Doświadczam

Perły Google Maps


Podglądać świat zarówno „z nieba”, jak i z poziomu ulicy? Pozwalają nam na to Google Maps, dzięki pojazdom rejestrującym dla potrzeb Street View.

Zaglądamy prawie pod kołdrę

Jeśli ktoś ma trochę czasu, warto poszperać w Google Maps. Oglądanie interesujących nas okolic to jak nowoczesne śledzenie na mapie. Czasami możemy poczuć się jak turyści, innym razem jak… podglądacze. Cóż, zdjęcia robione z satelity niewiele mają wspólnego z zachowywaniem dyskrecji. Rejestrują wszystko – jak leci, zgodnie z wolą twórców Google Maps. Możemy więc, mając nieco szczęścia, poszukać swojego samochodu na parkingu przed miejscem pracy czy podglądnąć ogródek sąsiadów zza wysokiego muru (a może nawet opalającą się tam sąsiadkę).

Oczywiście jakość zdjęć jest różna, a bazy są uaktualniane. Nie wszystko możemy zobaczyć z dużymi szczegółami, jednak spora część świata jest obfotografowana w naprawdę dobrej jakości. Dzięki temu możemy prześledzić ulice Nowego Jorku czy pooglądać wybrzeża Jamajki. W taki sposób można zaplanować swoje wakacje, wyjazdowe trasy, czy po prostu trochę pomarzyć. Z drugiej strony obserwowanie świata w Google Maps jest też zaskakującą rozrywką. Nie brakuje zestawień dziwnych, czasami niepokojących ujęć Google Maps. Często da się je wytłumaczyć (twór natury lub żart człowieka), innym razem naprawdę trudno wymyślić dobre uzasadnienie dla dziwnych zjawisk widocznych dopiero wysoko z góry (TU jedna z ciekawych galerii takich obiektów, niestety dostępne są tylko niektóre współrzędne).

Niektóre teksty o ciekawostkach na Google Maps zawierają linki, które przekierowują od razu w okienko mapy, dzięki czemu sami możemy określić zbliżenie fotografii, obejrzeć okolicę itp. Warto zobaczyć zarówno dziwy natury, jak i wytwory cywilizacji. Czasami też mamy ochotę podglądnąć znane na całym świecie miejsca, takie jak Disneyland czy egipskie piramidy, prawda? Nic prostszego, są ludzie, którzy myślą jak my i… udostępniają nam to.

Samochód Google i jego oko na świat

Od wielu już lat po świecie jeżdżą samochody Google i rejestrują otaczający świat. Tworzą tzw. Street View, czyli obraz ulic, poboczy. Fotografują obiektywnie, nagrywają, nie wybierając momentu. Często przejeżdżają niezauważone (mimo że raczej rzucają się w oczy) – co sugerują naturalne zachowania ludzi na fotografiach. Warto też przy tej okazji wspomnieć, że Google wykorzystują nie tylko samochody z kierowcą do robienia panoramicznych zdjęć całego świata. Na piaskach pustyni niezawodne są rejestrujące… wielbłądy. Pierwszym zwierzakiem tego typu, który dzielnie na swoim garbie niósł kamerę, była wielbłądzica Raffia, dzięki której poznaliśmy krajobrazy Oazy Liwa i Abu Dhabi.

Oczywiście część samochodów Google to tak nowoczesne pojazdy, że poruszają się bez kierowcy – na autopilocie. Oczywiście taki sposób zdobywania fotografii świata jest obarczony sporym ryzykiem i jest bardzo nowatorski (więcej TUTAJ). Z drugiej strony Google to potentat wyprzedzający często inne technologie o krok – albo nawet o dwa.

Abstrahując jednak od tej tematyki, skupmy się na perłach Street View. Podobnie jak w przypadku klasycznych zdjęć z satelity, tak i tu pojawiają się prawdziwe skarby. Znów niezawodni internauci z całego świata przychodzą nam z pomocą, gdy szukamy konkretnych przykładów. W Sieci (zarówno w Polsce, jak i na świecie) znajdziemy – ku naszej uciesze – mnóstwo zestawień. Niektóre pokazują dziwne zdjęcia, będące niejako „pomyłką” sprzętu – coś się nałożyło i np. wyszedł facet z trzema nogami i rękami albo ptak przytwierdzony do muru. Innym razem jednak mamy do czynienia z ciekawostkami regionalnymi… Cały świat może zobaczyć mężczyznę śpiącego w bagażniku, kochającą się na ulicy parę czy innych golasów.

Niektóre źródła oferują nawet po kilkadziesiąt takich „kwiatków”, które bardzo często ukazują miejscowe zwyczaje, często niezrozumiałe dla reszty świata, albo sytuacje obiektywnie zabawne, krępujące, niespotykane. Osoby szukające takich perełek zapewne mają coś z podglądaczy, ale w pewnym stopniu to dotyczy nas wszystkich – czyż nie?… Oczywiście nie musimy korzystać z gotowych tekstów i zestawień. Wystarczy przybliżyć sobie w Google Maps jakieś interesujące nas miejsce (polecam zwłaszcza przedmieścia, np. w Ameryce Południowej) i wejść w tryb Street View. Spacerując wirtualnie ulicami, możemy się poczuć prawie tak, jakbyśmy tam byli. Z drugiej strony wciąż jesteśmy tylko podglądaczami… okolicy, architektury, ale też wszystkich tych osób, które znalazły się w tym miejscu w porze, gdy przejeżdżał tamtędy pojazd Google…

Dla szperaczy, podróżników (także tych niespełnionych), ciekawskich – Google Maps to niezmierzone pole inspiracji i radości. Poza oczywistym celem, jakim jest nawigacja czy prezentacja terenu, mapy dostarczają nam obiektywnych informacji o wszystkich stronach świata. A czy Wy czasami zagłębiacie się w ich tajniki? Czy lubicie popodglądać świat? A może macie jakieś ciekawe odkrycia, inne perełki?

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Ojcostwo w dzisiejszych czasach
Doświadczam
Czosnek dziki
Doświadczam
Jadalne kwiaty – zdrowie na talerzu