Doświadczam

Gdy widzę słodycze…


Za oknem zimno, mróz i zawieja. My otulamy się kocem, popijamy gorącą herbatę, ale czegoś ciągle brak. No właśnie – dobrze, żeby pod ręką znalazła się jakaś czekolada, ciastko, deser – jakiekolwiek słodycze.

Z miłości do słodkości…

Ciężar odpowiedzialności za naszą średnio zdrową dietę w okresie zimowym możemy częściowo przerzucić na biologię. Naukowcy od lat tłumaczą nam, że naszymi organizmami w dużym stopniu „żądzą” hormony i wahania ich poziomu. W okresie chłodów często czujemy się smutni, zmęczeni, zastani. Oczywiście przyczyn może być kilka, ale jedną z nich jest odpowiedź naszego układu hormonalnego na niedobór światła słonecznego. Gdy jest jasno, szyszynka wytwarza mniej melatoniny – dzięki czemu mamy energię i chęć do życia, do działania. Gdy dzień zmierza ku końcowi, robi się ciemniej, poziom tego hormonu wzrasta, przygotowując nasze ciała na nocny odpoczynek. Zatem jeśli dni są skrajnie krótkie (grudzień, styczeń, luty), nasz organizm przez cały czas ma nieco za dużo melatoniny, a my sami czujemy się ospali. To pierwszy bodziec sięgania po „ożywiacze” – kawę, mocną herbatę, ale też energetyczny zastrzyk słodyczowy.

Drugie uzasadnienie także wiąże się z gospodarką hormonalną człowieka. Serotonina pomaga nam bowiem regulować rytm snu, przyjmowania pożywienia i utrzymywania dobrego nastroju. Poziom tego hormonu wzrasta, jeśli przyjmujemy więcej węglowodanów (dzięki większej ilości glukozy, która powoduje wyrzut insuliny, która z kolei aktywuje tryptofan do produkcji serotoniny). Jeśli więc kilka przyczyn składa się na nasz gorszy nastrój, odruchowo sięgamy po słodycze; pokusa, której ulegamy, daje nam na chwilę różowe okulary, przez które świat staje się lepszy i piękniejszy.

Jak jednak podkreśla Remigiusz Filarski z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności Polskiej Akademii Nauk w Olsztynie (wypowiedź z 4 listopada 2014 r.), „jest to efekt krótkotrwały, trwający ok. 1,5 godziny. Po tym czasie poziom serotoniny opada, a my nadal czujemy się zmęczeni, ospali i znów mamy nieodpartą chęć na coś słodkiego”. Cóż… błędne koło, do tego bardzo kuszące. Mimo iż wiemy, że po zimie często trudno nam się zmieścić w ubrania z poprzedniego sezonu, odmówienie sobie słodkich przyjemności jest bardzo trudne. Łatwo marzniemy, więc mimochodem i z przymrużeniem oka przyjmujemy do wiadomości, że cichaczem powiększa się warstewka tłuszczu…

Nie czarne, nie białe – a szare

Znając naukowe uzasadnienie naszej potrzeby pożerania słodyczy zimową porą, musimy przyznać, że ma to pewien sens. Pracy i obowiązków wcale nie mamy w zimie mniej. Kawy też staramy się nie pić litrami, zatem kilka kostek czekolady, batonik czy ciastko wydają się mniejszym złem. I faktycznie tak jest. Z drugiej jednak strony, skoro efekt poprawy nastroju i zwiększenia energii jest krótkotrwały, a dodatkowych kilogramów nie tak łatwo się pozbyć, może jednak powinniśmy być bardziej uważni?

Zdaniem dietetyków najlepszym pomysłem na czas chłodów jest modyfikacja diety. Oczywiście nasze zapotrzebowanie na pokarm (w związku z koniecznością utrzymywania dobrej temperatury mimo zimna) wzrasta. Nie jest to jednak powód do odżywiania się słodyczami (cukrami prostymi) bez umiaru. Lepiej przygotowywać posiłki zawierające węglowodany złożone o niskim indeksie glikemicznym, tj. produkty zbożowe (posiłki mączne, kasze, ryż i makarony). Takie potrawy dają nam na długo poczucie sytości, a jednocześnie pomagają nam zdrowiej dbać o dobry nastrój.

Nie bądźmy jednak zbyt restrykcyjni wobec siebie. Gorąca czekolada, ciasto drożdżowe czy deser pomarańczowy chyba nigdy nie smakują tak dobrze jak właśnie w mroźne dni… Słodkościami na ciepło, zwłaszcza z korzennym dodatkiem, naprawdę łatwo i skutecznie możemy się rozgrzać i nasycić. Zimową wyprawę na sanki spokojnie może zwieńczyć solidny kubek kakao, a długie spacerowanie po mieście możemy także zakończyć dobrym ciastem w ulubionej cukierni. O ile takie słodkie szaleństwo nie stanie się codziennością, o tyle może stanowić naszą sezonową przyjemność.

Dobry wybór

Skoro już czasami zdecydujemy się sięgnąć po jakieś dobre słodycze w zimowy czas, postarajmy się, by nasz wybór był trafiony. Stawiajmy na jakość – lepiej wypić mniejszą gorącą czekoladę, ale taką „prawdziwą”, np. belgijską. Jak już wspomniałam, świetnym pomysłem są aromatyczne korzenne dodatki. Przyprawione cynamonem, goździkami, kardamonem lub imbirem napoje, ciasta i desery dodatkowo nas rozgrzeją. Świetnym dodatkiem jest też aromatyczna skórka z pomarańczy albo cytryny, a także sok cytrusowy (doskonały także w połączeniu ze smakiem czekolady).

Niech zimowe słodkości nie będą nudne! To czas nieco cięższych posiłków, pokuśmy się więc o odrobinę fantazji i choć na chwilę zapomnijmy o kaloriach. Pamiętajmy, że dobry, słodki posiłek da nam humor, ale z drugiej strony to, co zjemy teraz, przyjdzie nam zgubić wiosną. A zatem – niech trwają: umiar, dobre wybory i smakowita zima!

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Burger nasz powszedni
Doświadczam
Skarby jesieni na talerzu
Doświadczam
Silikonowe związki – Japończycy i ich lalki