Mieszkam

Osiedle Fi – pierwsze zrównoważone w Krakowie


Na pierwszy rzut oka pojęcie wydaje się być znane. Intuicyjnie wiadomo, co może kryć się za hasłem „osiedle zrównoważone”. Jeśli przychodzi jednak do konkretnych odpowiedzi, to okazuje się, że ile osób, tyle zdań na ten temat, a te z kolei znacznie różnią się od siebie. Po blisko dwóch latach spędzonych na takim właśnie osiedlu mam pełną legitymację do zabrania głosu w tej sprawie i opisania czym dla mnie jest owa równowaga.

Jestem (nieświadomie) ekologiczny

landing1

Żyjemy w świecie, który z jednej strony głośno krzyczy o potrzebie ekologii, a z drugiej – zdaje się nic sobie z niej nie robić. Często spowodowane jest to tym, że ekologia wymaga wyrzeczeń. O wiele wygodniej jest nie segregować śmieci i nie myśleć czy kubek ceramiczny powinien trafić do pojemnika  z napisem „szkło” (nie, nie powinien). Na szczęście są sposoby na bycie ekologicznym nawet wtedy, kiedy nic w tym kierunku specjalnego robić nie trzeba. Prąd pozyskany z energii słonecznej w żaden sposób nie różni od tego pozyskanego w sposób konwencjonalny. Trawniki i rabaty podlewane zmagazynowana wodą deszczową? To powinna być norma. Po co to wszystko? Dla oszczędności!

Przekonaj się o tym (dosłownie) na własnej skórze…

Po latach mieszkania w zimnych krakowskich kamienicach i niedogrzanych mieszkaniach przeprowadzka na Osiedle Fi była jak skok cywilizacyjny. Kaloryfer nie musiał pozostawać włączony od początku października do końca kwietnia. Wystarczyło, że czekał w pogotowiu, ponieważ nawet w zimne dni nie było w ogóle potrzeby uruchamiania ogrzewania. Człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do komfortu. Podobnie było ze mną. A wszystko to, jak informuje deweloper,  dzięki wysokiej jakości materiałów, jakie wykorzystano do budowy, energooszczędnych okien oraz – większej od standardowej – warstwy ocieplenia budynku. Takie oszczędzanie na rachunkach to ja rozumiem – bez wyrzeczeń.

Przezorny zawsze ubezpieczony

landing2

Potrzeba bezpieczeństwa rośnie wraz z wiekiem – zwłaszcza jeśli posiadamy potomstwo. Można być przeciwnikiem zamykania osiedli, wszechobecnego monitoringu i całodobowej ochrony – do czasu. Ten sposób myślenia zmienia się tuż po pierwszej kradzieży lub włamaniu. Oczywiście nic i nikt nie zastąpi zdrowego rozsądku, ale sam fakt wymienionych powyżej środków zapobiegawczych pozwala spać spokojniej. Czy czuję się osaczony i inwigilowany? Ani trochę! Nie chcę i nie muszę zastanawiać się, czy następnego ranka mój rower dalej będzie stał na swoim miejscu.

To tu, to tam

Podróżowanie po Krakowie nie należy do najprzyjemniejszych czynności. Korki są wszędzie. Niewiele można na to poradzić i to niezależnie od tego czy poruszamy się własnym środkiem transportu, czy też transportem publicznym. Można jednak zminimalizować czas pobytu w korkach. Wystarczy, że nasza najbliższa okolica będzie zaspokajać wiele z naszych potrzeb jednocześnie (lokale usługowe, przychodnie zdrowia, edukacja itd.). Dla mnie zdecydowanie najważniejsza jest bliskość Osiedla Fi do jednego z głównych węzłów komunikacyjnych w naszym mieście – Ronda Matecznego oraz czas w jakim dostanę się na autostradę. Poza tym w szczególności cenię sobie bliskość do Kazimierza. Czas oczekiwania na wolną taksówkę jest często dłuższy niż spacer przez podgórze. W takich warunkach trudno o wymówki przed spotkaniami ze znajomymi.

Na sportowo

landing5

Nie korzystam na co dzień z osiedlowej infrastruktury sportowej. Chętnie natomiast korzystam z pobliskiej siłowni i basenu. Z tego powodu nie jestem osobą, która powinna zabierać w tej sprawie głos. Oddałbym wszystko za kort tenisowy, lub chociaż pełnowymiarowe boisko do koszykówki… Biorąc jednak pod uwagę, że kompleks sportowy nie ma być miejscem do profesjonalnego uprawiania sportu, a czystej rekreacji, to trzeba przyznać że swoją rolę spełnia w stu procentach. Widać to zwłaszcza podczas weekendów. Za każdym razem obiecuję sobie, że następnym razem dołączę do sąsiadów żeby pograć w koszykówkę lub siatkówkę. No cóż – może następnym razem. Ktoś ostatnio zapytał mnie, czy nie przeszkadza mi odbijanie piłki… To śmieszne, ponieważ osoba ta sama mieszka w jednym z najbardziej ruchliwych miejsc naszego miasta. Wolę słyszeć ludzi niż samochody.

Cztery kąty, sąsiad piąty?

A skoro o słuchaniu ludzi już mowa, to muszę przyznać, że osiedle chociaż już prawie w pełni zamieszkane, to czasami wydaje się bardzo ciche i puste. Tylko wieczorna mozaika świateł w oknach zdradza obecność sąsiadów. Po latach spędzonych w miejscach, gdzie nawet zwykła rozmowa sąsiada za ścianą wydawała się krzykiem nie do zniesienia, nadszedł czas kiedy mam wrażenie że mój kolega z pracy mieszkający nade mną w ogóle tam nie mieszka. Ten stan rzeczy zmienia się w weekendy, kiedy osiedle zaczyna tętnić życiem. O wiele łatwiej można wtedy kogoś spotkać. Chociaż nie znam wszystkich z imienia i nazwiska, to zawsze uda się zamienić chociaż kilka słów. Z sąsiadami można także przedyskutować dowolny temat w Internecie poprzez specjalną grupę mieszkańców. To doskonałe źródło informacji i wymiany opinii. Ten stan równowagi i złotego środka pomiędzy społecznym ekshibicjonizmem bloków z wielkiej płyty oraz niedostępnych twierdz zamkniętych osiedli z drugiej strony odpowiada mi najbardziej.

Złoty środek

Przez dwa lata mieszkania w tym miejscu (niemal od samego oddania do użytku) byłem świadkiem wielu remontów, przeprowadzek, nocnych imprez oraz kilku innych zabawnych lub mniej zabawnych sytuacji z życia osiedla (pozdrowienia dla kuny). Jak do tej pory nic i nikt nie wyprowadziło mnie z równowagi na tyle, abym chociaż przez chwilę żałował decyzji o zamieszkaniu na Osiedlu Fi. Co więcej porównując tę inwestycję z innymi, np. tymi wybranymi przez moich znajomych i przyjaciół muszę powiedzieć, że spośród wszystkich branych wcześniej pod uwagę lokalizacji, to właśnie ta inwestycja z perspektywy czasu okazała się strzałem w dziesiątkę. Zdania nie zmienię!

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Miejski styl
Mieszkam
Kuchnia czy salon z aneksem kuchennym
Mieszkam
Ekspresowe wieżowce