Myślę

Prawa Murphy’ego


Murphys-law-mind-map-1200px

Prawa Murphy’ego

O „prawie Murphy’ego” najczęściej wspominamy w sytuacji, gdy stało się coś złego. Mówimy: „Jeśli mogło się nie udać, to było jasne, że się nie uda”.   Coś w tym jest. Prawo to ma sensowny i mało żartobliwy rodowód.

Skoro może być źle, to będzie źle. Brzmi jak mantra pesymisty. Wydaje się, że Polacy to urodzeni pesymiści. Narodową tradycją zdaje się być narzekanie – na pogodę, na rząd, na zdrowie. Wystarczy iść do osiedlowego warzywniaka, żeby usłyszeć lawinę narzekań na wszystko. Idąc tym tropem, można dojść do wniosku, że narodową religią powinno być wielbienie Edwarda Murphy’ego.

A wszystko zaczęło się w 1949 roku…

Tuż po wojnie, aby okiełznać najnowsze osiągnięcia nauki w dziedzinie awiacji, amerykańskie siły powietrzne utworzyły projekt badawczy o tajemniczo brzmiącej nazwie MX981. Dotyczył on naukowego opisu wpływu przeciążeń powstających podczas gwałtownych przyspieszeń i hamowań w czasie podróży z prędkościami okołodźwiękowymi.

Głównym obiektem badań podczas przeprowadzanych eksperymentów były sanie osadzone na szynach kolejowych, które napędzane były silnikiem rakietowym. Lekka konstrukcja pozwalała na osiąganie ogromnych prędkości, a zasadnicza część eksperymentu opierała się na rozpędzaniu ich do prędkości 200 mil/godz., a następnie wyhamowywaniu w czasie niecałej sekundy.

Rolę królików doświadczalnych początkowo odegrały manekiny, następnie małpy, a w końcowej fazie eksperymentu pojawił się pułkownik John Paul Stapp. Całość nadzorował Edward Murphy.

Aby badane przeciążenia dało się sensownie zmierzyć, niezbędne było oczujnikowanie zarówno stanowiska jak i królika doświadczalnego. W tym celu Murphy poprosił jednego z asystentów o rozmieszczenie na obiekcie szesnastu czujników mierzących przyspieszenia w chwili rozpędzania i hamowania. Ten zrobił to na tyle nieumiejętnie, że po próbie okazało się, że żaden z nich nie wysyła sygnału. Biorąc pod uwagę, że szansa na błędne ułożenie każdego z nich była mniej więcej
pięćdziesięcioprocentowa, to szesnastokrotne popełnienie tego samego błędu było już mocną przesadą.

I właśnie ten moment eksperymentu miał przejść do historii. Wtedy to (podobno) Murphy miał się, delikatnie mówiąc, zirytować na asystenta i wygłosić historyczną kwestię: „Jeśli są dwa sposoby zrobienia czegoś i jeden z nich prowadzi do katastrofy, to on to zrobi w ten sposób.” To sformułowanie utkwiło w pamięci współpracowników Murphy’ego.

Po zakończonym projekcie MX981 na konferencji prasowej pułkownik Stapp ogłosił wyniki prac zespołu. W pewnym momencie w przemówieniu pojawiło się stwierdzenie „prawo Murphy’ego”. Podczas konferencji przyjęło ono postać: „Cokolwiek może pójść źle, pójdzie źle.” I tak już zostało. Prasa podchwyciła termin, a naturalnie pesymistyczna natura ludzka zrobiła swoje.

Ewolucja na podatnym gruncie

Prawo zostało sformułowane przeszło 60 lat temu, ale przez ten czas ewoluowało w przedziwnych kierunkach. Pesymizm wielu cechuje wielu ludzi, a prawo Murphy’ego pozwala niejako na uzewnętrznienie swoich myśli i udowodnienie światu, że jednak wszystko działa według właśnie pesymistycznych schematów. Od przeszło połowy wieku ludzie niepowodzenia w każdej dziedzinie życia, nawet te najbardziej błahe, tłumaczą własnymi mutacjami prawa Murphy’ego. Poniżej kilka przykładów, które pokazują, że właśnie pesymistyczny rozwój wydarzeń to tak naprawdę zaszyty we wszechświecie jedyny i prawidłowy mechanizm jego działania.

• Jeśli wiesz, że coś może pójść źle i podejmiesz stosowne środki zapobiegawcze, to źle pójdzie coś innego.
• Jeśli natarcie posuwa się bez przeszkód – właśnie wchodzisz w pułapkę.
• Cokolwiek robisz, zawsze możesz dostać kulkę. Nawet gdy nic nie robisz.
• Pociąg, na który czekasz na stacji, spóźni się co najmniej 15 minut.
• Pociąg, na który biegniesz, odjedzie co najmniej 2 minuty przed czasem.
Zbiory przeróżnych praw Murphy’ego doczekały się wielu książek i publikacji. Często są traktowane jako wygodne wybrnięcie z niewygodnej sytuacji. I mimo, że nikt nigdy nie prowadził nad nimi badań, i z czysto naukowego punktu widzenia nie są „prawami” sensu stricto, to funkcjonują i funkcjonować będą zawsze. Bo o wiele łatwiej zrzucić ciężar niepowodzenia na jakieś pseudonaukowe teorie, niż obarczyć się nim samemu. I to mimo wrodzonego pesymizmu.

Zapraszamy do zrobienia krótkiego testu, który odpowie na pytanie, czy jesteś podatny na prawa Murphy’ego.

 

[FM_form id="2"]
Myślę
Historia brody
Myślę
Rośliny mięsożerne, czyli odwrócony łańcuch pokarmowy
Myślę
Najtrudniejszy język świata