Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15
Społeczność online – wylogowani z życia – FiGeneration
Korzystam

Społeczność online – wylogowani z życia


(Fot. Flickr/dullhunk/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/dullhunk/Lic. CC by)

Technika poszła do przodu. To zdanie często pada podczas rozmów, krzyczy do nas zewsząd każdego dnia. Technika: synonim naszego dobrobytu, luksusu, szczęścia. Zyjemy online.

Kilka pytań, na które nie odpowie wyszukiwarka

Bujany fotel. Kubek herbaty z sokiem malinowym. Łaszący się kot i ciepły pled. Ja – staruszka z rozmarzonym wzrokiem. Przy mnie siedzi mój wnuk. Wypowiadam słowa: „Wiesz, wnusiu, ja w twoim wieku miałam na Facebooku kilkuset znajomych. A jak opublikowałam zdjęcie z twoim dziadkiem, to dopiero się działo! Ech… to były wspaniałe czasy”.

Taka jest moja wizja. Ironiczna, abstrakcyjna? Optymistyczna! Przy ilości czasu spędzanego codziennie przed monitorem i liczbie decybeli fundowanych moim uszom przez nowoczesne słuchawki jako babcia mogę już kompletnie nic nie widzieć i tyle samo słyszeć. Ba! Przy ciągłym pędzie, stresie, niezdrowej konkurencji mogę nie doczekać tego, że zostanę babcią.

W dzisiejszym świecie to, jacy będziemy za X lat, jest równie trudno zdefiniować jak to, kim teraz jesteśmy. Zbiorem cyfr, które nas przyporządkowują, identyfikują? Numerem konta w banku, adresem mailowym, profilem na portalu społecznościowym? Kim są bliscy nam ludzie, wrzuceni do jednej zakładki z podpisem „znajomi”? Rodzice, brat, siostra, przyjaciel, w jednym worku z tymi, którzy czasami uraczą nas słowem „cześć”. Czy moim bezpiecznym azylem jest dom, czy przestrzeń wirtualna? I właściwie co to jest poczucie bezpieczeństwa? Możliwość dodania anonimowego komentarza bez żadnych konsekwencji czy świadomość, że obok są ludzie, na których zawsze mogę polegać?

Online – cisza i ciemność – moi wrogowie

Współczesny świat jest globalną wioską, leży u moich stóp, jest tuż na wyciagnięcie ręki. Właśnie to umożliwił nam postęp: większy komfort, łatwość, ulepszenie, usprawnienie. Paradoksalnie coś, co powinno dać dodatkowy czas, który spędzimy z bliskimi, całkowicie nam go odebrało.

Wyobraźmy sobie, że na kilka jesiennych wieczorów we wszystkich domach w kraju zabraknie prądu. To byłby lekki wstrząs. No bo skąd nagle mamy tyle wolnego czasu? I o czym rozmawiać z ludźmi, których brak prądu zebrał do jednego pomieszczenia i posadził przy wspólnym stole? Razem, a jednak osobno – to nie musi być tylko frazes wyjęty z tandetnej piosenki. To coraz częściej rzeczywistość, w której każdego dnia funkcjonujemy.

(Fot. Flickr/boltron/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/boltron/Lic. CC by)

Z niektórych sondaży wynika, że 90% naszych rozmów kręci się wokół tego, co akurat widzieliśmy w TV czy Internecie, co usłyszeliśmy w radiu. Rozmowa i otworzenie się na drugiego człowieka okazują się często zbyt trudne (standardowego: „Co słychać? W porządku” nie klasyfikujemy jako rozmowy). Kiedy nagle robi się ciemno i cicho, stajemy przed kolejnym wyzwaniem – autorefleksją. Zostajemy sam na sam z własnymi myślami, których nic nie zagłusza. Może się okazać, że mało o sobie wiemy, że mało wiemy o ludziach, z którymi mieszkamy pod jednym dachem, którzy tworzą nasz dom. W tym kontekście praca może być azylem, sposobem na ucieczkę przed stanięciem twarzą w twarz z czymś, co nas boli, o czym nie chcemy rozmyślać.

Do luksusu bardzo łatwo jest się przyzwyczaić. Czy odbudowanie relacji z bliskimi ludźmi przychodzi nam równie łatwo?

Na lepszy model

Sprawdzam, przeglądam, wysyłam, kupuję, sprzedaję, wyszukuję, przesłuchuję, komentuję, loguję. Uff. Wymieniam. Stary telefon komórkowy na nowy model, laptopa na podręczny tablet, telewizor tradycyjny na najcieńszą plazmę. Usta na większe, zmarszczki na mniejsze. Żonę, męża na młodszych i piękniejszych.

W ciągu ostatnich dekad struktura polskiej rodziny się zmieniła. Na jej kształtowanie w znaczący sposób wpłynęły media. Kolorowe pisma i portale epatują idealnie pięknymi, wiecznie młodymi gwiazdkami i celebrytami. Często rozstanie z partnerem, rozwód, a nawet opowiadanie o liczbie dokonanych aborcji stają się trampoliną do kariery. Tobie, potencjalny czytelniku, powinno się to podobać, jeśli chcesz być tolerancyjny, nowoczesny i postępowy tak jak my, ludzie show-biznesu, ludzie z wielkiego świata. Przecież niedopuszczalne jest bycie passé.

(Fot. Flickr/rosauraochoa/Lic. CC by)

(Fot. Flickr/rosauraochoa/Lic. CC by)

To oczywiste, że w miarę upływu lat sposób myślenia się zmienia. To, co gorszyłoby pokolenie naszych dziadków: związek partnerski, nieślubne dziecko czy szybki rozwód, w XXI wieku nikogo nie gorszy. Rodzina z dwójką, trójką dzieci zaliczana jest do modelu wielodzietnego. Media są pełne zdjęć szczęśliwych rodzin patchworkowych. Selektywny przekaz nie zawsze znajduje jednak miejsce dla porzuconych partnerów, zagubionych w nowej sytuacji dzieci, nieszczęśliwych ludzi, którzy szukają pocieszenia w alkoholu, narkotykach, przelotnych romansach etc.

Przekroczyliśmy cienką granicę dobrego smaku, jakość zamieniliśmy na klikalność. Od kiedy usunięcie niepotrzebnej informacji wymaga tylko jednego kliknięcia, wyeliminowanie z życia ludzi, którzy kiedyś byli nam bliscy, też stało się jakby prostsze.

Licencja na… wychowanie

Kiedy zdajemy prawo jazdy, robimy kurs językowy, potrzebna nam jest wiedza i umiejętności praktyczne. Kiedy zostajemy rodzicami i bierzemy odpowiedzialność za czyjeś życie, nie wymaga się od nas żadnego dokumentu potwierdzającego, że się do tej roli nadajemy. Kierujemy się intuicją rodzicielską, radami starszych i doświadczonych, specjalistycznymi poradnikami. Wyniki z tego testu dostajemy jednak dopiero po latach.

Istnieje w naszej mentalności takie przeświadczenie, że dzieci muszą mieć lepsze życie od nas, i żeby miały wszystko, my musimy najpierw dać wszystko z siebie. To, że miłość jest najważniejsza, się nie zmieniło. Dzisiejszy rodzic jest jednak pod ogromną presją. Dzieci są bystre, inteligentne, szybko się rozwijają, biorą udział w wielu zajęciach dodatkowych, uczą się języków. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy. Kosztuje sporo pieniędzy, trzeba mieć też dużo wolnego czasu. Wiadomo, że aby sprostać takim standardom, a do tego zarobić na mieszkanie, życie, trzeba bardzo ciężko pracować. Stąd wypoczywanie bywa dla nas równoznaczne z próżniactwem, a chwila błogiego lenistwa oznacza poczucie winy. Gdzie szukamy rozwiązań? Cóż… Jeśli to wszystko tyle kosztuje, to nie zdecydujemy się na więcej niż jedno dziecko. Albo pojedziemy zarobić za granicę. W Polsce dzieci pozostawionych przez jedno lub nawet oboje rodziców, tzw. eurosierot, jest co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Dzisiaj zresztą często model rodziny 2+1 to dwoje dorosłych i kot.

Gra pozorów

Od kiedy stać nas na to, żeby każdy domownik zamknął się w swoim pomieszczeniu, z własną komórką i komputerem, możemy mówić o dobrobycie. Jest to jednak takie bogactwo, które coś nam odbiera, stanowi przeszkodę dla wzmacniania rodzinnych więzi. Kiedy chcemy obdarować bliskich prezentami, okazuje się, że albo nie znamy ich na tyle, żeby wiedzieć, co ich uszczęśliwi, albo przecież już wszystko mają lub sami mogą kupić w każdej chwili lepsze. Często okazuje się, że to, co kiedyś uważaliśmy za szczęście, tylko umiejętnie stwarza jego pozory. Otaczanie się przedmiotami i konsumpcjonizm, to jedynie namiastka spełnienia. W rzeczywistości zawsze będzie nowa rzecz, po którą będziemy chcieli sięgnąć, bo to właśnie jej w tym momencie będzie nam brakowało do szczęścia. Błędne koło?

Jak wielu młodych ludzi nie wyobrażam sobie życia bez tego, co przyniósł postęp. Bardzo istotne jest jednak uświadomienie sobie, że nieumiejętne korzystanie z rzeczy, które teoretycznie mają dać nam wolność, może nas jeszcze bardziej zniewolić.

Chciałabym móc przekazać moim dzieciom czy wnukom takie wartości, które kiedyś przekazano mnie. Tylko czy w natłoku informacji i braku jakichkolwiek ograniczeń będą jeszcze chciały i umiały słuchać?

Related Post

Podobał Ci się artykuł?

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać co jakiś czas informacje o nowych artykułach.

email marketing powered by FreshMail
Korzystam
Aktywna jesień z nowymi gadżetami
Korzystam
Nietypowy kalendarz – każdy dzień to święto!
Korzystam
Koleje dużych prędkości