Korzystam

Aktywna jesień z nowymi gadżetami


Mimo że lato to świetny czas na aktywność fizyczną, wielu osobom jest po prostu za gorąco na uprawianie sportu. Wolą spokojniejszą i bardziej zrównoważoną pod względem temperatury jesień. I bardzo dobrze! Bo jesienią można świetnie aktywować swoje ciało w pięknych okolicznościach przyrody. I to całą rodziną!

Hulajnoga po nowemu

Czy znacie świetny wynalazek o nazwie hulajnoga balansowa? Wraz z synem odkrywamy ją od sezonu wiosennego. On śmiga na swojej, ja na własnej – większej. I zadajemy szyku! Hulajnoga zwana inaczej flikerem to nie tylko świetna zabawa, ale też niezły sposób poruszania się i prawdziwy wycisk dla mięśni. Choć jeżdżenie na niej wydaje się dziecinnie proste, już po kwadransie balansowania można poczuć, ile partii mięśni bierze w nim udział.

Po raz pierwszy z flikerem spotkaliśmy się podczas wizyty w Irlandii u rodziny. Tam jazda na hulajnodze jest bardzo popularna i nie rodzi sensacji. A u nas? No cóż, w dużym mieście na Śląsku ludzie oglądają się za nami z nieukrywanym zainteresowaniem. Na czym więc polega jazda na flikerze i czym się różni od poruszania się na tradycyjnej hulajnodze? Otóż w tym przypadku nie odpychamy się nogą. Żeby wprawić sprzęt w ruch oraz utrzymać prędkość, należy odpowiednio balansować dolną częścią ciała. Wprawiamy tym w ruch płozy na kołach łączące się z przednim kółkiem i pionową częścią hulajnogi. Tylne koła wyginają się na boki, a sama jazda przypomina niejako ruch pływającej ryby. Nie wierzycie? Spójrzcie na przykładowy filmik:

Widzicie już, że fliker to wielka frajda? Mój syn wyczynia na niej ewolucje na poziomie, którego ja jeszcze nie osiągnęłam… ale nawet zwykła jazda daje dużo radości! Zapoznajcie się z tym sprzętem, to wciąga, rozbawia, intryguje.

Stary dobry rower

Mimo że w ostatnich latach mamy boom na bieganie, stary dobry rower wciąż ma rzesze niestrudzonych fanów i użytkowników. Niezależnie od tego, czy jesteśmy niedzielnymi amatorami czy codziennymi zawodowcami, zwykle w życiu przychodzi taki moment, że trudno nam pogodzić spędzanie czasu na tym sprzęcie z życiem rodzinnym. Poniższe rozwiązania pokażą, że wcale nie musi tak być.

Nie warto rezygnować z rowerowej aktywności (zwłaszcza jesienią, gdy jeździ się wybornie), tylko dlatego, że urodziło nam się dziecko. Owszem – zupełnego oseska nie będziemy wozić na dwóch kółkach, jednak zawsze możemy go władować do komfortowej przyczepki. To przytulne rozwiązanie, które zmieści nawet dwójkę dzieci (przy okazji dbając o naszą kondycję). Dla dzieci to frajda dużo większa niż zwykła jazda w wózku, a dla rodziców możliwość wspólnego spędzania czasu w plenerze i na rowerze.

Odkąd junior skończy rok – z powodzeniem możemy wciągać go w tę pasję. Na początek pomocne będą odpowiednie foteliki rowerowe. Wiele osób poleca fotelik zapinany z przodu. Daje on większą kontrolę nad sytuacją oraz możliwość rozmawiania z dzieckiem podczas jazdy. Ważne też, że mały pasażer ma świetną widoczność. Taki fotelik nadaje się jednak mniej więcej do 3. roku życia.

Później (albo i wcześniej) warto przesadzić malucha na fotelik zapinany za rodzicem. Zmniejsza to wprawdzie możliwość kontaktu z nim, jednak fotelik taki jest zdecydowanie większy i wygodniejszy. Wybierając model dla siebie, pamiętajmy, by kupować z głową! Moim zdaniem będzie to sprawdzenie atestów, zakup sprzętu nowego, dobranie go do swojego modelu roweru i próbna jazda z delikwentem. A później – wszystkie trasy nasze!

Natomiast opcją dla jazdy kontrolowanej ze starszakiem jest mało popularny hol rowerowy. Łączy on rower opiekuna z rowerkiem dziecka. Jedziemy razem, a właściwie holujemy malucha. Niezła frajda, bo można osiągnąć wspólnie większą prędkość, mimo że dziecko się nie męczy. Świetny pomysł na rowerowe wyprawy z kilkulatkiem.

Modny rodzic, modny sprzęt

Wielu jednak ponad rower ceni wiatr we włosach podczas biegu. Jeśli jednak mamy akurat w rodzinie maleństwo, musimy zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt. Ale wszystko się da! Firmy sportowe wychodzą naprzeciw potrzebom aktywnych rodziców, oferując wygodne, bezpieczne wózki do joggingu. Wiele modeli łączy to, że tylne koła są rozstawione szeroko (umożliwiając rodzicowi swobodny trucht), uchwyt na ręce jest ergonomiczny, a sposób przypięcia dziecka – idealnie bezpieczny.

Bieganie z wózkiem staje się coraz popularniejsze, bo mamy (i nie tylko!) nie chcą już tylko dostojnych spacerów z bobasem w kierunku parku i stawu, ale często mają większą świadomość potrzeby ruchu, odzyskiwania formy po ciąży i porodzie i robienia czegoś dla siebie. I bardzo dobrze! Jest w czym wybierać. A jesień niech będzie inspiracją do przebywania na świeżym powietrzu. Nic tak nie cieszy jak dobra kondycja, o którą można dbać także, jeśli ma się małe dzieci.

Powiązane wpisy

[FM_form id="2"]
Korzystam
Muzyka filmowa – kto tak pięknie gra?
Korzystam
Kreskówki nie dla dzieci. Które seriale animowane są najbardziej kontrowersyjne?
Korzystam
Telefon z Androidem może wiele