Mieszkam

Mieszkanie na parterze – czy rzeczywiście jest się czego bać?


Byleby tylko nie na parterze – myślimy sobie, kiedy musimy wybrać kondygnację, na której spędzimy kolejne lata naszego życia. Lista powodów, dla których niemal jak ognia unikamy zamieszkania na najniższym poziomie budynku, jest długa. Wbrew pozorom życie na parterze ma też wiele niezaprzeczalnych zalet.

Mieszkania na parterze nie należą do najbardziej pożądanych i rozchwytywanych lokalizacji, mimo że zwykle ich cena jest nawet o kilkanaście procent niższa w stosunku do lokali na wyższych kondygnacjach. W praktyce daje nam to możliwość zamieszkania w nieco większym metrażu. Kuszące, ale wad tzw. parterów, możemy wyliczać i wyliczać, dlatego wolimy zapłacić więcej i mieć święty spokój. Od czego?

image

„NIE” dla mieszkania na parterze

Najniższa kondygnacja uznawana jest za najbardziej niebezpieczne miejsce w budynku. Ze względu na łatwy dostęp, jawi się nam jako pierwszy punkt na celowniku złodziei czy przestępców, przez co boimy się, że nie będziemy mogli spać spokojnie. Zakratowane okna mogą być dla nas argumentem przemawiającym na korzyść mieszkania na piętrze – głównie ze względów estetycznych, jednak warto podkreślić, że coraz częściej stosowane są rolety antywłamaniowe. Niskie położenie nie jest zachęcające z uwagi na mniejszą intymność. Co rusz przechodnie mogą zaglądać do wnętrza naszego M (nie będziemy przecież mieć wiecznie zasłoniętych żaluzji, rolet czy zasłon lub mieszkać przy zgaszonym świetle), a i na korytarzu budynku niemal zawsze jest ruch. Nie wspominając o tym, że nasłuchamy się niebywałych opowieści i będziemy znać wszelkie miejscowe plotki, zwłaszcza gdy okna mieszkania wychodzą na ulicę lub są usytuowane od strony podwórza. Nie można też pominąć wieczornych i nocnych posiadówek głośnej młodzieży na pobliskiej ławce lub barierkach czy ryzyka powybijanych szyb, gdy okna wychodzą na boisko. Głośni sąsiedzi z góry, hałas przejeżdżających samochodów, spaliny, łatwiejszy dostęp do mieszkania wszelkiego robactwa i insektów, brak ładnych widoków, chłód bijący od podłoża sprawiający, że wiecznie jest zimno i trzeba płacić wyższe rachunki w zimie za ogrzewanie, kłopoty z ewentualną sprzedażą czy wynajmem… Już wiecie, że mieszkanie na parterze nie jest dla Was? Poniżej powody, dla których możecie zmienić zdanie.

house-768707_960_720

Na „TAK”

Chcąc przekonać Was, że życie na parterze ma wiele atutów, skupię się na dwóch kwestiach. Jeden argument przemawiający za kupnem mieszkania na najniższej kondygnacji już padł. Chodzi o cenę. Parter, podobnie jak najwyższe piętro (nie mówimy tu o apartamentach), to oszczędność rzędu kilka, a nawet kilkunastu procent. Jeśli kupujemy mieszkanie na kredyt hipoteczny, to z pewnością ma to duże znaczenie. Możemy wziąć mniej pieniędzy, zadłużyć się na krótszy okres, potrzebujemy mniejszego wkładu własnego. Działa to też w drugą stronę – możemy pokusić się o zakup większego metrażu za te same pieniądze, które wydalibyśmy na dwupokojowy lokal z maleńką łazienką na średnim piętrze. Kolejna zaleta związana z mieszkaniem na parterze wymaga spojrzenia w przyszłość – zarówno tę bliższą, jak i bardzo odległą dotyczącą jesieni naszego życia. Jeśli myślimy o dzieciach lub o naszej kondycji w wieku seniorskim, to na „TAK” przemawia wygoda. Wszędzie jest blisko, nie musimy za każdym razem pokonywać dziesiątków schodów czy gnieść się w zatłoczonej windzie lub co gorsza – wspinać się na 10 lub wyższe piętro z zakupami, dzieckiem i wózkiem, gdy winda nie działa. Remonty czy zmiany wystroju wnętrza będą też mniej uciążliwe. Szczególnie trzeba o tym pamiętać, gdy przymierzamy się do zamieszkania w trzy- lub czterokondygnacyjnym budynku, gdzie nie ma obowiązku montowania windy. Wielkogabarytowe meble, ciężki sprzęt remontowy czy materiały budowlane będziemy musieli wnosić własnoręcznie. Życie na parterze pozbawione jest takich problemów. Nie musimy obawiać się, że tupot, ćwiczenia w domowej siłowni czy wybryki dziecka spowodują trzęsienie sufitu u sąsiada z dołu, a przez to nie będziemy musieli nikogo przepraszać za niedogodności.

building-731446_960_720

Mieszkanie na parterze na nowoczesnych osiedlach zwykle posiada taras lub własny ogródek, co pozwala nam mieć prywatny kawałek zieleni bez konieczności budowania domu na obrzeżach miasta. Docenimy to szczególnie, gdy lokal usytuowany jest na osiedlu w spokojnej dzielnicy czy w pobliżu terenów rekreacyjnych. Nawet, jeśli tak nie jest, wystarczy, że obsadzimy ogródek żywopłotem i już zyskamy kącik do odpoczynku na świeżym powietrzu.

Mówiąc o mieszkaniu na parterze wcześniej wspomniałem, że możemy mieć problemy z jego ewentualnym wynajmem czy sprzedażą. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że polskie społeczeństwo starzeje się, a to może wkrótce znacząco zwiększyć pobyt na lokale z najniższych kondygnacji. Warto też napomknąć, że przecież w domach jednorodzinnych czasem mamy do czynienia wyłącznie z jedną kondygnacją, a dom leży niemal tuż przy domu i jakoś nikt nie przestrzega nas przed urządzeniem w tym miejscu swoich czterech kątów 😉

Okazuje się zatem, że mieszkanie na parterze ma nie tylko wady, ale i szereg zalet. Które z nich przemawiają do Was bardziej?

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Mieszkam
Canberra, czyli miasto ogród
Mieszkam
Czas budowy – architektoniczne rekordy
Mieszkam
Miejska dżungla, która leczy