Żyję

Związki na odległość – czy mają szansę na przetrwanie?


Poznajecie się, robi się coraz bardziej interesująco i nagle okazuje się, że mieszkacie w dwóch różnych miastach, oddalonych od siebie o 200 km? A może tworzycie udaną parę, która została przez sytuację zawodową postawiona przed koniecznością rozłąki i mieszkania osobno? Cóż, sytuacja nie jest łatwa. Jak utrzymać związki na odległość, bez szwanku dla relacji?

Miłość nie zna granic?

Jako pierwsze na próbę zostaje wystawione zaufanie – jeśli rozłąka dotyka par, które już są ze sobą od lat,  funkcjonują w obrębie tego samo towarzystwa, trudną do zaakceptowania może stać się sytuacja, w której partner zaczyna poznawać nowych ludzi, zacieśniać z nimi relacje, spędzać wolny czas. Rzecz zupełnie naturalna, a jednak budząca zawsze odrobinę niepokoju i pytań – a co jeśli nowe życie, w nowym miejscu i nowi znajomi staną się bardziej interesujący ode mnie? Na takie rozterki nie ma dobrej odpowiedzi, ale z pewnością warto zaplanować jak, mimo dzielącej Was odległości, nie stracić ze sobą tej szczególnej więzi.

Poznanie nowego miejsca, do którego przeprowadza się partner, poznanie jego nowych znajomych, zadbanie o to, aby drugie mieszkanie też było w jakiś sensie Wasze, wspólne – aby znalazły się w nim ważne dla Was przedmioty – to wszystko z pewnością pozwoli złagodzić na co dzień dyskomfort wynikający z  rozłąki.

Trudniejszą wydaje się sytuacja, w której Wasza znajomość od samego początku obarczona jest odległością i koniecznością radzenia sobie z tym faktem. Taka relacja, często oparta tylko na wspólnych weekendach i codziennych telefonach, może nie dawać od początku pełnego obrazu, tego jak partner postrzega świat, jak w nim na codzień funkcjonuje, jakie są jego zwyczaje. Te wszystkie elementy – jakże ważne w budowaniu relacji –  najpełniej możemy zaobserwować, funkcjonując w obrębie tej samej przestrzeni.

Związek na odległość to także nie lada zadanie logistyczne, przede wszystkim związane z planowaniem wspólnego czasu – W ten weekend mam szkolenie, w kolejny Ty delegację, a za trzy tygodnie… Jedno jest pewne. By się udało – musi obojgu naprawdę bardzo zależeć. W przeciwnym razie szybko jedna osoba poczuje, że musi walczyć o tę relację za dwoje.

Sztuka planowania

Ok, zakładamy, że podejmujecie ryzyko życia na odległość. Jak zadbać wówczas o taką niełatwą relację? Cóż – trzeba się nieco nagimnastykować i przyzwyczaić do życia w podróży.

Warto się oswoić z technologią i wprowadzić pewne rytuały – wieczorny Skype, codzienna rozmowa telefoniczna w drodze do pracy, słodki SMS przed snem. Technologia w XXI wieku na szczęście mocno skraca dystans. Przynajmniej wirtualnie.

o_19p4jurnjqhj1ist1joq15st14mu7_new

Wchodząc w relację na odległość, trzeba też się przyzwyczaić do większego planowania. Ponieważ nie można sobie pozwolić na spontaniczne spotkania, warto, aby tę spontaniczność realizować podczas wspólnych weekendów – zarezerwować pewne rozrywki tylko na czas spędzony ze swoją połówką, spotykać się w różnych miejscach, próbować nowych sportów, odwiedzać nowe miejsca.

Aby możliwie najmniej boleśnie odczuć uciążliwości ciągłych, weekendowych podróży, warto się przesiąść z samochodu do autobusu czy pociągu, a czas w trasie poświęcić na nadrobienie lektury czy filmowych zaległości. Przyjemne z pożytecznym!

Dobrze, a co jeżeli wspólne weekendy, wieczorny Skype i razem spędzony urlop to już za mało? Kiedy pojawia się ten moment, w którym już z całą pewnością można stwierdzić, że jest właściwy na podjęcie ryzyka przeprowadzki?

Nie sposób tych pytań uniknąć, ale nie ma też na nie właściwych odpowiedzi, może poza jedną: przeprowadzka do innego miasta  i wspólne mieszkanie koniecznie musi być wynikiem przemyślanej decyzji obu stron. Relokacja to przecież nie tylko zmiana adresu, to zmiana pracy, otoczenia, czasem również znajomych. No i podstawowe pytanie: które z nas powinno się przeprowadzić? Niestety w tym przypadku sprawdzi się chyba zimna kalkulacja – osoba, która traci mniej – ma bardziej uniwersalny zawód, szybciej nawiąże relacje w nowym otoczeniu, itd.

Jak się przygotować do takiej rewolucji? Uniknąć wyrzutów sumienia, że ta druga osoba dla nas tyle ryzykuje i rozterek typu: “Przecież my się prawie nie znamy, tymczasem mamy razem zamieszkać”? Rozwijać związek metodą małych kroczków – niczego nie przyspieszać, do niczego nie namawiać. Może któreś na jakiś czas mogłoby pracować zdalnie i przeprowadzić się “na próbę”?

man_texting

Związki na odległość nie niosą ze sobą tylko obaw i wątpliwości. Rozłąka to ekstremalny sprawdzian dla relacji – może ją uszlachetnić, wzmocnić, pozwolić na to, że dowiemy  się o sobie rzeczy, których na co dzień nie dostrzegaliśmy. Tęsknota nią dyktowana może być zapalnikiem do wielu uniesień, których w zwyczajnych związkach próżno szukać.

Czy związek na odległość ma szansę przetrwać i być udany? Ma taką samą szansę jak każdy inny – jak ten budowany w realiach tej samej, wspólnej codzienności. Daje nam zupełnie inne emocje, wymaga od nas większej elastyczności również w sferze emocjonalnej, ale z pewnością nie jest niemożliwy.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Żyję
Wyzwanie H2O – wyrób w sobie zdrowe nawyki
Żyję
Chandra jesienią? Jak poradzić sobie z obniżeniem nastroju?
Żyję
Andrzej Bobkowski – chuligan wolności