Żyję

Jarmuż


Jarmuż?  Jeszcze dziesięć lat temu, typowa „jarzynka” do obiadu oznaczała buraczki albo mizerię. Dziś proporcje dania głównego i „zielonego” się odwróciły. Coraz bardziej świadomie stawiamy na warzywa. 

Ewolucja kulinarna przechodziła wiele zwrotów ‒ od fascynacji tym co szybkie i „dosmacznione”, a więc przeładowane chemią i polepszaczami ‒ do szukania tego, co naturalne i zdrowe. Obecnie ten ostatni trend utrzymuje się i rozwija zadziwiająco prężnie. Łatwy dostęp do podstawowej wiedzy dotyczącej zdrowia i funkcjonowania organizmu, ale także dostęp do wiedzy o tym, czym są produkty, które spożywamy i jak nas trują, jest silnym bodźcem do szukania alternatywy dla standardowych posiłków. Powstają nowe eko-bazary, internetowe sklepy, gdzie dostać możemy zapomniane i pogardzane jeszcze niedawno specjały. O czym mowa?

Jarmuż i inne zielone warzywa

Jedną z pierwszych zielenin, która odzyskała przychylność smakoszy stał się szpinak. Niegdyś znienawidzony i utożsamiany z mdłą i wodnistą przedszkolną papką, teraz jest wyrafinowanym dodatkiem. Podaje się go na surowo, w wersji duszonej, zasmażanej i jako podstawę zup, sosów i dań głównych. Zaraz za nim pojawiły się, nieznana wcześniej ‒ roszponka, rukola i wiele innych odmian sałat, a wśród nich królujący ostatnio jarmuż.

Dodatki do sałat to już nie tylko pomidory, ogórki i czosnek. Rodzaje surówek i pochodnych od nich, nieustannie ewoluują, udoskonalają się i szukają coraz to nowych i zaskakujących połączeń. Żurawina, granat, awokado, pestki słonecznika, ser pleśniowy, winogrona, smażony boczek, pomarańcze, łosoś czy makaron sojowy ‒ to tylko kilka składników ogromu kombinacji sałatkowych.

Warto wspomnieć także o renesansie wszelkiej maści roślin strączkowych i dyniowatych. Soczewica, fasola, ciecierzyca, cukinia, bataty i bakłażan to często podstawowe zamienniki dań mięsnych w wielu polskich kuchniach. Odkrywanie bogactwa kuchni wegańskiej otwiera nowe możliwości i uruchamia kreatywność. Śniadanie to kanapka z żółtym serem i wędliną? Nuda!

Upieczcie sami pyszny i delikatny pasztet sojowy lub z soczewicy. Dodajcie do tego grillowaną i zalaną zalewą octową paprykę i posmarujcie tym chleb razowy. Wykwintne danie gotowe. Pasztety i pasty warzywne to ostatni hit internetowych blogów o tematyce roślinnej. Ich autorzy zachęcają do porzucenia przyzwyczajeń żywieniowych typu: bułki, szynka, ser oraz mleko i zastąpienia ich zdrowszą wersją posiłków. Przykład dają amatorzy rozpoczynający swoją przygodę z gotowaniem i dzieleniem się doświadczeniami z widzami, ale także profesjonaliści, choćby modny Amaro, który wielokrotnie podkreślał, że główne składniki jego menu to lokalne i sezonowe produkty.

Dostępność także ułatwia zaopatrzenie się we wszystkie potrzebne składniki. Każde większe miasto szczyci się obecnie nową falą bazarów, jarmarków i targów, gdzie dostać można sprawdzone warzywa i owoce. Oczywiście nic nie zastąpi własnych, wydeptanych i sprawdzonych ścieżek, prowadzących do lokalnych i naturalnych producentów. Nawet ci, którzy nie mają czasu lub okazji do takich zakupów, mogą oprzeć swoje poszukiwania na tym, co oferuje Internet. Każdy produkt można tam odnaleźć na jednym z licznych eko-portali i bio-sklepów. Smutnym jest jedynie fakt, że tam gdzie zdrowa żywność powinna być najoczywistszym wyborem i dostępnym składnikiem potraw, czyli na polskiej wsi, królują tanie i przetworzone dania z dyskontów.

Co zrobić, gdy mamy już odpowiednie składniki, a weny brak? Jeszcze raz zwrócić swój wzrok w kierunku monitora i zanurzyć się w bezmiarze przepisów, recenzji przepisów, rankingów, porad i pomysłów. Masz dwa produkty i zastanawiasz się, czy jest jakiś sposób, aby z powodzeniem je połączyć? Wpisz takie zapytanie, a zadziwisz się ludzką pomysłowością i odkrywczym spojrzeniem na tak przyziemną materię jak gastronomia.

 

 

[FM_form id="2"]
Żyję
Kuchnia molekularna
Żyję
Studenci z prowincji przyjeżdżają do Krakowa i tu pozostają
Żyję
Marzenia z prawdziwego zdarzenia