Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15
Człowiek renesansu w XXI wieku? – FiGeneration
Myślę

Człowiek renesansu w XXI wieku?


O sukcesie życiowym może decydować wieloaspektowość działań. Owszem, jeśli mamy w ręku jeden, konkretny fach, też może żyć nam się nieźle. Czy jednak dynamiczne okoliczności XXI wieku nie narzucają nam jednak postawy bardziej otwartej?

Współczesny polihistor

Zapewne wiecie, że określenie „polihistor” jest pokrewne „człowiekowi renesansu”. To pierwsze jednak z powodzeniem może być używane wobec garści ludzi współczesnych, bez narzucania historycznego tła i skojarzeń. Jeśli jednak o skojarzeniach mowa, nie sposób pominąć w tym miejscu Leonarda da Vinci, który uznawany jest od wieków za jednego z największych „ludzi renesansu” – w szerokim ujęciu. Oczywiście dzisiaj mieć niemal pełną wiedzę z kilku dziedzin nauki jest praktycznie niemożliwe – w czasach Leonarda zasób wiedzy był jednak sporo szczuplejszy. Nie umniejsza to jednak wybitnemu naukowcowi, jakim był z pewnością zadziwiający po dziś dzień da Vinci.

Warto przytoczyć bardzo znamienne i słuszne słowa Leona Bittisty Alberiego, niemal rówieśnika Leonarda, że człowiek renesansu bądź polihistor to „człowiek, który potrafi dokonać wszystkiego, na co przyjdzie mu ochota”. Takie ujęcie zbliża nas nieco do współczesności. Jeśli dodatkowo zastąpimy mocne słowo „wszystko” nieco słabszą „większością rzeczy” – robi się całkiem ludzko i możliwie do osiągnięcia. I takich ludzi wprawdzie nie ma wielu, ale jednak zdarzają się osoby, które marzenia i plany przekuwają na rzeczywistość.

pocket-watch-1637392_960_720

Rozważmy współczesnego omnibusa w kategoriach życia zawodowego i osobistego. Owszem, takie założenie „życia w pełni” niesie za sobą nieco ryzyka. Jest nim zmęczenie, pewne zatracenie się w pędzie, nieumiejętność cieszenia się chwilą… Jeśli jednak uda się wyważyć te wszystkie tematy, życie wieloaspektowe może stać się wspaniałą rzeczywistością.

Rynek pracy i zmiany, zmiany, zmiany…

Jak wspomniałem, jeden zawód i specyficzne umiejętności mogą być kluczem do sukcesu i spełnienia zawodowego. Bądźmy jednak realistami – ludzi wykształconych, specjalistów nawet wąskich dziedzin jest coraz więcej. Pewne zawody odchodzą w niepamięć (iluż jeszcze jest szewców, zegarmistrzów, kowali?) – zmienia się popyt na rynku, musi więc i zmieniać się podaż. Inne branże przeżywają boom, który trwa nieraz tylko dekadę i trudno z daną specjalnością łączyć swoją przyszłość (np. wąskie dziedziny informatyki, telekomunikacji). Co więcej częstą formą zatrudnienia nie jest już stabilna umowa o pracę na cały etat, a raczej zlecenia, kontrakty, sporadyczna współpraca. To także wymusza ruch na rynku pracy i determinuje elastyczną postawę osób wchodzących na ten rynek.

Kolejnym aspektem jest konkurencyjność. Mając w ręku tylko jeden fach (choćby na poziomie magicznych liter „mgr inż.”), niekoniecznie będziemy konkurencyjni i niezastąpieni. Utrzymuje się tendencja do zwiększania atrakcyjności zawodowej. Studia podyplomowe, kursy, szkolenia – to już oferta nie dla śmietanki, a dla każdego, kto chce się liczyć w swoim środowisku zawodowym. Dokształcanie się nieraz prowokuje przebranżawianie – zauważamy niszę, inspirujemy się czymś nowym, chcemy zmian lub czujemy, że wypaliliśmy się w poprzedniej pracy. I tak machina zmian się napędza…

Wybory po godzinach

Oczywiście (i na szczęście) nasze życie to nie tylko praca i wyścig szczurów. Współczesność oferuje nam o wiele więcej niż Leonardowi da Vinci. Nie musimy znać towarzystwa, by malować, pisać (czy w ogóle wykształcić się), urodzić się w odpowiedniej rodzinie, by móc gdzieś wyjechać, zobaczyć świat, zdobyć książki… Jest nam o wiele łatwiej „dokonać wszystkiego, na co przyjdzie ochota”. Owszem – ogranicza nas czas, budżet, umiejętności. Mimo wszystko świat autentycznie stoi otworem.

Bogactwo życia „na wielu frontach” jest wspaniałą i osiągalną perspektywą. Możemy kolekcjonować winyle, czytać literaturę światową, pasjonować się motylami, śpiewać w chórze i jeszcze brać udział w maratonach. Zawężanie swojego pola zainteresowania do jednej dziedziny jest już w pewnym sensie niepotrzebne i nieco… nudne. Życie oferuje o wiele więcej niż jedna pasja i klapki na oczach – mówiąc wprost.

stones-167089_960_720

Spędzanie czasu poza pracą może być bardzo interesujące, inspirujące. I to na każdym etapie życia można robić to aktywnie – nawet mając małe dzieci, niewygodne mieszkanie i inne przejściowe trudności w rozwijaniu zainteresowań. Możliwości jest wiele (zwłaszcza w większych miastach), by brać życie za rogi i nie tracić czasu.

Waga i rozwaga

Wiele umiejętności zawodowych, jak również doświadczeń osobistych – może być naszym wielkim atutem. Jesteśmy potencjalnie atrakcyjni w różnych sytuacjach, mamy szansę na zmianę pracy, środowiska itp. Jeśli zwalczymy w sobie lęk przed nowościami i wyzwaniami, z czasem możemy zrealizować wielkie rzeczy i projekty. Może to być spełnienie marzeń o swoim biznesie, wyprowadzka w odległe miejsce czy szeroko zakrojona działalność charytatywna. Codzienność dynamiczna, otwarta i zmienna stymuluje nas do dalszego ruchu i zdobywania nowych szczytów.

Ważne jednak w tym wszystkim jest poczucie orientacji. Stracenie jej oznacza zatracenie się. A przecież współczesny człowiek renesansu nie może być marionetką w rękach innych czy pozbawionym własnego zdania osobnikiem. Nie o to chodzi. Czerpiąc z życia w wielu jego aspektach, musimy tym mocniej stąpać na ziemi. Na każdym etapie należy weryfikować, czy nasze priorytety wciąż są na pierwszym miejscu. Zaniedbanie bliskich, ważnych relacji czy własnego zdrowia nie przyniesie nam żadnej korzyści.

rock-1110705_960_720

Dlatego tak istotna jest rozwaga. Doba ma 24 godziny i na to niewiele poradzimy. Zachęcam dziś do zweryfikowania, czy nie tracimy cennego czasu. Czy udaje nam się żyć unikając niepotrzebnej szarpaniny, poświęcając wystarczająco dużo czasu rodzinie, bez zaczynania miliona spraw i niekończenia żadnej? Media, Internet, TV, prasa, galerie handlowe, sklepy, wirtualna rzeczywistość – to zagrożenia współczesności, które zamiast istot światłych, bogatych w wiedzę i doświadczenie, czynią nas marionetkami pędzącego świata. Zatrzymać się, rozejrzeć wokół i wybierać to, co najcenniejsze – to może stać się istotą życia współczesnego polihistora. Czy chcesz nim być? Mamy okazję, o której nasi światli przodkowie nie mogli nawet śnić. Kilka zawodów, zmiany zawodowe co kilka lat, życie osobiste złożone z ciekawych pasji, ale przede wszystkim bycie „tu i teraz” na 100% to moim zdaniem wyzwania trudne, ale możliwe. Takie życie w wielu aspektach, na wielu płaszczyznach daje dużo satysfakcji, frajdy, nie pozwala się nudzić i gnuśnieć. Jest w pewnym sensie przepisem na wieczną młodość… Może warto to przemyśleć na przełomie starego i nowego roku?…

Podobał Ci się artykuł?

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać co jakiś czas informacje o nowych artykułach.

email marketing powered by FreshMail
Myślę
Zastali murowaną, a zostawili drewnianą
Myślę
Stare na nowo – remaki, rebooty i kontynuacje po latach
Bez kategorii
Niby-życie w paradokumentach – jak daleko może posunąć się ludzka głupota?