Doświadczam

Smaki dzieciństwa


Niewielka kuchnia, a w niej kilogramy wiśni i cukru do przerobienia na powidła. To scena z odcinka „Wizyta starszej pani” serialu „Wojna domowa”, w której energiczna teściowa zapędza mamę Pawła, sąsiadkę Irenę i Anulę do robienia przetworów. Pamiętacie swoje smaki dzieciństwa?

Na pewno nie we wszystkich domach tak to wyglądało, ale z pewnością większości z nas dżemy, weki i konfitury kojarzą się ze spiżarniami czy kredensami naszych babć, w których stały szeregi słoików opisanych nazwą wyrobu i rokiem jego produkcji. Robienie zapasów na zimę, będące w przeszłości normą, było o tyle ważne, że większość owoców i warzyw była dostępna tylko sezonowo. Weki dawały możliwość cieszenia się smakami lata także zimą, a zakonserwowane jarzyny były źródłem niezbędnych witamin. Aby otrzymać przetwory o wysokiej wartości odżywczej i smakowej ważne było właściwe dobieranie produktów i metod przetwarzania ich. W każdej porządnej książce kucharskiej, takiej jak „Kuchnia polska”, można było znaleźć cały dział poświęcony przetworom. Weki robiły nasze babki i prababki, jednak z początkiem lat 90., dzięki większej dostępności produktów spożywczych, domowe wyroby ustąpiły pola łatwo dostępnym dżemom i gotowym przetworom. Na szczęście, współcześnie coraz więcej osób docenia produkty własnego wyrobu. Przyczyny tego są różne: niektórzy wracają do nich, chcąc spożywać produkty bez konserwantów, inni, bo lubią mieć pełną spiżarnię, najczęściej po prostu ze względu na naturalny smak. Od jakiegoś czasu można wręcz zauważyć modę na domowe przetwory, a wielość przepisów w magazynach kulinarnych i blogach jest tego najlepszym dowodem. Ich autorzy zachęcają do eksperymentowania i łączenia zaskakujących smaków poprzez dobór nietypowych składników oraz przypraw. Fani naturalnych produktów robią dżemy i powidła, kompoty i przeciery, a także nalewki. Wekują wiśnie, ogórki, papryczki, zamykają w słojach przecier pomidorowy.

Magda wykorzystuje głównie owoce: śliwki, gruszki, cytrusy, ale też dynię i pomidory, które przygotowuje na słodko i na wytrawnie, w tym roku także zdecydowała się na kwaszone. Oprócz tego specjalizuje się w nalewkach, które powstają w najróżniejszych smakach, m.in. owocowym i ziołowym, np. z tymianku i zupełnie wyjątkowym, kwiatowym, z jaśminu. Nie obawia się eksperymentować i łączyć czasem nieoczywiste produkty, dlatego wśród jej wyrobów znajdują się: powidła śliwkowe ze skórką pomarańczową lub z czekoladą, dżemy: dyniowy z imbirem i pomarańczami, pomidorowy z imbirem, aronia do mięsa, gruszki w syropie waniliowym z pieprzem i zupełnie autorska receptura na gruszkę z chili i rozmarynem. Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia robi też dżem cytrusowy i mus cytrynowy, które bardzo mocno kojarzą się jej z tym czasem. Na pytanie dlaczego zaczęła robić przetwory, odpowiada: Po ostatnim sklepowym słoiku powideł śliwkowych zniechęciłam się, były za słodkie, za bardzo zmielone, nijakie. Uwielbiam je, a dziadkowi się skończyły, więc stwierdziłam, że zacznę je robić sama. Podobnie rozpoczęła się przetworowa produkcja Luśki: Moja babcia zawsze robiła dżemy itp., ale w pewnym momencie wiek już jej na to nie pozwalał. Nie chciałam, aby przepisy zaginęły i zaczęłam sama je robić. Jestem alergikiem i lubię wiedzieć, co jest w środku w dżemie. A poza tym pomidorówka z domowego przecieru to smak dzieciństwa – mówi. Dla obu kobiet robienie przetworów jest przyjemnością, odpręża je i relaksuje.

Przetwarzanie wiąże się z przygotowaniami, z rytuałami. Lubię planować zakupy i weekendowe smaki. Lubię wybierać owoce na przetwory na bazarku na Wolumenie. Nawet nie przeszkadza mi, że muszę potem targać do domu 20 kg owoców czy warzyw. Już mi przyjaciółka obiecała wózeczek, wtedy pewnie będę targać 30 kg za jednym wyjściem – śmieje się Magda. Zapach smażonych śliwek, świeżo obranej, lekko twardej gruszki, aromat wanilii z ostrym pieprzem to wszystko tworzy niepowtarzalną, kulinarną atmosferę. Dziewczynom nie przeszkadzają nawet poparzone od gorących słoików palce, bo wypełnione po brzegi szafki rekompensują trudy gotowania.

Swoje wytwory robią z myślą o tym, żeby je podarować rodzinie, przyjaciołom i znajomym. Czasem sprzedaję je podczas przedświątecznych jarmarków. Przygotowuję je zawsze w nowych słoikach. Na specjalne okazje „ubieram” wieczka, przystrajając kolorową serwetką, drukuję naklejki – opowiada Magda. Powrót do domowych przetworów na pewno po części związany jest z modą na ekologiczną żywność i slow-food, ale jest także sposobem na zrobienie czegoś nowego, na zabawę w kuchni i na wspaniały, zdrowy prezent.

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Freeganizm, czyli filozofia grzebania w śmietniku
Doświadczam
“Niedoskonałe” fotografie alternatywą dla zmęczonych pięknem bez skazy. Draganizm itp.
Doświadczam
Turcja – kosz przysmaków świata