "Revenge", "Dallas". Nowoczesne opery mydlane są świetne!
Myślę
Sztuka ekonomicznych decyzji – o koszcie alternatywnym i koszcie utopionym