Doświadczam

Prawdziwa przyjaźń


Słowo „przyjaźń”, choć jasno i czytelnie definiowane przez słownik, obecnie – w dobie lajków i znajomych –  nieco zmienia znaczenie. 

Prawdziwa przyjaźń

Wydaje się, że z dekadami dekady na dekadę społeczeństwo staje się coraz bardziej konsumpcyjne. Prawdziwą, mocną relację międzyludzką coraz częściej zastępują niezobowiązujące znajomości. Prawie wszystko przelicza się na pieniądze, liczy się rachunek zysków i strat. Przed przystąpieniem do różnych zadań (i to często wcale niezwiązanych z pracą) najczęściej zastanawiamy się, jakie korzyści z nich będą płynąć. Jeśli w coś trzeba włożyć więcej wysiłku – powinno się to opłacać. Niestety takie podejście sporo osób wykazuje też w kwestii przyjaźni. Jak wiadomo, prawdziwa przyjaźń to relacja długodystansowa, wymagająca d nas sporo zaangażowania, pielęgnowania więzi – a zatem spotkań, otwartości, dzielenia się sobą, oferowania wsparcia, pomocy. Przyjacielem się jest całą dobę, od tej relacji nie ma urlopu. Czy to się opłaca?

Wychodząc od takich pytań, zapewne wiele osób może dojść do wniosku, że jednak nie. Zwykle, zwłaszcza w miastach, żyjemy szybko. Pęd dotyczy naszej pracy, życia rodzinnego, domowego. Często nie mamy czasu na odpoczynek, zadbanie o siebie itd., więc relacja opierająca się na przyjaźni wydaje nam się zbyt absorbująca. Z drugiej strony we współczesnych realiach naprawdę łatwo natrafić na tzw. fałszywych przyjaciół (czy wiecie, że na Facebooku są nawet grupy/społeczności , jak się domyślam, zranionych przez fałszywych przyjaciół?). Dwulicowość, zakłamanie – to było zawsze. Ale obecnie, gdy można załatwić wiele spraw przez dobre kontakty, wtyki, znajomości… naprawdę trzeba uważać, komu się ufa, żeby nie okazało się, że relacja z nami była tylko częścią załatwiania interesów. Czy więc to wszystko powoduje, że nie warto walczyć o prawdziwą przyjaźń? Wręcz przeciwnie!

Samotność w Sieci, w życiu…

Już od wieków przyjaźń stanowiła oparcie, nieraz przynoszące także różne inne korzyści, np. bezpieczeństwo (w ludach pierwotnych). Osoba niespokrewniona, ale zaprzyjaźniona, pomagała bronić terytorium, przetrwać trudne okresy, dzieląc smutki i niedole, ale także radości. Później mimo ewolucji świata przyjaźń wciąż była wielką wartością. Przyjaciel był sojusznikiem, powiernikiem, pomagał w ważnych wyborach życiowych, towarzyszył bez względu na to, co przynosiło życie.. Wraz z rozwojem Internetu i życia półmobilnego człowiek staje się jednak coraz bardziej samotny… Statystyki pokazują, że w 2013 roku na świecie było 280 milionów singli (mieszkających w pojedynkę), to o 80% więcej niż 17 lat wcześniej! Naukowcy i badacze alarmują, że ludzie coraz częściej wybierają takie życie ze względu na wygodę i niezależność. Odbija się to oczywiście negatywnie zarówno na wzroście liczby urodzeń (w krajach rozwiniętych), jak i na kondycji psychicznej samego społeczeństwa… Czy kiedyś wcześniej zawód psychologa lub terapeuty miał takie wzięcie jak teraz?

Ludzie robią sobie selfie, pokazują swoje mieszkania, zwierzęta, fotki z podróży… Szukają aprobaty i akceptacji w Sieci, najczęściej na portalach społecznościowych. Wydaje się, że obecnie dla wielu miarą sukcesu towarzyskiego jest ilość „znajomych”i „lajków”. Czy jednak w tym wszystkim człowiek nie jest samotny? Jeśli w realu nie ma prawdziwego oparcia w jednej czy dwóch bliskich osobach – wirtualne znajomości nie pomogą czuć mu się ważnym dla innych osób. Takie poszukiwanie na siłę potwierdzenia własnej atrakcyjności i wartości to krzyk wynikający z zaniedbania prawdziwych relacji. Niestety, można mieć 400 znajomych i miłe recenzje pod słit fociami, ale po pracy nie mieć do kogo zadzwonić i szczerze porozmawiać o osobistym życiu… Wymiana informacji, dynamika portali społecznościowych dają wrażenie zapełnienia życia znajomościami, tymczasem zazwyczaj nie jest to zgodne z prawdą.

Pomocna dłoń przyjaciela

Na szczęście wielu z nas wciąż docenia wartość przyjaźni i stara się o stworzenie takiej relacji z niewielką liczbą osób. Już w latach 90. XX wieku zaczęto badać, z iloma osobami człowiek statystycznie jest w stanie wejść w bliskie relacje. Antropolog i psycholog Robin Durban doszedł do wniosku, że jest to około 150 ludzi. Taką ich liczbę „ogarniamy”, poznajemy lepiej i w ich otoczeniu czujemy się dobrze, bezpiecznie. Tymczasem poza Siecią, w prawdziwym życiu, bliskie relacje utrzymujemy z czwórką, piątką najważniejszych przyjaciół. I to bardzo ważne, by mieć wokół siebie krąg sprawdzonych osób. W trudnych chwilach kontakt z bliskimi zwiększa wydzielanie w mózgu kortyzolu, który pomaga nam zwalczyć stres. Otaczając się więc ludźmi, na których możemy liczyć, nie będziemy samotni i opuszczeni.

Ma to oczywiście długoterminowe pozytywne aspekty. Trwałe relacje są gwarancją naszego poczucia własnej wartości, które realizujemy, otrzymując wsparcie, ale także udzielając go innym. Poza tym kompani wspólnych zainteresowań, pasji czy zwykłego radosnego spędzania czasu, są nam potrzebni na co dzień. Walka z samotnością nie powinna więc oznaczać tworzenia sieci półrealnych przyjaciół internetowych, tylko ścisłą siateczkę naprawdę kilku najważniejszych osób. O zaletach przyjaźni moglibyśmy mówić długo. Warto jednak zapamiętać, że inwestowanie w nią czasu i energii nie tylko nam się zwróci z nawiązką, ale już w trakcie jej budowania będzie źródłem radości i satysfakcji. Rozglądnijmy się więc wokół, szukając ciekawych i wartościowych osób – może warto się do nich zbliżyć? Albo odnowić zakurzone kontakty z dobrymi znajomymi?

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Miś i przygoda, czyli podróże maskotek
Doświadczam
Rozwód nie tylko wśród ludzi
Doświadczam
Kuchnia molekularna. Z czym to się je?