Doświadczam

Koty i kotomaniacy


Jedni kochają koty za ich niezależność i wolność, inni celebrują ich miękkość, bliskość i ciepło. Kim są kotomaniacy i co się kryje za tym stwierdzeniem?

„… weź na kolana kota…” – o ile ci pozwoli

Nawet osoby, które za kotami nie przepadają, mają świadomość ich autonomiczności i niezależności. Koty są jednak różne. Niektóre w poszukiwaniu pieszczot (jak się wydaje, skupiają się tylko na swojej przyjemności) potrafią łasić się do nóg wszystkich osób przebywających w domu – zarówno domowników, jak i gości, a także przypadkowych odwiedzających. Licząc zapewne na głaskanie i przytulanie, potrafią ocierać się o nogi czy wskakują na kolana. Ale to zwykle zależy od nich. Inne koty, i takich jest chyba wiele, z zaufaniem traktują tylko swojego właściciela, względnie kilku członków rodziny. Na obcowanie ze sobą traktują priorytetowo i pozwalają na to tylko wybranemu gronu szczęśliwców.

Każdy, kto kocha koty, uszanuje ich wolę w kwestii fizycznych kontaktów z człowiekiem. Jak się wydaje, stroną decyzyjną w tej relacji jest jednak… sam kot. Behawioryści zwierzęcy czy tzw. psychologowie od relacji ze zwierzętami wskazują, że mimo szablonowych stwierdzeń o udomowieniu kotów, te wciąż pozostają zwierzętami dzikimi – taką mają naturę. Traktowanie kota jak psa, co zdarza się wielu osobom, nie przyniesie nic dobrego obu stronom. Jeśli trafimy na kociaka-pieszczocha – owszem, głaskanie, wspólne spanie i tulenie może stać się codziennością. Jeśli jednak nasz podopieczny będzie stronił od pieszczot, raczej tego nie zmienimy. Koty są wyjątkowo oporne w kwestii jakiejkolwiek tresury i zmuszania ich do zachowań, na które nie mają ochoty. Chyba można pokusić się o porównanie ich do krnąbrnego nastolatka. A kim my jesteśmy w tej relacji?… Hm.

Oczami badaczy

Powszechna jest opinia, zwłaszcza wśród osób stroniących od kotów, że zwierzęta te nie nawiązują silnej relacji z człowiekiem. Wydaje się, że to emocjonalny i wrażliwy człowiek chce wierzyć, że jego kociak go kocha, szanuje i akceptuje. A tak naprawdę dziki zwierz widzi w nas tylko karmiciela oraz zapewniacza bytu i opierunku. Jak jest jednak w rzeczywistości? Naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego przyjrzeli się relacji człowiek–kot. Obserwowali ponad 40 takich par mieszanych i zauważyli, że mimo obiegowych poglądów ludzie i koty mocno wzajemnie na siebie oddziałują. Pomiędzy właścicielem i kocim podopiecznym, jeśli relacja jest długotrwała, powstaje specyficzny język gestów, powiadomień i uczuć.

Okazało się także, że koty w najsilniejszą więź wchodzą z kobietami. Wydaje się, że przyczyną jest mocno emocjonalna relacja ze strony kobiet, na którą koty (zwłaszcza młode, aktywne) odpowiadają bardzo czynnie – przywiązując się realnie do swojej właścicielki, reagując na polecenia, współgrając w codziennych czynnościach. Oczywiście wciąż w oczach kota może chodzić wyłącznie o korzyści dla niego samego… Czy jednak właściciele przemiłych pupilów nie stwierdzą teraz, że w radości kota z ich powrotu z pracy czy w aktywności zwierzaka podczas wygłupów jest tylko egoizm, a nie ma uczucia, przywiązania, sympatii? Nie osądzajmy zatem pochopnie, gdzie leży prawda. Natura kotów jest nieprzejrzana i niejednoznaczna, a rzeczywistość czasami może po prostu jest taka, jaką chcemy ją widzieć?

Oczami kotomaniaków

Zapewne wśród swoich znajomych, na przykład na Facebooku, macie co najmniej jedną taką osobę (albo i sami nią jesteście), która wrzuca z zapałem coraz to nowsze zdjęcia i filmiki z zabawnymi/uroczymi/rozśmieszającymi/wzruszającymi (niepotrzebne skreślić) kotami z zadziwiającą intensywnością. Prawda? Czy zastanawialiście się kiedyś, co motywuje tę osobę do takich działań? Zwykle kotomaniacy społecznościowi to osoby, które same kota/koty posiadają bądź chciałyby posiadać. Miłośnicy tych zwierząt widzą w mruczkach nieraz odpowiedź na swoje problemy albo możliwość przyjęcia pożądanej postawy wobec świata. Kotek z mema czy filmiku może ironizować, prześmiewać czy też – albo przede wszystkim – olewać rzeczywistość. Jemu tu ujdzie na sucho, bo słodki, puchaty, ujmujący…

Koty zresztą robią czasami rzeczy trudne do ogarnięcia – jak naśladowanie ruchów bokserów, wpatrywanie się kilka godzin w jeden punkt za oknem (bez ruchu), dziwaczna zabawa jakimś przedmiotem itd. Wielbiciele kotów w takich sytuacjach aż się palą, by w kocie pyszczki włożyć adekwatne wypowiedzi. Gdy pytam takich twórców czy sympatyków o motywy, część z nich odpowiada coś w stylu: „Bo Internet jest przecież od tego, żeby wrzucać śmieszne filmiki z kotami, czyż nie?”.

Oczywiście jest też nurt (znacie ich?) wielbicieli kotów „na smutno”. W ich oczach kot jest jakby metaforą bycia samotnikiem w tym świecie, niezrozumienia, alienacji, uporczywej walki o własne „ja” na przekór konsumpcji, zakłamaniu… Kot na fotkach, nieraz okraszonych mądrym cytatem czy innym autorskim zdaniem, wyraża bunt wobec niesprawiedliwości tego świata. No cóż, kotem łatwo się posłużyć. Smętny wyraz kociego pyska, absurdalna miękkość i czystość futerka w każdych warunkach – i mamy urocze tło do własnych wypocin. Co by na to jednak powiedział taki kot? Mam wrażenie, że często: odczep się. A może jednak poczułby więź z człowiekiem i jego wewnętrznym światem przeżyć? Kto wie, kto wie? A skoro już pierwsze koty za płoty, to przyznajcie się, czy należycie do kotomaniaków (z której kategorii? A może jeszcze z innej niż wspomniane?)? Czy wręcz przeciwnie: dziwi Was zachwyt świata nad kotami wszelkiej maści?

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Oleje dla zdrowia, oleje dla urody
Doświadczam
Jak wygląda leczenie u mongolskiego szamana?
Doświadczam
Handmade – dla chcącego nic trudnego