Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /SERWISY/figeneration/index.php:3) in /SERWISY/figeneration/wp-content/plugins/freshmail_for_wordpress/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 15
Carsharing już w Polsce – FiGeneration
Korzystam

Carsharing już w Polsce


Carsharing? Obce słowo, ale temat już nie jest dla Polaków obcy. Zanim językoznawcy zdążyli pomyśleć nad propozycją polskiego odpowiednika terminu oznaczającego – jak łatwo sobie przetłumaczyć – współdzielenie samochodu, usługa ruszyła w Krakowie. Usługa, bo nie chodzi o to, żeby dzielić się swoim samochodem z kimś, ale by mieć samochód, kiedy go potrzebujemy, na czas liczony w minutach. I tylko za te minuty ponosić koszt jego posiadania.

Mieć, czy być?

Dla jednych pytanie filozoficzne, dla innych – nawet dziecinne, przestało mieć uzasadnienie. Carsharing pozwala bowiem nie mieć samochodu, a być mobilnym.  Idea carsharingu, jak i kilka innych idei współdzielenia, nieźle rozwinęła się już w społeczeństwach wcześniej rozwiniętych. Na świecie funkcjonuje już ponoć trzysta firm, które oferują wypożyczenie auta na minuty. Lwia część z nich działa w modelu zamkniętym, czyli takim, w którym wypożyczonym samochodem można przemieszczać się jedynie z wyznaczonego punktu A do – również wyznaczonego – punktu B. Tak, jak w Polsce rowerem z miejskiej wypożyczalni. Za to my teraz w Polsce mamy carsharing na najwyższym poziomie. Na razie, niestety, tylko w Krakowie.

 

traficar

Jak to działa?

Użyte ciut wyżej wartościujące określenie „na najwyższym poziomie”, oznacza, że działa w sposób banalnie prosty i bajecznie wygodny. Pobieramy na swojego smartfona intuicyjną aplikację (oczywiście, że za darmo), rejestrujemy się, skanujemy prawo jazdy, podpinamy kartę płatniczą i zaraz po potwierdzeniu rejestracji możemy przechodzić w fazę mobilności. My czekaliśmy na potwierdzenie rejestracji dwanaście minut (ze smartfonem w ręku), ale przecież w systemie rejestrujemy się tylko raz. Wybieramy na mapie auto stojące najbliżej nas, klikamy przycisk „Rezerwuj” i już. Mamy kwadrans, żeby podejść do samochodu i zeskanować kod QR, który znajduje się na przedniej szybie. Auto stoi przed nami otworem, kluczyki czekają w schowku… Jedziemy. Po dotarciu w miejsce wybrane przez nas, a nie ograniczone do punktów postojowych wypożyczalni, parkujemy, wyłączamy silnik, zostawiamy kluczyki w schowku, zaciągamy hamulec ręczny, kończymy wynajem i ruszamy w swoją stronę. Nie, nie w stronę automatu parkingowego, bo opłacaniem parkowania nie musimy się już martwić. Są jednak granice wolności. Wyznaczają je granice administracyjne Krakowa, strefy wyłączone z ruchu, znaki zakazu postoju (tudzież inne przepisy) i szlabany prywatnych posesji. Choć możemy pojechać dokądkolwiek, czyli nawet na kraj świata, to samochód musimy pozostawić w miejscu, które tychże granic nie narusza.

Koszty?

Płacimy 80 groszy za każdy rozpoczęty kilometr i 50 groszy za każdą minutę jazdy. Ile to będzie za zaplanowaną trasę możemy szacunkowo sprawdzić na stronie Traficar. Jeśli mamy do załatwienia kilka spraw w różnych miejscach, to możemy albo nie kończyć wypożyczenia i nasz samochód będzie na nas czekał (za 10 groszy liczonych od minuty), albo możemy w odpowiednim czasie zrobić nową rezerwację. Według uznania i potrzeb.

My poplanowaliśmy i wszystko wskazuje na to, że w grudniu przyjedziemy do Krakowa pociągiem i że zapomnimy o taksówkach oraz komunikacji miejskiej, a wsiądziemy (dwie osoby) do nowego srebrnego Opla Corsy z charakterystyczny, miłym dla oka oznakowaniem.

traficar

Jeszcze zdanie o parkowaniu, ponieważ pamiętamy, ile pieniędzy rozmieniliśmy, żeby opłacić parkingi przy ulicach podczas ostatniej wizyty pod Wawelem i że jeszcze przed śniadaniem musieliśmy wyskoczyć z hotelu, żeby zapłacić za poranny postój. Dlatego bardzo nam się podoba, że w przypadku aut z Traficaru nie musimy o tych kosztach nawet myśleć. Wszystko wkalkulowane jest w taryfę; coś tam w naszą opłatę, coś w opłatę następnego wypożyczającego. Traficar ma wykupiony abonament w strefach miejskiego płatnego parkowania, więc my nie mamy problemu.

Carsharing nie jest jednak rozwiązaniem skierowanym wprost do turystów, bo jeśli nie zna się miasta i nie ma nawigacji, to pojawiają się trudności. Pełniej mogą korzystać z takich usług mieszkańcy miasta, którym samochód jest potrzebny okazjonalnie lub awaryjnie i w związku z tym koszty posiadania i stałego utrzymywania auta (na przykład drugiego w rodzinie) stają się nieuzasadnione. Na razie jednak my możemy tylko teoretyzować, bo przecież nie wiemy, jak jest w praktyce choćby z dostępnością samochodów. W Krakowie Traficar ruszył z setką aut. To może w godzinach szczytu mało?

Dylematy?

Pytań może nasuwać się wiele. Ot, np. co ze stłuczkami, czy innymi szkodami. To nie nasze zmartwienie, samochody mają pełne ubezpieczenie. Chociaż znaleźliśmy w regulaminie zastrzeżenie, że zapłacimy za szkody wynikające ewidentnie z naszej winy, np. za zniszczoną tapicerkę. Nic nie ma nas obchodzić; w tym także paliwo i czyszczenie auta. Pewnie pracownicy Traficaru tankują i sprzątają w nocy, albo na bieżąco – jeśli system wyśle do centrum dowodzenia alert o niskim poziomie paliwa lub użytkownik zgłosi niski poziom kultury osobistej poprzedniego użytkownika auta.

Nadzieje

Napisaliśmy o korzyściach naszych – użytkowników, ale są inne, które również wpływają na to, że carsharing jest tak popularny w Paryżu, czy Berlinie. Jeśli – dla przykładu – w Niemczech jeden samochód carsharingowy zastępuje nawet dziewiętnaście (!) samochodów prywatnych, to znaczy, że potrzebnych jest dziewiętnaście razy mniej miejsc parkingowych i pozostaje więcej przestrzeni dla mieszkańców. Przestrzeni, którą można zazielenić lub przeznaczyć na ścieżki rowerowe. Jak wskazują badania i wyliczenia, dzięki współdzieleniu aut następuje także znaczące ograniczenie emisji spalin. W przypadku Krakowa ma to kolosalne znaczenie, ale jest też oczywiście problemem wszystkich polskich aglomeracji. Będziemy zatem kibicować rozwojowi car-sharingu w Krakowie i z utęsknieniem wypatrywać usługi także w innych miastach.

Podobał Ci się artykuł?

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać co jakiś czas informacje o nowych artykułach.

email marketing powered by FreshMail
Bez kategorii
Tablet – niezbędna rzecz, czy kolejny bezsensownie wciśnięty nam gadżet?
Korzystam
Ekologiczne oświetlenie. Moda, konieczność czy technologiczny przełom?
Korzystam
Wyścigi samochodowe – na które warto się wybrać?
  • Polak mały

    Nieźle to wygląda. Kiedy w Warszawie?

    • Traficar

      Cześć! Na dany moment startujemy w obecnym przetargu. Trzymaj za nas kciuki!