Mieszkam

Łódź – hipster wśród polskich miast


Źródło: Wikipedia

Źródło: Wikipedia

Określenie „hipster” nie tylko mi kojarzy się z Łodzią. Również Internet to skojarzenie podaje na tacy. Przyjrzyjmy się, czy faktycznie Łódź zasługuje na miano hipstera polskich miast.

Łódź zjawiskiem oryginalnym

Jako że nie znam Łodzi dobrze, a właściwie znam ją słabo, niektórzy mogą mi zarzucić, że pisanie o niej jest po prostu niemądre – bo jak można pisać o czymś, czego się nie rozumie, nie czuje. Z drugiej jednak strony, jako przygodna turystka, niezwiązana emocjonalnie, historycznie czy jakkolwiek inaczej z tym miastem, oczyma patrząc na nie, zachowałam świeżość spojrzenia. I otwierałam oczy ze zdumienia coraz szerzej, bo zdecydowanie Łódź zaciekawia (a miejscami szokuje) swoją oryginalnością – zwłaszcza w porównaniu z innymi dużymi miastami polskimi.

Spędziłam w Łodzi niedawno weekend. Plan był. Podobnie jak w innych miastach, chcieliśmy zobaczyć starówkę, jakieś fajne, historyczne zakątki, odwiedzić jakieś muzeum i odpocząć wieczorem w dobrej knajpce. Ci, którzy znają Łódź, zapewne już uśmiechają się pod nosem. Ja uśmiecham się teraz. Otóż w Łodzi te wszystkie typowe elementy turystyczne, owszem – występują, ale w formie, do której nie jestem przyzwyczajona.
Oryginalność Łodzi łączy się z wieloma elementami, które każdy zapewne inaczej by skatalogował i opisał. Dla mnie uderzającą różnicą w porównaniu do innych miast jest właśnie pojęcie „starego miasta” – otóż w Łodzi właściwie jest centrum, ale rozciąga się w różne strony, wypełnione jest proszącymi się o remont (ale pięknymi) kamienicami, dziwnymi, odrapanymi zakątkami, a w środku tego tkwi reprezentacyjna Piotrkowska oraz tłumna i modna Manufaktura.

Przemysłowa historia miasta, trudy ekonomiczne w kapitalistycznej rzeczywistości, puste obietnice remontów i przemian, ruchy ludności (m.in. z powodu bezrobocia od lat 90.) i słabe inwestycje – to wszystko oddaliło i oddala Łódź od wizerunku innych wielkich miast. Nie chodzi jednak o to, że to słabe strony tego ośrodka miejskiego. Wręcz przeciwnie – w moim odczuciu pewna estetyka brzydoty tego miejsca tworzy specyficzny klimat. Łódź nie jest masowo opuszczana przez młodych. Staje się coraz modniejsza, w opozycji do zadbanego Krakowa czy nowoczesnej Warszawy nabiera nowej wartości.

Źródło: Wikipedia

Źródło: Wikipedia

Łódzkie smuteczki okiem nieobiektywnym

Na ciekawym blogu Łódź Hipsterem Miast znalazłam bardzo ciekawy wpis o frustracjach łodzian. Jako nieobiektywny niemieszkaniec tego miasta mogłam zauważyć tylko kilka powierzchownych elementów związanych z tą problematyką, jednak autorzy bloga trafnie – moim zdaniem – oddają przyczyny takiego stanu rzeczy. Ja zauważyłam smutnych mieszkańców odrapanych, komunalnych kamienic, biedę za rogiem wyremontowanego frontu, narzekanie na przystanku MZK. Ogólny smutny wydźwięk ze spotkań z łodzianami.
Wspomniany tekst o frustracjach wskazuje kilka ich ważnych źródeł. Oczywiście są to względy historyczne – Łódź jako miasto przemysłowe dawniej dynamicznie się rozwijało. Zmiany na rynku, otwarcie się na zagranicę ujawniły zacofanie naszego włókiennictwa. To był początek złej passy tego miasta. Wraz z upadkiem kolejnych fabryk biedniało społeczeństwo. Władze miejskie, nie mając środków (a może i werwy?), nie inwestowały w remonty kamienic, które w znacznej mierze od swojego powstania nie przechodziły modernizacji. Do centrum miasta przesiedlano najemców lokali komunalnych, którzy – jak to często bywa – nie dbają należycie o powierzone nieruchomości.

Wydaje się też, że na smutną aurę ma też wpływ swoiste wykluczenie Łodzi. Na wspomnianym już blogu zwrócono uwagę na tę kwestię, odnosząc się m.in. do pogodowych map Polski. I faktycznie, gdy zaczęłam na to zwracać uwagę, okazało się, że większość map podczas prognoz pogody nie pokazuje Łodzi. Mamy Poznań, Wrocław, Kraków, Warszawę. A gdzie Łódź? Przecież to 3. miasto w Polsce pod względem liczebności, a czwarte pod względem powierzchni. Łódź niewygodna, niechciana? Bo trudno wytłumaczyć ten (i inne) „przypadek”…

Autentyczność i nostalgia

Mimo wspomnianych kłopotów, smutków i problemów Łódź także pozytywnie wyróżnia się na tle innych miast. Może nie ma zadbanego śródmieścia jak Wrocław, wypieszczonych terenów zielonych jak Kraków czy nowoczesnych wieżowców jak Warszawa, ale ma w sobie pewną autentyczność. Choć zwykle preferujemy wyremontowane kamienice, to te łódzkie na dzień dobry opowiadają nam swoją historię. Odrapania, ślady dokonywanych zmian, otwarte podwórka – zmniejszają dystans między sercem miasta a turystami. Nie ma tu miejsca na splendor ani na fałsz.

Specyficzny klimat miasta to też ciekawe miejsca. Godna polecenia jest nie tyle sama ulica Piotrkowska, ile OFF Piotrkowska – projekt wielkiego podwórza przy tej ulicy, stanowiącego jednak jawną alternatywę. Za dnia znajdziemy tam księgarnie, sklepy i knajpki. Wieczorem – tętniącą życiem imprezownię we wszystkich stylach. No i tu naprawdę można zobaczyć hipstera. Tylko nie pytajcie go, czy jest hipsterem!

Głodnym wiedzy i szczypty historii mogę polecić zwiedzanie bardzo specyficznego miejsca, jakim jest Muzeum Kanału „Dętka”. Podziemna trasa turystyczna – zupełnie swoista, za to w samym centrum (pod Placem Wolności). Ciekawe, choć już bardziej „mainstreamowe” jest muzeum Manufaktury. Byłam i polecam, choć szkoda, że jest tak niewielkie. Łódź w ogóle oferuje wiele ciekawych miejsc, które warto odkrywać w swoim tempie. A swoją specyficznością przyciąga coraz więcej turystów, zatrzymuje i przywiązuje młodych łodzian. Może więc jej hipsterskość za jakiś czas zmieni swoje oblicze?

 

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Nie tylko Warszawa. Najwyższe i najciekawsze wieżowce w Polsce
Mieszkam
Nowoczesne oświetlenie – ekologiczne i estetyczne?
Mieszkam
Miejski obwarzanek