Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15
Do lasu z lornetką – FiGeneration
Doświadczam

Do lasu z lornetką


Znużeni spędzaniem wolnych chwil w galeriach handlowych czy przed telewizorami coraz częściej szukamy kontaktu z naturą. Czy wiecie, że Polska jest uważana przez obserwatorów ptaków za raj i że przybywa łowisk, na których ryby łapie się tylko po to, żeby chwilę później zwrócić im wolność?

35-letni Michał z Wrocławia pracuje w dużej, międzynarodowej korporacji. Jest analitykiem danych, świetnie zarabia, ale wiele godzin spędza przy komputerze w klimatyzowanym biurze. Część weekendów ma zajętych, bo zaczął podyplomowe studia. Wolne wieczory jeszcze niedawno najczęściej spędzał w pubie z przyjaciółmi, na koncertach albo w kinie. Mówi, że był już znużony takim miejskim życiem. Kolega namówił go, by wybrał się z nim na ryby.

Złap i zwróć wolność

– Szczerze mówiąc, to najpierw go wyśmiałem. Przecież wszyscy wiedzą, że gdy znalazłem w domu karalucha, wyniosłem go na szufelce do ogrodu, bo nie chciałem mu robić krzywdy. Ja miałbym złowić i zabić rybę? Na to kumpel popatrzył na mnie jak na wariata i powiedział, że przecież dzisiaj coraz więcej ludzi łowi ryby i chwilę później zwraca im wolność – opowiada Michał.

natura

Zasada catch and release, czyli złów i wypuść, jest coraz bardziej popularna w naszym kraju. Przybywa łowisk dla amatorów tego typu wędkowania. Piękne łowisko „złów i wypuść” jest np. blisko miejscowości Rydułtowy, pomiędzy Raciborzem a Rybnikiem. W stawie o powierzchni pięciu hektarów pływają karpie. Po złowieniu i ewentualnym sfotografowaniu ryby trzeba ją wypuścić na wolność.

Podobne łowisko jest np. na Jeziorze Wersminia na Pojezierzu Mazurskim. Tutaj zasada „złów i wypuść” dotyczy szczupaka. Michał mówi, że wędkarstwo w takim wydaniu bardzo go wciągnęło. – Uczucie, jakie ogarnia człowieka w momencie złowienia dużego okazu można porównać z wygraną w totolotka – opowiada. – Ale nie to jest najwspanialsze w tym sporcie. Mnie zafascynował kontakt z naturą. Noc spędzona nad wodą, gdy słychać tylko kumkanie żab i pohukiwanie sów, to dla mnie największy relaks – dodaje.

Planuje już wyprawę na rzekę Ebro w Hiszpanii, gdzie łowi się wielkie sumy.

Z lornetką wśród ptaków

Co roku do Polski przyjeżdża kilka tysięcy podglądaczy ptaków. Nie bez powodu – nasz kraj uważany jest za ornitologiczny raj. Co czwarty bocian na świecie wykluwa się właśnie w Polsce, świetnie mają się u nas także ptaki drapieżne, wodne czy błotne. Dlatego przyciągamy tak wielu uzbrojonych w lornetki birdwatcherów z zachodniej Europu.

natura

Ale także w Polsce takie bezkrwawe łowy na ptaki są coraz bardziej popularne. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków zorganizowało w styczniu kolejne już Zimowe Ptakoliczenie wzorowane na brytyjskim „Big Garden Birdwatch”. – Nie ma żadnych ograniczeń dla chcących uczestniczyć w liczeniu – każdy może notować, ilu przedstawicieli którego gatunku odwiedza jego karmnik, ogród, skwer przed blokiem czy okoliczny park. Liczenie przeprowadzić można indywidualnie, w gronie znajomych, czy też podczas bezpłatnej wycieczki ornitologicznej z przewodnikiem – zapraszało na swojej stronie internetowej OTOP.

Akcja cieszyła się wielkim zainteresowaniem. Wzięli w niej udział uczniowie, studenci, zapracowani na co dzień ludzie i emeryci. Na poszukiwanie ptaków ruszyły w teren całe rodziny. Uczestnicy podkreślali, że to przede wszystkim świetna zabawa i okazja do tego, by choć na chwilę odejść od telewizorów i zająć się obserwacją przyrody.

Zainteresowanie ptakami z roku na rok jest w Polsce coraz większe. Działają biura podróży organizujące wyprawy w teren z przewodnikiem. Biuro podróży „Horyzonty” organizuje dla chętnych wyprawy do Doliny Baryczy, Parku Narodowego „Ujście Warty” i innych miejsc, w których można obserwować różne ciekawe gatunki ptaków. Organizowane są także kursy rozpoznawania ptaków. Pasjonatów przybywa, w internecie natknąć można się na fora, gdzie „łowcy” chwalą się swoimi obserwacjami.

Na grzyby

Zbieranie grzybów to nasz sport narodowy, chyba w żadnym innym kraju nie jest to tak popularne, jak w Polsce. Ale na grzyby chodzimy nie tylko po to, by nazbierać borowików do wigilijnej kapusty z grzybami. Ostatnio Śląskie Centrum Chorób Serca pochwaliło się tym, że w przeciągu ośmiu dni udało się tam dokonać aż dziewięciu transplantacji. Wśród szczęśliwców, którzy otrzymali nowe życie, był 68-letni pan Zygmunt, najstarszy w Polsce pacjent z przeszczepionymi płucami. Gdy dziennikarze TVN zapytali go, co zrobi po wyjściu ze szpitala odpowiedział, że pójdzie na grzyby.

natura

Wyprawy do lasu wielu grzybiarzy także traktuje przede wszystkim jako okazję do kontaktu z dziką przyrodą, możliwość napotkania sarny czy jelenia, posłuchania głosów ptaków.

67-letnia Jolanta z Bielska-Białej mówi, że czasem trudno jej się zerwać jeszcze przed świtem z łóżka, wsiąść do samochodu i pojechać na Słowację, gdzie ma swoje ukochane, grzybodajne lasy. – Bywa, że wracam bez ani jednego grzyba. Ale taki kilkugodzinny, samotny spacer po lesie, jest skuteczniejszy, niż wizyta u nawet najlepszego psychoterapeuty – zapewnia.

Related Post

Podobał Ci się artykuł?

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać co jakiś czas informacje o nowych artykułach.

email marketing powered by FreshMail
Doświadczam
Truskawki – owoce przypadku
Doświadczam
Pilates – dobry na wszystko?
Doświadczam
Aktywność fizyczna