Doświadczam

Dlaczego warto odwiedzić polskie schroniska górskie?


Mało kto wie, że Polska może pochwalić się jedną z największych i najlepszych sieci schronisk górskich. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy ma się świadomość, że miało być ich nawet kilkaset więcej! To wszystko za sprawą wielkiego boomu na turystykę górską w Polsce w latach 70. i 80.

Trudno jednoznacznie wytłumaczyć, skąd wzięło się masowe zainteresowanie chodzeniem po górach w czasach PRL, ale na pewno przysłużyła się temu nasza morfologia terenu. W Polsce znajdziemy ponad dwadzieścia pięć pasm górskich, a jeśli jeszcze podzielimy na mniejsze części Góry Świętokrzyskie, to ich liczba przekroczy czterdzieści. Oczywiście wiele z tych form górskich posiadających swoją własną nazwę, to małe obszary do przejścia w jeden dzień, ale i tak jest tam co zobaczyć. Siłą rzeczy, fani turystycznej wspinaczki koncentrują się przede wszystkim w Tatrach, gdzie góry są najwyższe, a u ich stóp leży największa baza wypadowa, czyli Zakopane. Ma to swoje dobre i złe strony. Tłumy na niżej położonych szlakach i w schroniskach obniżają ogólny komfort podróżowania, dlatego takie miejsca jak Schronisko nad Morskim Okiem nie cieszą się największym uznaniem. Mimo to, nawet te przeładowane obiekty stanowią o unikalnej atmosferze, jakiej można zasmakować tylko w górach.

Wydaje się, że kluczowe dla zainteresowania Polaków turystyką górską ponad czterdzieści lat temu były okoliczności polityczne. Pogoda nad Bałtykiem i temperatura wody często nie sprzyjają letniemu wypoczynkowi, a w poprzednim ustroju mało kto mógł sobie pozwolić na urlop w cieplejszych krajach. Wielu spragnionych wypoczynku postanowiło więc poszukać spokoju na południu kraju – w górach. Latem aura bywa tam – wbrew pozorom – fantastyczna, a nawet jeśli przychodzi moment deszczowy, to często szybko mija. Inna sprawa, że podczas górskiego marszu w dobrym towarzystwie, zmoknięcie nie jest tak uciążliwe. Jeżeli ktoś chciałby jednak ograniczyć zamoczenie odzieży do minimum, to istnieje duża szansa, że będzie mógł się schować i rozgrzać w schronisku gdzieś w pobliżu.

Dzięki rozbudowanej sieci obiektów Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, turyści mogą w wielu polskich pasmach górskich znaleźć niedrogie miejsce noclegowe. To jeden z efektów boomu z czasów PRL, kiedy po szlakach maszerowało tak wiele osób, że ówczesna władza musiała jakoś na to zapotrzebowanie odpowiedzieć. W tej historii szczególne miejsce zajmują mniejsze schroniska, zwane bacówkami. Inicjatorem i koordynatorem ich budowy był w 1974 roku Edward Moskała, działacz turystyczny z Małopolski. Koncepcja zakładała stawianie identycznych konstrukcji w oparciu o projekt pochodzącego z Zakopanego Stanisława Karpiela.

Plany były niezwykle ambitne – zamierzano wybudować ponad sto takich obiektów, tak aby równomiernie wypełnić polskie szlaki schroniskami. Skupiono się przede wszystkim na mniejszych pasmach, po to aby zwiększyć ich atrakcyjność turystyczną. Ostatecznie, ze względu na drastycznie pogarszającą się sytuację gospodarczą państwa, udało się ich wybudować zaledwie dwanaście. Część bacówek zostało przejętych od PTTK przez prywatnych właścicieli, ale nadal większość z nich pozostaje w rękach Towarzystwa i generalnie uznawane są za najlepsze obiekty noclegowe na polskich szlakach. Ze względu na ich specyficzny charakter, prowadzone są zazwyczaj przez zapaleńców, którym nie straszne są trudne warunki i często takich też turystów przyciągają. Wyjątkowym przypadkiem pozostaje Bacówka na Rycerzowej w Beskidzie Żywieckim, która ciągle pozbawiona jest dostępu do prądu. Wieczorami trzeba być tam przygotowanym na konieczność używania latarki i korzystania z takich dobrodziejstw, jak ogień z kominka i świeczki. Goście bacówki nie chcą, żeby to się zmieniło i raczej to jest głównym powodem braku prądu, aniżeli utrudnienia infrastrukturalne. Jaka jest atmosfera w takim schronisku? Tego trzeba doświadczyć na własnej skórze, bo naprawdę warto.

Pobyt w górach nie zawsze oznacza też konieczność przetrwania nieziemskiej wspinaczki. Niektóre pasma, jak na przykład Góry Izerskie, są łatwe do przejścia, a schroniska w nich wyjątkowe. Chatka Górzystów leżąca na Hali Izerskiej, gdzie niegdyś istniała wieś Groß-Iser, ma w swoim menu naleśniki tak dobre, że niektórzy przychodzą tam tylko po to, by ich skosztować. Prawdą jest też, że schroniskowa kuchnia w wielu polskich obiektach potrafi zachwycać. Słynna szarlotka w Schronisku w Dolinie Pięciu Stawów czy ogromne porcje w Bacówce na Krawców Wierchu same w sobie stanowią atrakcję dla niejednego turysty. To jednak temat, który najlepiej zgłębiać samemu, zamiast o nim czytać. Wybierz się w góry i przekonaj się, że warto!

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Doświadczam
Masz chandrę? Weź na kolana kota
Doświadczam
Czym jest atrakcyjność?
Doświadczam
Na koniec świata i z powrotem – o pasji podróżowania pewnej pary