Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15
Jakie jedzenie, takie życie – FiGeneration
Żyję

Jakie jedzenie, takie życie


(Flickr/pinksherbet/by CC)

(Flickr/pinksherbet/by CC)

To już dawno przestała być kwestia przetrwania. Głód – odwieczny wróg, który ukształtował nasze ciało oraz ewolucyjną drabinę rozwoju – nie sprawuje rządów nad ludzkością od stuleci. Teraz to my decydujemy o sposobie go zaspokajania i zamiast jeść co popadnie możemy pójść do marketu za rogiem i wybrać spośród morza produktów ten, na który akurat mamy ochotę. Jemy już nie tylko żołądkiem ale coraz częściej oczami.

Kto tu rządzi?!

Z pewnością bardziej nasza świadoma wola, jednak do pewnego momentu. Możemy zdecydować o porze jedzenia, odmówić go sobie a nawet rozpocząć głodówkę. Czasami jednak potrzeba zaspokojenia głodu jest większa, niż siła zwykłej woli. Kiedy wchodzimy do marketu lub przechodzimy obok pysznie pachnącego punktu gastronomicznego często bezwiednie nagle stwierdzamy, że coś można byłoby przekąsić. W brzuchu zaczyna burczeć, w żołądku ssać a w głowie jedna myśl: jeść! Twoja wola spadła z tronu i przestała decydować. Co się stało?

To nie magia, lecz zwykła psychologia. Biologia, która uwarunkowała nasze ciało tak a nie inaczej zdecydowała za czasów twojego dzieciństwa o pierwotności zaspokajania głodu. To jedna z pierwszych potrzeb, jaka pojawiła się, kiedy się narodziłeś. Mózg każdego jest wyposażony w ośrodek głodu i sytości zlokalizowany w podwzgórzu. Reaguje między innymi na poziom glukozy we krwi. Kiedy on się podwyższa do mózgu dociera informacja: jestem najedzony. Analogicznie gdy spada czujesz chęć spałaszowania czegoś ze smakiem.

Nie działa to jednak tak prosto a wiedzą o tym szczególnie osoby na diecie, które fizjologię trawienia oraz neurofizjologię próbowały powstrzymać siłą swojej woli oraz rozmaitymi sztuczkami. Nie jemy tylko wtedy, kiedy jesteśmy po prostu głodni. Takie banały zostawiliśmy dla naszych przodków. Jemy dla przyjemności, by zapomnieć o problemach. Jemy również dla wrażeń estetycznych. Sztuka podawania posiłku jest dziś… sztuką.

(Flickr/tambako/by CC)

(Flickr/tambako/by CC)

Pożreć wzrokiem

To potwierdzone naukowo. „Jeść oczami” to nie pusty frazes. To bardzo prosty mechanizm decydujący o naszym stylu odżywiania się. Najczęściej odnosi się do dzieci, które wchodząc do sklepu mają ochotę na najbardziej kolorowe i przyozdobione produkty, a producenci zacierają ręce ciesząc się ze zdobyczy psychologii, która umożliwiła im tę przewagę nad dziecięcą wolą. To nie jedyny dowód na przewagę wrażeń estetycznych nad chęcią zaspokojenia głodu.

Przeprowadzone we Francji badania pokazały, że grupa osób, która podczas spożywania posiłku miała zawiązane oczy zjadła aż o dwadzieścia pięć procent mniej zawartości talerza niż rówieśnicy, którzy mogli również „konsumować wzrokiem”. A tak na marginesie: czy właśnie dlatego osoby niewidome zawsze będą szczuplejsze?

Kolejny przykład. Jeśli zamienić kolory żelków kojarzone z danym smakiem i tak kolor zielony zamiast jabłkowego miałby dawać wrażenia soczystej pomarańczy to osoby badane podadzą jako ostateczny smak ten, który był kojarzony z… kolorem! Wyjaśnia to przypuszczenie odnośnie pierwotnego charakteru zmysłu wzroku, dzięki któremu odbiór bodźców z innych zmysłów jest zniekształcony.

Moja babcia zwykła mówić, że nie potrzeba dekorować zbytnio potraw bo i tak wszystko trafia do żołądka. Może i miała rację odnośnie anatomii ale myliła się co do dekoracji. Zdecydowanie przedstawia to eksperyment który pokazał, że trzy talerze z dokładnie tym samym daniem udekorowane albo wcale, albo umiarkowanie albo wyraźnie i pięknie dawały trzy różne uczucia sytości. Jak się łatwo domyślić talerz najdokładniej przygotowany nie tylko kulinarnie ale i dekoracyjnie zaspokoił najlepiej osoby badane.

Zabarwione smakiem

O tych wszystkich ludzkich odruchach wiedzą psychologowie marketingu. Dobrze wiedzą, że wygląd a co za tym idzie – kolor – decyduje o wyborze jednego jabłka zamiast drugiego.

Jak wygląda smaczny i zdrowy banan? Jest żółty, całkiem spory, ma czarną szypułkę i ani śladu odcisków na soczystej skórce. Dokładnie tym kierują się producenci owoców. Wiedzą, że każdy woli wybrać ten wyglądający zdrowo a więc w domyśle zdrowy dla nas. Genetyczne modyfikacje wliczając w to wielkość, intensywność koloru i tym podobne sprawiają, że zachwycamy się ferią barw w supermarkecie. Owoce i warzywa wyglądają pięknie, niekoniecznie jednak te brzydsze są mniej zdrowe.

O wiele częściej jest na odwrót. Brak ingerencji ze strony rolnika w naturalny wzrost może spowodować nieidealny zestaw cech wyglądu ale za to idealny zestaw cech odżywczych.

Nie bez kozery uważamy, że warzywa i owoce wyglądają pięknie razem na jednym stole. Jest to uwarunkowane ich zawartością oraz tym, co intuicyjnie wiemy kiedy spożywamy te produkty. Ich kolor zdeterminowany jest barwnikiem a ten bezpośrednio ma wpływ na nasze zdrowie. Małe dzieci wiedzą, że trzeba jeść marchewkę bo posiada β–karoten, który nadaje jej pomarańczowy kolor. Pomidory, granaty i truskawki to owoce bogate w likopen niezbędny do prawidłowej pracy serca.

Biel może oznaczać kolor flagi, którą nasz organizm pokazuje drobnoustrojom a przewrotnie oznaczać ona tu będzie gotowość do walki z infekcjami. Sławnym przedstawicielem jest czosnek. Pozytywny zielony całkiem łatwo kojarzy się z kolorem uspokajającym i tak właśnie jest również w świecie flory. Rośliny bogate w chlorofil dostarczają nam witaminy z grupy B, które nie mają sobie równych w podnoszeniu samopoczucia i regulacji układu nerwowego. Te niebieskie z antocyjanozydami chronią przed chorobami dzięki właściwościom antyutleniającym.

(Flickr/abbilder/by CC)

(Flickr/abbilder/by CC)

Sztuka przy stole

Wreszcie! Zakupy zrobione a my z torbami obładowanymi spożywczymi produktami wracamy do domu coś upichcić. Uważam, że czas poświęcony na przygotowanie jest równie ważny jak ten, podczas którego przystroimy stół odpowiednio do okazji. Nie ma to jak świeże kwiaty podczas śniadania na ogródku, czysty obrus, lśniące szkło. Estetyka ma więcej do powiedzenia niż się często zdaje. W pewnym stopniu decyduje o poziomie kulinarnych umiejętności. Tak jak piękny obraz potrzebuje solidnej, drewnianej ramy tak jedzenie, które stało się sztuką wymaga eleganckiej zastawy.

Kiedy udajemy się do wykwintnej restauracji serwującej wyszukane dania często ludzi, którzy w domu zjadają cały talerz posiłku może zdziwić minimalizm serwowany w takich miejscach. Tam pożywienie przestaje mieć znaczenie zaspokojenia głodu, pierwotnych potrzeb, zajadania problemów. Tam staje się sztuką, a więc nie potrzebny jest nadmiar. Idealnie wyważony smak i wygląd to uczta. Dla oczu również. A może i przede wszystkim. Wiedzą o tym mistrzowie carvingu – sztuki rzeźbienia w owocach i warzywach.

Znajomość ludzkiej natury skłania psychologów do badania wpływu otoczenia na nasz nastrój podczas jedzenia. I tak najlepiej jest jeść w otoczeniu zimnego koloru niebieskiego, jeśli chcemy schudnąć. Jeśli przytyć – pomarańcz na pewno pobudzi soki trawienne. Ciekawą sztuczką jest jedzenie obiadu na talerzu mniejszym niż zazwyczaj. Wypełniony po brzegi będzie dawał wrażenie obfitości a więc zjemy mniej niż zazwyczaj.

Jakie jedzenie…

Wprawdzie nie ja wymyśliłam to hasło, ale to święta prawda. Jeśli masz czas na przygotowanie posiłku i jego oprawy twoje życie musi być co najmniej przyjemne. Mądre kierowanie się wolą i wrażeniem wizualnym na pewno zaprosi do naszego domu to, co zdrowe ale i estetyczne. Bardzo często kiedy czujemy się rozbici zamiast zwrócić się ku najbardziej podstawowym potrzebom poszukujemy powodów złego samopoczucia w zbyt skomplikowanych dziedzinach życia. Matka natura wiedziała w co wyposażyć najzdrowsze potrzebne produkty – również z wyglądu. Warto jej zaufać. Jakość tego, co jemy i jak decyduje o naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym bardziej, niż nam się często wydaje.

Related Post

Podobał Ci się artykuł?

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać co jakiś czas informacje o nowych artykułach.

email marketing powered by FreshMail
Żyję
Kino skandynawskie. Nie zawsze mroczne historie z niedalekiej Północy
Żyję
Liam Neeson, czyli druga młodość aktora
Żyję
Romantyczne parki i ogrody