Korzystam

Od klocka lego po organy. Co jeszcze można wydrukować na drukarce 3D?


Nie ulega już wątpliwości, że druk przestrzenny jest wynalazkiem fascynującym. Od czasu do czasu słyszymy doniesienia medialne o kolejnych niezwykłych dokonaniach w tej dziedzinie. Dziś łatwiej już odpowiedzieć na pytanie o to, czego nie da się wydrukować na drukarce 3D, aniżeli o to, co się da.

Drukarki 3D to urządzenia, które mogą w przyszłości zastępować wielkie maszyny używane dziś w przemyśle produkcyjnym. Nadanie temu sprzętowi miana „drukarek” było poniekąd zabiegiem marketingowym, odpowiednio pozycjonującym te produkty w zbiorowej wyobraźni społecznej. W końcu drukarki są dziś dla nas przedmiotem codziennego użytku, obecnym już w wielu domach. Jak to się ma do druku 3D? Chodzi przede wszystkim o proste analogie. W drukarce atramentowej zamontowana na głowicy dysza, wypełniona tuszem o odpowiednim kolorze, wypuszcza barwnik na kartkę papieru. W drukarce 3D wygląda to podobnie. Urządzenia wykorzystujące technologię FDM, czyli modelowania ciekłym tworzywem sztucznym, warstwami wypuszczają z dyszy materiał w formie ciekłej, który ostatecznie tworzy drukowany przedmiot. Jednak lista materiałów wykorzystywanych do druku stale się powiększa. Innym, równie ważnym powodem nazywania tych urządzeń „drukarkami” jest ich dostępność. Niektórzy eksperci otwarcie mówią, że drukarki 3D staną się w przyszłości zwyczajnymi elementami gospodarstw domowych. I choć dziś wciąż dalecy jesteśmy od takiego stanu rzeczy, to wiele drukarek jest już dostatecznie małych i tanich, aby zacząć myśleć o nich jako o gadżetach domowych.

high-heels-shoes-luxury-rich-large

Co ciekawe, pojęcie „druku trójwymiarowego” wchodzi do użycia dopiero w 1993 roku, kiedy pod taką nazwą opatentowują tę technologię naukowcy z MIT. „Dopiero”, bo za początek druku 3D uznaje się rok 1984, kiedy Charles Hull wynalazł technikę nazwaną przez niego stereolitografią. Od tamtego czasu historia tej technologii to wiele badań, odkryć i modernizacji.

Zgodzimy się chyba, że jednym z najbardziej niesamowitych zastosowań druku 3D jest wykorzystanie go w medycynie i implantologii. W 1999 roku udało się wydrukować ludzki pęcherz. Został on pokryty komórkami biorcy, co oznaczało, że nie mógł on zostać odrzucony przez jego organizm. Był to pierwszy transplantowany człowiekowi organ pochodzący z drukarki trójwymiarowej. Podobne sukcesy przyniósł rok 2002, kiedy udało się wydrukować sprawną nerkę, i rok 2008, w którym po raz pierwszy wydrukowano protezę kończyny. Dziś biografia druku 3D pełna jest przykładów udanych operacji różnych organów, szczególnie u zwierząt. Jednym z bardziej znanych przypadków jest historia gęsi Wiktorii z Brazylii. Zwierzę znaleziono pozbawione praktycznie całego dzioba. Wiktoria żyła, ale ewidentnie potrzebowała pomocy. Ostatecznie zaangażowano różne środowiska, aby jakoś jej pomóc. Protezę dzioba postanowiono wydrukować w drukarce 3D. Jak przyznają lekarze weterynarii z Uniwersytetu w Sao Paulo, którzy przeprowadzali operację, było to jedno z najtrudniejszych zadań w ich karierze, ale udało się. Niestety po pewnym czasie okazało się, że nowy dziób jest nieco za ciężki. Pracę nad nowym, ulepszonym projektem organu były wyczerpujące, jednak w ostateczności i tym razem operacja się powiodła. To pokazuje, że technologia druku 3D nie jest bezbłędna, ale ciągle się rozwija i daje szanse na ulepszenia.

animal-17061_960_720

W ostatnim czasie pobito rekord Guinnessa na największy wydrukowany trójwymiarowo element. Jest nim element wyposażenia skrzydła o wielkości samochodu terenowego przeznaczony do samolotu Boeinga będącego w fazie projektowania. Amerykańska firma zadeklarowała, że ma w planach wykorzystywać wydrukowaną część w testach nowego modelu. Pewne jest już natomiast, że jest lżejsza, szybsza i tańsza w produkcji od tych tworzonych w warunkach konwencjonalnych. Jak przyznał jeden z dyrektorów w dziale projektów Boeinga, normalnie czas wytworzenia tego komponentu to 3 miesiące. Ten wydrukowano w 30 godzin. Mówi się także, że dzięki zastosowanej technologii w druku 3D, wydrukowany komponent może przynieść zysk czasowy i pieniężny także w trakcie użytkowania. Nie trudno się zatem domyślić, że światowy lider w branży aeronautyki ma w planach wielkie inwestycje w druk trójwymiarowy. Jeżeli Boeing faktycznie pójdzie w tym kierunku, to tylko kwestią czasu pozostaje wykonanie analogicznych ruchów przez ich konkurencję. Sam zysk czasowy tej skali to dla tak wielkiego biznesu różnica niebotyczna, dlatego możemy raczej w ciemno typować, jakie ruchy podejmą giganci przemysłu samolotowego.

 

Trzeba, mimo wszystko, pamiętać, że w druku 3D chodzi nie tylko o przełomowe, rewolucyjne projekty. Jeżeli udałoby się obniżyć koszty latania samolotem, albo uniezależnić implantologię od liczebności dawców – to świetnie. Istnieje szansa, że dzięki tej technologii życie ludzi będzie łatwiejsze i bezpieczniejsze. Jednak pomiędzy wielkimi dokonaniami plasuje się cała masa tych mniejszych projektów, dostępnych dla domowego użytkownika drukarki. Druk jakich przedmiotów może zainteresować kogoś takiego? Na przykład jakiegoś instrumentu muzycznego, figurki na podstawie rysunku, obudowy na telefon komórkowy, kubka na kawę, podpórki na tablet, klosza na lampkę, a nawet eleganckie szpilki. Oczywiście – problemem pozostaje kwestia projektu. W końcu nie każdy posiada talent i umiejętności do tworzenia komputerowych modeli. Jak łatwo się jednak domyślić – rynek znalazł na to odpowiedź, bo gdzie popyt, tam i podaż. Właśnie dlatego wraz z rozwojem rynku drukarek 3D i sukcesywnym wzrostem ich dostępności możemy spodziewać się mnożących się serwisów oferujących gotowe modele 3D. Koncepcja jest analogiczna do tej znanej z aplikacji na telefon, czyli płacisz, ściągasz i użytkujesz do woli, bez dzielenia się z innymi. Zanosi się na to, że za parę lat normalnością będzie możliwość drukowania upodobanych sobie przez nas butów w domowym zaciszu. Co więcej, będziemy mogli to powtarzać tak często, jak nam się spodoba, a do druku wybierzemy dowolny kolor z dużej już palety dostępnych na rynku.

Podsumowując, intensywny rozwój druku trójwymiarowego może dla przeciętnego człowieka oznaczać wzrost konsumenckiej niezależności albo nawet przekształcenie w prosumenta. Na szeroką skalę powinniśmy liczyć na spadek cen różnych towarów i usług w związku z redukcją kosztów ich wykonania. Nie znaczy to jednak, że stanie się tak na pewno. Na przekształceniach rynku produkcji ktoś musi stracić i na pewno zrobi się wszystko, aby stracić jak najmniej. Uniezależnianie się konsumentów od rynku sprzedaży tak samo nie jest dla producentów optymistyczną perspektywą. I właśnie to jak bardzo nieprzewidywalne są nadchodzące przemiany czyni obserwowanie rosnącego w siłę druku 3D zajęciem arcyciekawym.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Torba, plecak czy pokrowiec – w czym nosić laptopa?
Korzystam
Dieta pudełkowa – za i przeciw
Korzystam
Więcej niż dworzec