Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15
Urban exploration. Odkryj na nowo miejską dżunglę – FiGeneration
Doświadczam

Urban exploration. Odkryj na nowo miejską dżunglę


Opuszczony budynek (Fot. Łukasz Michalik)

Opuszczony budynek (Fot. Łukasz Michalik)

Sądzicie, że w mieście nie ma już tajemniczych, nieodkrytych miejsc? To nieprawda! Aby zobaczyć niesamowite widoki i poczuć się zdobywcą nieznanych krain, wcale nie trzeba wyjeżdżać w góry albo na odludzia. Wystarczy odrobina wyobraźni, znajomość historii i topografii miasta, trochę niezbędnego wyposażenia i chęć przeżycia przygody. Zapewni ją urban exploration.

Czym jest urban exploration?

Urban exploration, czyli eksploracja miejska, jest również znana pod skróconą nazwą urbex. Choć powszechnie kojarzy się z myszkowaniem po opuszczonych halach fabrycznych, wizyty w takich miejscach to tylko jedna z jej odmian.

Urbex w znacznie szerszym ujęciu to odkrywanie miejskiej przestrzeni na nowo i spojrzenie na nią w sposób nieosiągalny dla zwykłego przechodnia. Wbrew pozorom nie jest to trudne zadanie. Przypomnijcie sobie czas, gdy byliście małymi dziećmi. Najbliższa okolica zapewne nie miała przed Wami żadnych tajemnic. Znaliście każdy budynek, drzewo, dziurę w płocie.

Ta dziecięca wrażliwość na detale wydaje się zanikać z wiekiem – idąc chodnikiem, nie zwracamy uwagi na szczegóły. Wychodzimy z założenia, że wszystko wokół nas jest dobrze znane, typowe i… no właśnie, śmiertelnie nudne. Często wydaje się nam, że okolicę znamy jak własną kieszeń i aby zobaczyć coś wyjątkowego, musimy wyjechać gdzieś daleko. To nieprawda.

Co robić, gdy w pobliżu brak opuszczonych fabryk?

Typowe skojarzenie związane z ubran exploration to wielka, opuszczona fabryka, pełna suwnic, pożółkłych papierów, podestów i fruwających stron „Trybuny Ludu”. Nie każdy ma jednak szczęście mieszkać w pobliżu takich obiektów. Brak poprzemysłowych ruin wcale nie oznacza, że przygoda z urbeksem jest dla nas niedostępna!

Choć wyjazdy w nowe miejsca są niewątpliwie przyjemne, wiele ciekawych miejsc można zobaczyć, nie ruszając się z miasta. Wystarczy odrobina pomysłowości i uważne rozejrzenie się po na pozór dobrze znanej okolicy. Nawet gdy nie znajdziecie tam opuszczonego budynku czy niszczejącej hali fabrycznej, pozostają inne miejsca, np. dachy.

Ciekawym celem wycieczki mogą okazać się również schrony. Niemal w każdym, nawet najmniejszym mieście powstało w czasach zimnej wojny co najmniej kilka takich obiektów. Choć współcześnie mogły zostać zagospodarowane i odgrywają zupełnie inną rolę, warto sprawdzić, gdzie się znajdowały, i spróbować odwiedzić te miejsca. Często oznacza to długie negocjacje np. z dyrekcją szkoły, na której terenie znajduje się taki schron.

Ciekawym obiektem eksploracji mogą być również kanały czy tunele albo obiekty związane z miejską infrastrukturą, trzeba jednak pamiętać, że taka forma urbeksu wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Dobrą, uniwersalną radą jest unikanie samotnych eksploracji. O ile wizyta w starym schronie, przerobionym przez szkołę na magazyn mebli nie wymaga wsparcia, to samotne zwiedzanie opuszczonego budynku jest zdecydowanie złym pomysłem.

Gdzie na wyprawę?

http://www.youtube.com/watch?v=bzq0pYnF_cs

Choć obiekty warte odwiedzenia znajdują się niemal w każdym miasteczku, niektóre lokalizacje są dla wielbicieli urbeksu tym, czym Luwr czy krzywa wieża w Pizie dla typowych turystów. Do najpopularniejszych miejsc należy m.in. kompleks dowodzenia w Puszczy Kampinoskiej. Z zewnątrz wygląda niepozornie, jednak niewielkie budynki kryją wejścia do podziemnych, wielokondygnacyjnych bunkrów. Niestety, w ostatnich latach obiekt ten został ogołocony dosłownie ze wszystkiego i pokryty wieloma warstwami graffiti.

Popularnym obiektem jest otwocki opuszczony szpital psychiatryczny – Zakład dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów „Zofiówka”, gdzie w czasie drugiej wojny światowej Niemcy i Ukraińcy dopuszczali się wielu zbrodni. Wybudowany na początku XX wieku, był użytkowany do połowy lat 80., a obecnie stanowi cel wielu wypraw.

Częstym celem jest również Zakłady Włókien Chemicznych „Wistom” w Tomaszowie Mazowieckim. Pracująca od 1912 roku fabryka została zamknięta w połowie lat 90. i od tamtego czasu jej nie zagospodarowano.

Bezcennym źródłem wskazówek dotyczących ciekawych, wartych odwiedzenia obiektów są strony internetowe poświęcone urbeksowi, jak m.in. Opuszczone.net czy duży wortal Forgotten.pl.

Wyposażenie i bezpieczeństwo

Zakłady Włókien Chemicznych „Wistom” (Fot. SkyscraperCity.com/bzooora)

Zakłady Włókien Chemicznych „Wistom” (Fot. SkyscraperCity.com/bzooora)

Choć w miejskiej dżungli raczej nie grozi nam atak stada krwiożerczych dzików ani nagła powódź, nie znaczy to, że można lekceważyć bezpieczeństwo. Podczas niektórych wycieczek jedynym potrzebnym wyposażeniem będzie aparat fotograficzny, podczas innych nie obędzie się bez wytrzymałych, zapewniających ochronę butów i stroju czy kasku z latarką czołową.

W przypadku ambitniejszych wyzwań podejmowanych przez osoby, dla których urbex stał się życiową pasją, wymagany będzie sprzęt wspinaczkowy czy speleologiczny. Darujmy sobie w tym miejscu cytowanie przepisów BHP – każda sytuacja jest inna od poprzedniej, a sztywne reguły nie istnieją (choć niektóre grupy eksploratorów mają swój własny, rygorystycznie przestrzegany regulamin).

Kluczowe są zdrowy rozsądek i świadomość, że wchodzenie do opuszczonych budynków, a tym bardziej kanałów, zawsze oznacza ryzyko. Wyłączone z eksploatacji obiekty mogą kryć w sobie wiele nieprzyjemnych niespodzianek – od tłuczonego szkła czy ostrego żelastwa, po azbest (konieczne maski, nie wdychajcie szkodliwego pyłu!) czy nawet jakieś chemikalia. W starszych budynkach niestabilne mogą być niszczejące od lat ściany, stropy czy podesty.

Bardzo często to, co niegdyś trzymało się dzięki solidnej, metalowej konstrukcji, obecnie jest zawieszone niemal w powietrzu. Okoliczni złodzieje potrafią dokonywać cudów i wykazują się małpią zręcznością, aby tylko ukraść kolejny kilogram, który mogą sprzedać w skupie złomu. To wszystko należy wziąć pod uwagę.

Prawo

Jeżeli jakiś obiekt jest ogólnie dostępny, trzeba liczyć się również z dzikimi lokatorami. Z jednej strony takie spotkania nie zawsze należą do przyjemnych, z drugiej warto pamiętać, że to, co dla nas jest opuszczoną ruderą, dla kogoś może być namiastką domu. Uszanujmy to.

Opuszczone budynki bywają również obiektem zainteresowania nie tylko eksploratorów, ale również entuzjastów paintballu czy ASG. Warto o tym pamiętać, by nie przekonać się, jak długo znika siniak po zabłąkanej kulce z farbą (mała podpowiedź: długo).

Warto również pamiętać o kwestiach prawnych. Często wejście na teren opuszczonego obiektu wiąże się z wkroczeniem na prywatny i zamknięty – przynajmniej w teorii – teren. Jest duża szansa, że jego właściciel nie będzie zachwycony z tego powodu, co może mieć różne konsekwencje. Przykładem mogą być problemy prawne australijskiej grupy Cave Clan. Australijscy eksploratorzy specjalizujący się w zwiedzaniu kanałów zostali oskarżeni o narażanie zdrowia ludzi i naruszanie bezpieczeństwa zamkniętych obiektów.

Podobał Ci się artykuł?

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać co jakiś czas informacje o nowych artykułach.

email marketing powered by FreshMail
Doświadczam
Do lasu z lornetką
Doświadczam
Malownicze i wzbudzające grozę drogi śmierci
Doświadczam
Auto mam, ale z niego nie korzystam. Czy komunikacja miejska wyprze samochody?