Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15
Uważność, czyli mindfulness – nowa metoda redukcji stresu – FiGeneration
Myślę

Uważność, czyli mindfulness – nowa metoda redukcji stresu


  • 0
Fot. Flickr/digital_image_fan/Lic. CC by

Fot. Flickr/digital_image_fan/Lic. CC by

Obserwuję właśnie chomika biegnącego w kołowrotku. Jest to małe zwierzątko, ma puszyste futerko, bystre czarne oczka i sterczący ogonek. Jest koloru biało-czarnego. Biegnąc, uderza łapkami o druciki kołowrotka. Czuję zapach rozsypanych w klatce trocin. Chomik jest futrzaną kuleczką, wkładającą mnóstwo wysiłku w bieg, który nie ma konkretnego celu.

Trudno oderwać się od opinii, że to jego bieganie nie ma sensu. Że to tylko małe zwierzątko o małym rozumku. Zastanówmy się jednak teraz, którą rolę my przyjmujemy częściej – uważnego obserwatora czy biegnącego chomika?

Zmora współczesnego świata to stres, pośpiech i brak czasu. Wypełniamy codziennie wszystkie ważne obowiązki rodzinne i służbowe, biegamy na zakupy, szkolenia, do pracy, na spotkania, kursy, wydarzenia, w pośpiechu jemy posiłki, byle szybciej, byle efektywniej, byle lepiej i więcej. Czy takie życie nie przypomina biegu w kołowrotku poczciwego futrzanego pupila?

Jesteśmy w dobrej sytuacji, gdy mamy jasno określony cel i wiemy, gdzie i dlaczego biegniemy. Gorzej, gdy biegniemy po prostu dlatego, że cały świat biegnie.

Ważna uważność nie taka poważna

Co zrobić, żeby być bardziej świadomym swojego życia? Czy może jest to coś, z czym się rodzimy i nie mamy na to żadnego wpływu? Odpowiedź jest, jak wszystkie genialne rozwiązania, bardzo prosta – być uważnym. Jon Kabat-Zinn, lekarz i terapeuta, który pojęcie uważności wprowadził do medycyny i psychoterapii około 30 lat temu, twierdzi, że „choć praktyka uważności może być prosta, niekoniecznie musi być łatwa. Uważność wymaga wysiłku i dyscypliny”.

No dobrze, ale czym jest ta uważność? Zinn określa ją, jako „szczególny rodzaj uwagi: świadomej, skierowanej na obecną chwilę i nieosądzającej.” W języku angielskim uważność to mindfulness, czyli pełny umysł. W skrócie można powiedzieć, że chodzi o bycie w stałym, łagodnym kontakcie z samym sobą. Kontakt ten to obserwowanie bodźców, które płyną do nas z zewnątrz i odbierane są dzięki zmysłom, oraz tych pochodzących z naszego wnętrza, czyli emocji, myśli i odczuć z ciała, np. napięć mięśniowych.

Uważność to taka stopklatka w ciągu dnia. Zatrzymujemy się na chwilę, skupiamy na oddechu i tym, co się z nami i wokół nas w danej chwili dzieje. Uważność to zmysły i szeroko otwarte wnętrze.

Emocje dla odważnych

Praktykując uważność, szybko zauważymy, że dużo prościej odbierać świat zewnętrzny, niż pozwolić przemówić emocjom. Radość przyjmujemy ze spokojem – jest ona pożądanym stanem. Co jednak z negatywnymi emocjami? Z pewnością każdemu z nas wpadł kiedyś do ręki poradnik psychologiczny. Swego czasu stały się one bardzo popularne. W wielu z nich można znaleźć stwierdzenia, że takie emocje, jak lęk, smutek, gniew, są negatywne, niepotrzebne i zagrażające.

Najlepszym rozwiązaniem jest więc szybkie pozbycie się ich poprzez kupienie skrzynki szampana, zjedzenie czekolady czy wykonanie kilku podskoków. Uważność nie ocenia emocji, nie nadaje im etykietek, pozwala im być. W uważnej postawie z troską i współczuciem przyglądamy się naszym stanom wewnętrznym, traktujemy je jako integralną część naszej osoby. W tym podejściu nie uciekamy od emocji, ale je oswajamy i akceptujemy, jednocześnie wiedząc, że nie są stałe i przeminą.

Można to porównać do obserwowania wzburzonych fal z perspektywy morskiego dna. Kabat-Zinn przywołuje plakat przedstawiający 70-letniego jogina, który z okazałą siwą brodą i w powiewających szatach surfuje na Hawajach. Napis na plakacie jest następujący: „Nie zatrzymasz fal, ale możesz nauczyć się surfingu”.

Po co mam to robić?

Uważność pomaga nawiązać kontakt z pragnieniami, lękami i obawami, ale też radością, zadowoleniem i spokojem. Pomaga w wybraniu właściwej życiowej ścieżki i konsekwentnym podejmowaniu decyzji związanych z wybranym, zgodnie z wartościami i przekonaniami, celem. Uważność jest ochroną przed zatraceniem się w wirze życia i osiąganiu cudzych celów. Ale to nie wszystko.

Doktor Tomasz Jankowski, adiunkt w Katedrze Psychologii Osobowości KUL, podaje następujące korzyści płynące z bycia uważnym: skuteczne kontrolowanie emocji, trafne ocenianie własnych szans na wygraną (na przykładzie gier hazardowych), wzrost zadowolenia w relacjach z bliskimi. Człowiek uważny to człowiek zrównoważony emocjonalnie i zadowolony z jakości swojego życia. Potwierdzają to badania naukowe!

Jasne jest, że różnimy się możliwościami w zakresie bycia uważnym. Jedni żyją uważnie od zawsze i mogą się zdziwić, że inni ludzie nie funkcjonują podobnie. Inni z kolei będą kręcić głową z niedowierzaniem i tłumacząc się brakiem czasu, nie dadzą się namówić nawet na obserwowanie przyrody.

Jeśli wydaje nam się, że warto byłoby popracować nad uważnością, świetne efekty daje medytacja. Pozwala na bycie skoncentrowanym nie tylko podczas samej praktyki, ale wywołuje stan uważności również w innych momentach dnia.

Metoda terapeutyczna

Początkiem wykorzystania uważności jako metody terapeutycznej były ośmiotygodniowe warsztaty kształtujące tę umiejętność, przeznaczone dla pacjentów cierpiących na chroniczny ból. Tomasz Jankowski zaznacza, że był to program redukcji stresu oparty na uważności, który pozwolił pacjentom lepiej radzić sobie z bólem i zredukował jego wtórne objawy. Autor programu to Jon Kabat-Zinn.

Paweł Hołas, psychiatra i psychoterapeuta, przywołuje inne bazujące na uważności metody terapeutyczne. Terapia dialektyczno-behawioralna, którą zaproponowała Marshia Linehan, opiera się na buddyzmie zen i skierowana jest do pacjentów z zaburzeniami osobowości typu borderline (problemy z pogranicza nerwicy i psychozy związane m.in. z chwiejnością emocjonalną, niestabilnym obrazem siebie oraz podejmowaniem prób samobójczych).

John Teasdale i jego współpracownicy zaproponowali terapię poznawczą opartą na uważności, a Tteven Hayes rozwinął terapię behawioralną i nazwał ją terapią akceptacji i zaangażowania. Hołas pisze, że przez niektórych podejścia te nazywane są „trzecią falę terapii behawioralnej (poznawczo-behawioralnej)”.

Zacznij już dziś

Wszystkich chcących zgłębić tajniki uważności zapraszam do ćwiczeń, w których pomogą książki Jona Kabata-Zinna, np. „Właśnie jesteś. Przewodnik uważnego życia”. Napisane przystępnie, będą ciekawe zarówno dla początkujących, jak i dla zaznajomionych z tematem. Innymi książkami, po które warto sięgnąć, są „Walden, czyli życie w lesie” Thoreau oraz „Sztuka prostoty” Loreau.

Ci, którym książki o tematyce psychologicznej kojarzą się wyłącznie negatywnie za sprawą niezbyt udanych poradników, mogą posłuchać wykładów prof. Zinna.

[su_youtube url=”http://youtube.com/v/3nwwKbM_vJc”]

Jeśli zorientujemy się, że za bardzo pędzimy w naszym życiu, przywołajmy obraz chomika w kołowrotku. I przyjrzyjmy mu się uważnie.

Related Post

Podobał Ci się artykuł?

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać co jakiś czas informacje o nowych artykułach.

email marketing powered by FreshMail
Myślę
Studia wyższe – inwestycja w przyszłość czy strata czasu?
Myślę
Znikające pszczoły
Myślę
Mózg kobiecy, mózg męski – czy rzeczywiście takie różne?