Doświadczam

Włoskie smaki


Podstawowy, banalnie prosty przepis. To dlaczego mam gęsią skórkę i czuję dojmujące ssanie w żołądku i sercu? Ponieważ kocham włoskie smaki. Bo już czuję ten klimat!

„Chcąc przygotować bruschette w domu, trzeba kupić (albo zrobić) dość zwarty, chrupiący chleb, pokroić go na kawałki o grubości około 1,5 cm, umieścić w gorącym piekarniku albo na ruszcie opalanym węglem drzewnym lub drewnem i podpiec delikatnie z obu stron. Następnie skrapiamy gorące pieczywo oliwą, posypujemy solą morską i podajemy od razu po zrobieniu jako część antipasto albo, jeszcze lepiej, jako zupełnie samodzielne danie, ze szklaneczką czerwonego wina.” Włoskie smaki, dobre produkty i poczucie spokoju; piękne widoki, nieśpieszne życie i pogodni ludzie. Właśnie o tym marzę w chłodne, mokre dni. Pragnę pocieszenia i oderwania. Pewnej dozy iluzji, ale tej dającej pozytywnego kopa i będącej inspiracją, choćby do przygotowania smacznej kolacji. Namiastki tego, czym we Włoszech można cieszyć się na co dzień.

Książki osadzone we włoskich realiach to osobny gatunek, będący wyjątkiem potwierdzającym regułę, że czytelnictwo spada. Osobnym zbiorem na półce made in Italy są książki będące połączeniem powieści, a ściślej mówiąc ‒ opowieści z książką kucharską. Zazwyczaj pisane są w pierwszej osobie i opowiadają o rzeczywistych przeżyciach autora. Szczęściarz był we Włoszech, jadł, patrzył, odpoczywał i napawał się tym bez tchu. Było tego tyle, że trzeba było się podzielić, a jeśli lekkie pióro pozwoliło, powstała książka. Chwała im za to, bo takich sensualnych pocieszaczy nigdy dosyć! O ile są na określonym poziomie, bo fascynacja oliwkami i makaronem może nie wystarczyć…

Doskonałym przykładem takiej smacznej lektury są propozycje Marleny de Blasi. Amerykanki, dziennikarki i pisarki, która porzuciwszy jankeskie życie, osiadła we Włoszech. Najpierw w Wenecji, której poświęciła pierwszą z serii książek Tysiąc dni w, a później, już z ukochanym w Toskanii, a następnie Umbrii. Pisarka posiada naturalny, ognisty temperament oraz potrafi się zachwycać tym, co proste, barwne i prawdziwe. Dotyczy to zarówno domów, które zamieszkuje, sukni, które nosi oraz dań, które je lub/i przyrządza. Od delikatnych i zmysłowych przystawek, takich jak np. smażone kwiaty cukinii (cudeńka smażone w gorącym oleju, piętrzące się na białym lnianym ręczniku) po opisy wypieku chleba, mięs, czy fasoli w butelce.

Lektura książek Marleny de Blasi pobudza i wyostrza zmysły. Często jest bodźcem do przygotowania obiadu, kulinarnych zakupów, a nawet podróży. Autorka robi to w stonowany, subtelny sposób, nie zamierzając nas namówić, przekonać ani uwieść. Nie ma takiej potrzeby. Jak zahipnotyzowani, przełykając ślinę, przekładamy kolejną stronę i obmyślamy ucztę.

Podobne wrażenie robią inne przykłady gatunku, choćby w miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole autorstwa Tracey Lawson, kultywującej „proste życie, boskie jedzenie”. Otóż brytyjska dziennikarska zainteresowała się małym miasteczkiem położonym w środkowych Włoszech. Dlaczego? Bo jest to miejsce, w którym średnia długość życia wynosi bagatela…dziewięćdziesiąt pięć lat. Średnia! Autorka postanowiła poświęcić się dla dobra nauki i przyleciała do Campodimele. Spędziła tam rok, szukając odpowiedzi na pytanie: Co takiego wpływa na długowieczność mieszkańców? Dieta, tryb życia, klimat, nawyki? Jak łatwo się domyśleć, to co jest podstawą szeroko pojętej szczęśliwości mieszkańców tej miejscowości, to prostota i życie w zgodzie. Z naturą, ze swoim organizmem, z klimatem, z porami dnia i roku, ze swoimi oraz bliźnich pragnieniami oraz potrzebami. Tylko? A może aż?

Warto wspomnieć jeszcze o książkach Dziennik toskański i Moja kuchnia pachnąca bazylią Tessy Capponi-Borawskiej. Autorka opisuje w nich swoje życie, przeplatając opowieści zarówno wrażeniami z Toskanii jak i przepisami. Tak jak bogactwo Włoch nie sprowadza się do wzgórz Chianti (jest tak różnorodne, jak ich krajobraz), również włoska kuchnia zachwyca bogactwem bazującym na naturalnych, lokalnych produktach.

Oferta włoskiej literatury jest nawiązującej do kulinarnego bogactwa jest nieprzebrana i wciąż pączkuje. Wybierać można wśród książek poważnych i wybitnych, jak np. Barbarzyńca w ogrodzie Zbigniewa Herberta po liczne, często dość przewidywalne opowiastki. Bestsellerem wydawniczym, który w pewien sposób, powiela schematy i stereotypy myślenia o kuchni włoskiej jest książka Jedz, módl się i kochaj autorstwa Elisabeth Gilbert. Na szczęście i na zdrowie – każdy może wybrać dla siebie coś ważnego i smacznego!

Cytaty pochodzą z książki Marleny de Blasi, Tysiąc dni w Toskanii, Wydawnictwo Literackie, 2009r.

 

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Podróże tematyczne
Doświadczam
Język migowy – inny niż wszystkie
Doświadczam
Stres powoduje wrzody żołądka? Prawda czy mit?