Doświadczam

Czym jest atrakcyjność?


Fot. Wikimedia Commons/Methos31/

Fot. Wikimedia Commons/Methos31/Lic. CC BY-SA 2.0

Kobiety próbują być atrakcyjne dla mężczyzn w każdym szczególe.  Mężczyźni za to zbyt często są przekonani o swojej atrakcyjności „ot, tak” – gdy tymczasem dla kobiet ważne jest dbanie o siebie. Czy atrakcyjność można zmierzyć?

Od ogółu do szczegółu… czy może na odwrót?

Większość znanych mi mężczyzn, wbrew temu, co wyobrażają sobie kobiety, twierdzi, że kobieta podoba im się „w całości”. Albo jest atrakcyjna, albo nie (oczywiście w pewnej stylizacji czy makijażu może wyglądać lepiej czy gorzej, ale nie o to chodzi). Dla mężczyzn, czego dowodzą nie tylko rozmowy z nimi, ale także badania (np. potwierdzone przez psychologów z warszawskiej pracowni SELF), ważny jest ogół, a nie szczegół. Kobiety długo i żmudnie nieraz dobierają strój, dodatki, makijaż, a mężczyźni… widzą właściwie całość, nie detale. To ma istotny wymiar praktyczny dla kobiet, gdyż ich partnerzy naprawdę nie dostrzegają drobnych mankamentów, nad którymi wylewamy tyle kobiecych łez – jak cellulit (większość mężczyzn doprawdy nie wie, co to jest!), zmarszczki mimiczne, kształt paznokci czy nieidealny zgryz…

Kobiety tymczasem dążą do bycia w jak najlepszej formie w każdym szczególe. Pracochłonne stylizacje, dobór licznych dodatków to oczywiście także „dobra robota”, ale warto pamiętać, że mężczyźni naprawdę nie odróżniają firm produkujących torebki czy kamienia szlachetnego w kolczykach od zwykłego szkiełka… Coś, co dla nas ma ogromne znaczenie, w oczach mężczyzn często jest nieistotnym szczegółem.

Panie tymczasem nieraz mierzą własną miarą i właśnie detale w męskim wizerunku są dla nich bardzo istotne. Czyż nie zwracamy uwagi na zadbane dłonie i stopy, umyte/uczesane włosy, dobór perfum, harmonijnie dobrany strój? No właśnie. Tymczasem mężczyźni często nie zadają sobie tyle trudu, by całość ich wyglądu była na najwyższym poziomie. Na szczęście dla kobiet przybywa mężczyzn dbających o siebie, dobrze ubranych i po prostu zadbanych. I o ile znajdują harmonię między pewną męską nonszalancją a dbaniem o urodę i wygląd, o tyle mogą liczyć na uznanie w oczach kobiet.

Ideały, wzorce vs rzeczywistość

Fot. Flickr/<a href="https://www.flickr.com/photos/82298625@N00/5473916906/">Jason Hargrove</a>/Lic. <a href="https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/">CC BY SA</a>

Fot. Flickr/Jason Hargrove/Lic. CC BY SA

Jak wiadomo, pewne cechy wyglądu świadczą o tym, że dana osoba w oczach płci przeciwnej jest uznawana za atrakcyjną. Zestaw tych przymiotów bywa różny u różnych ras, kultur i społeczności, ale można wyodrębnić pewne powtarzające się cechy, uznawane za archetypowe. Są zasadniczo związane z naszym postrzeganiem partnerów jako osób zdolnych do prokreacji i przedłużenia gatunku, zdrowych. Zatem u mężczyzn ideałem jest symetryczna twarz i cała sylwetka, które świadczą o – na pierwszy rzut oka – zdrowiu i dobrej kondycji. Istotny jest także wzrost jako cecha kojarzona z dominacją, siłą. Kobiety uznają też za atrakcyjne wąskie męskie biodra (i talię), a szerokie ramiona – tacy mężczyźni są w oczach ogółu bardziej „męscy”. Oczywiście poza tymi cechami można wyróżnić jeszcze szereg dodatkowych, myślę, że każda kobieta mogłaby tu stworzyć swoją listę…

Tymczasem tzw. ideał kobiecości jest jednak bardziej wymagający. Jeśli chodzi o figurę – ważne miejsce zajmują krągłe biodra (kojarzące się, i to całkiem słusznie, z potencjalną łatwością wydawania na świat potomstwa), wcięcie w talii, okrągłe piersi (także związane, jak wiadomo, z opieką nad niemowlętami). Kultura współczesna do tych cech dorzuca coraz więcej wymagań: szczupłą sylwetkę, długie nogi, młody wygląd, symetryczne kształty. Skoro te wzorce są takie wymagające, wiele kobiet z wszelkich sił stara się im sprostać i dorównać, co często jest po prostu niemożliwe. A stąd już tylko krok do frustracji… Błędne koło, z którego jednak wyrywa nas – zwykła codzienność!

Czy bowiem mężczyźni wiążą się wyłącznie z paniami w rozmiarach 90–60–90, pięknymi, szczupłymi i wysokimi? Ależ skąd! Wybory są podyktowane nie tylko wyglądem fizycznym danej kobiety, bo na szczęście „chemia miłości” to coś więcej niż sama atrakcyjność wyglądu.

Zmysły nie zawodzą

Poza tym, że ktoś się nam po prostu „podoba” na zdjęciu, drugą osobę oceniamy też innymi zmysłami, nie tylko wzrokiem. Badania prowadzone już od lat oraz zapewne własna praktyka wskazują, że bardzo istotny w określaniu atrakcyjności przedstawiciela odmiennej płci jest zapach. Dotyczy to przede wszystkim zapachu człowieka (nie mylić z zapachem starego potu, który wraz z mieszanką bakterii jest po prostu nieprzyjemny), ale też np. perfum, których używa. Zapachy to zarówno te wonie, które odbieramy zmysłami, jak i będące na pograniczu świadomego odbioru feromony – czyli substancje chemiczne o skomplikowanym składzie.

Znaczenie feromonów nie jest do końca znane i potwierdzone we wszystkich dziedzinach relacji międzyludzkich, jednak chwytliwość tematu spowodowała, że tzw. feromony w płynie możemy kupić w sklepach czy poprzez Internet. Pamiętajmy jednak, że te najprawdziwsze związki znajdują się np. w naszym pocie.

W wachlarzu atrakcyjnych cech drugiej osoby znajdują się też te pobudzające np. słuch, czyli przede wszystkim głos. U kobiet za bardziej atrakcyjny uważa się raczej wysoki, od mężczyzn natomiast oczekuje się głosu głębokiego, niskiego. Stwierdźmy jednak z całą pewnością, że w zakresie wymiaru naszej atrakcyjności poza cechami fizycznymi mieści się też jeszcze całe „wnętrze” – intelekt, zainteresowania, temperament… I dopiero ta mieszanka pozwala drugiej osobie uznać nas za atrakcyjną, godną bliższego poznania, zbliżenia się. Choć wybieramy partnerów, kierując się różnymi kryteriami, stworzenie udanej, atrakcyjnej dla siebie pary wbrew pozorom jest całkiem możliwe. Na szczęście!

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Grupy rekonstrukcyjne. Lepiej być esesmanem czy rzymskim legionistą?
Doświadczam
Ojcostwo w dzisiejszych czasach
Doświadczam
Śniadanie na trawie